Posłowie Rozwoju Plus złożyli wniosek o powołanie komisji śledczej do wyjaśnienia afery Zondacrypto. - Komisje śledcze powinny być powoływane wtedy, kiedy nie działała prokuratura - komentował w czwartek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w trakcie konferencji prasowej w Gorzowie Wielkopolskim.
- Widzieliśmy takie sprawy, które się ślimaczyły. Śledczy nie potrafili dotrzeć do świadków, nie mogli zebrać dowodów. Był jakiś dziwny parasol ochronny nad takimi śledztwami właśnie ze strony polityki - dodał.
Zdaniem szefa MS w sprawie kryptoafery prokuratorzy "działają niezależnie" i "zebrali silne dowody" oraz "zabezpieczyli ogromne ilości majątku", aby ci, którzy stracili na giełdzie, mogli odzyskać środki. - Jeżeli prokuratura działa sprawnie, nie przeszkadzajmy. Komisja śledcza jest swego rodzaju teatrem i moim zdaniem do tej sprawy już nic nie wniesie - ocenił Żurek, ale podkreślił, że decyzję podejmie Sejm.
Żurek: to nie był błąd. To było prawdopodobnie przestępstwo
Jednym z wątków afery jest 450 tysięcy złotych, które fundacja Zbigniewa Ziobry - Instytut Suwerenna Polska - otrzymała od prezesa Zondacrypto. W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk ujawnił też fragmenty zeznań Przemysława Krala, które obciążają byłego ministra sprawiedliwości. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że Ziobro popełnił "błąd", przyjmując pieniądze.
W czwartek Żurek odniósł się tych słów. - Jeżeli ktoś z was przyjąłby nielegalne środki od przestępcy w kwocie blisko pół miliona, przelał je przez waszą fundację, która ma inny cel, ale nie działa, i wykorzystał na własne (cele), gdzie by był? Byłby w areszcie i miałby zarzuty - zwrócił się do dziennikarzy.
- To nie był błąd. To było prawdopodobnie przestępstwo. Mówię to prawdopodobnie, bo jestem byłym sędzią i wiem, że musi być prawomocne skazanie. Ale dowody są jednoznaczne - powiedział Żurek.
Fundacja Ziobry, na konto której szef Zondacrypto przekazał 450 tysięcy złotych, ma fundusz założycielski w wysokości 500 zł, nie zatrudnia pracowników, a na siedzibę wybrała biuro zarządcy łódzkiej kamienicy, który kandydował z listy PiS. Dziennikarze "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja i Wirtualnej Polski Szymon Jadczak, którzy analizowali sprawę, nie znaleźli żadnych śladów publicznej działalności fundacji.
Z oświadczenia majątkowego Ziobry wynika, że "pożyczył" od fundacji 57 tysięcy złotych.
Żurek o "kuriozalnych" tłumaczeniach Ziobry
Żurek wspomniał też o poprawkach do ustawy o kryptowalutach zgłaszanych przez posłów prawicy, wyjeździe Michała Moskala na Ibizę i wetach prezydenta do ustawy regulującej ten rynek. - To nie było przypadkowe, że ci przestępcy trzymali się za rękę z politykami - ocenił.
- Minister Ziobro tłumaczy się jakoś kuriozalnie, że on nie wiedział. Jakiś dobroczyńca (Kral), który rozdaje własne pieniądze, dociera do niego, żeby mu pomóc. Przecież to jest komedia (…) tak to nawet dzieci w piaskownicy się nie będą tłumaczyć - ironizował minister.
Ziobro utrzymuje, że nigdy nie spotkał się osobiście z Kralem, a o możliwym wsparciu dowiedział się za pośrednictwem byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego. Ten miał z kolei mu przedstawić prezesa Zondacrypto jako osobę, która "prowadzi działalność dobroczynną" i angażuje się w "przedsięwzięcia natury medialnej, sponsorskiej dla sportu".
Żurek: te osoby chyba czują jakiś lęk
Żurek komentował też jeden z wpisów szefa kancelarii prezydenta. Po zatrzymaniu Romana Ż. w związku z kryptoaferą, Zbigniew Bogucki napisał: "Niesłychane, tymi działaniami pan @w_zurek i ta ekipa rządowa twardo potwierdzają, że miałem pełną rację kiedy 5 grudnia 2025 r. mówiłem im w Sejmie, że posiadają instrumenty prawne w postaci przepisów Kodeksu karnego i Kodeksu postępowania karnego, a także ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, pozwalające na skuteczne ściganie sprawców i zwalczanie przestępstw na rynku kryptoaktywów".
- Czyli pan Bogucki mówi: nie stosujmy alarmów w samochodzie, nie zakładajmy kamer w swoim domu czy czujek, bo przecież jak wam się (ktoś) włamie, okradną wszystko, to zadzwonicie na policję i powiecie: policjo ścigaj - komentował szef MS. - Dobre prawo się tworzy po to, żeby zapobiegało przestępstwom, a policja ma ścigać wtedy, kiedy już popełniono przestępstwa. Więc to tłumaczenie jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe - dodał.
Zdaniem Żurka to próba "obrony prezydenta, który brał udział w imprezach sponsorowanych przez Zondę i dla którego to było trampoliną wyborczą". - Dzisiaj te osoby chyba czują jakiś lęk, że to śledztwo pokaże tę zgniliznę i to mafijne państwo, które się wtedy tworzyło - podsumował szef MS.