W partii Jarosława Kaczyńskiego wydłuża się lista punktów spornych. "Efekt Czarnka" i "równoległa kampania" Morawieckiego, spory o stowarzyszenia i wizerunkowy problem ze Zbigniewem Ziobrą to tylko niektóre z nich. Jaka przyszłość czeka PiS i czy ugrupowanie pozostanie zjednoczone? O tym w TVN24 rozmawiali publicyści.
"Nie ma efektu Czarnka"
- Prawo i Sprawiedliwość miało po wyborach prezydenckich, które wygrał Karol Nawrocki, znaleźć się na autostradzie do zwycięstwa - zauważył w TVN24 Arkadiusz Gruszczyński, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Jego zdaniem Kaczyński oczekiwał, że zwycięstwo Nawrockiego "doprowadzi do rozbicia obozu władzy, koalicja rządząca będzie w wielkich tarapatach i może nawet miało dojść do wcześniejszych wyborów". - Okazało się, że w lepszych nastrojach jednak jest koalicja rządząca, a Prawo i Sprawiedliwość zaczęło się wewnętrznie skłócać - powiedział.
Zdaniem Gruszczyńskiego "nie ma efektu Czarnka". - Tak jak nie było efektu Nawrockiego, tak teraz nie ma efektu Czarnka - stwierdził. - Opinia publiczna widzi obraz środowiska politycznego, które jest ze sobą non stop skłócone i nie proponuje absolutnie żadnej nowej opowieści o Polsce - mówił publicysta "Gazety Wyborczej".
"Ktoś będzie musiał wyjść z partii"
Estera Flieger, dziennikarka "Rzeczpospolitej", oceniła, że spór w PiS "jest nie do rozstrzygnięcia" i jej zdaniem "ktoś będzie musiał (...) wyjść z partii prawdopodobnie".
- Prawo i Sprawiedliwość nie przemyślało sobie źródeł sukcesu w wyborach prezydenckich, czyli dlaczego Karol Nawrocki wygrał - stwierdziła. - Myślę, że Jarosław Kaczyński, stawiając na Przemysława Czarnka, założył, że to jest właśnie taka fala prawicowego populizmu jak zwycięstwo Donalda Trumpa o drugą kadencję i że teraz popłyną na tej fali - mówiła Flieger.
Natomiast jej zdaniem "Karol Nawrocki wygrał z zupełnie innych powodów, takich naprawdę czysto społecznych". - Wyborcom było łatwiej się z nim identyfikować, to była jakaś historia awansu społecznego - zauważyła.
- Spór jest nierozstrzygnięty, bo Prawo i Sprawiedliwość po prostu sobie nie odpowiada na pytanie o swoją tożsamość, o to właśnie, co chce zaoferować, czy i jaką wizję Polski ma - powiedziała publicystka "Rzeczpospolitej". - Tej wizji po prostu nie ma, jest kurs na prawo, co jest chyba wielką pomyłką Jarosława Kaczyńskiego - dodała.
Kaczyński "przestał panować nad swoim najwspanialszym dzieckiem"
Dziennikarze rozmawiali też o tym, jaka jest obecnie rola Jarosława Kaczyńskiego w partii. Gruszczyński stwierdził, że prezes PiS nie może sobie pozwolić na wyrzucanie ludzi z partii, "dlatego że przestał być hegemonem po prawej stronie sceny politycznej".
- Dzisiaj jest tłok po prawej stronie. Są dwie Konfederacje, jest Prawo i Sprawiedliwość - zauważył. - Rozwój Plus jeszcze jak byłby czwartym ugrupowaniem, siłą polityczną po prawej stronie, to wtedy Jarosław Kaczyński musiałby się pożegnać na zawsze z marzeniem o samodzielnych rządach - dodał.
- Jarosław Kaczyński pierwszy raz w historii 25-letniej Prawa i Sprawiedliwości przestał panować nad swoim najwspanialszym dzieckiem, jakim jest jego partia - powiedział Gruszczyński.
Flieger powiedziała, że "jednak jest jakaś grupa polityków, czego Jarosław Kaczyński nie może zlekceważyć, gotowych pójść za Mateuszem Morawieckim". - Po tylu latach tupnięcie nogą Jarosława Kaczyńskiego przestało działać - oceniła.
"Nie chcą bronić Zbigniewa Ziobry"
Jednym z punktów spornych w PiS jest sprawa Zbigniewa Ziobry, który uciekł do USA. Prokuratura chce postawić byłemu ministrowi sprawiedliwości 26 zarzutów w sprawie Funduszu Sprawiedliwości.
Gruszczyński powiedział, że "Zbigniew Ziobro jest potężnym obciążeniem dla Prawa i Sprawiedliwości, dlatego że występuje w oczach opinii publicznej jako tchórz, jako polityk, który reformował czy deformował wymiar sprawiedliwości, a dzisiaj przed tym wymiarem sprawiedliwości ucieka".
- To jest obciążenie wizerunkowe na tyle poważne, że nawet politycy Prawa i Sprawiedliwości sami z siebie nie chcą bronić Zbigniewa Ziobry - zauważył.
Flieger mówiła, że Ziobro "jest problemem dla Jarosława Kaczyńskiego". - Złośliwi powiedzieliby, że to prawicy powinno zależeć na tym, żeby tu wrócił, żeby go rozliczyć i mieliby ten problem ostatecznie z głowy - oceniła.
- To jest kolejna cegiełka do tej konstrukcji PiS-u, która się mocno chwieje - podsumowała.