|

"Piekło" w Sobolewie, "mordownia" w Wojtyszkach, "szczególne okrucieństwo" w Radysach. Sprawdziliśmy, co dalej

Schronisko w Wojtyszkach (zdjęcie powstałe około 2016 roku)
Schronisko w Wojtyszkach (zdjęcie powstałe około 2016 roku)
Źródło: Biuro Ochrony Zwierząt
Głód, nieleczone choroby, brud, psy stłoczone w kojcach - tak ma wyglądać codzienność bezdomnych zwierząt w niektórych polskich schroniskach. Ich działaniu przygląda się policja i prokuratura, niektóre sprawy znalazły finał w sądzie. Na jakim są etapie? Sprawdziliśmy. Tymczasem eksperci alarmują, że to, co działo się w Wojtyszkach, Radysach czy Sobolewie, to nie pojedyncze przypadki zaniedbań, a sygnał problemów w systemie. O proponowane zmiany w ustawie o ochronie zwierząt zapytaliśmy szefową sejmowej komisji. Artykuł dostępny w subskrypcji

PATOSCHRONISKA - CO SIĘ MOŻE ZMIENIĆ? DEBATA W TVN24+

Pod koniec 2024 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport "Zapobieganie bezdomności zwierząt domowych". Jak opisano, "bezdomność zwierząt jest zjawiskiem społecznym, którego skala w Polsce nie jest w pełni znana". Przywołano jednak dane Głównego Lekarza Weterynarii, który wskazywał, że w 2023 roku w 230 schroniskach przebywało ponad 117 tysięcy zwierząt (około 82 tysiące psów i 35 tysięcy kotów). Podano także wyniki opublikowanej w maju 2024 roku analizy "The State of Pet Homelessness Project" - zdaniem jej autorów w Polsce żyje niemal 950 tysięcy bezdomnych psów i kotów.

Aktualnie czytasz: "Piekło" w Sobolewie, "mordownia" w Wojtyszkach, "szczególne okrucieństwo" w Radysach. Sprawdziliśmy, co dalej

"Piekło" w Sobolewie

Prowadzący schroniska niejednokrotnie stają na głowie, by zapewnić lepszy los swoim podopiecznym. Jednak co jakiś czas nagłaśniane są przypadki miejsc, w których dochodzi do patologii. Kilka dni temu głośno było o Sobolewie, azylu, który aktywiści prozwierzęcy nazwali "piekłem".

Miski z zamarzniętą wodą i pościskane w klatkach psy, część z nich bardzo zlękniona, a nawet zdziczała - taki obraz zastali protestujący przed schroniskiem "Happy Dog" w Sobolewie po tym, jak spontanicznie sforsowali jego ogrodzenie. Niektórzy zabierali koty i psy do swoich domów.

Wcześniej miłośnicy zwierząt i aktywiści zebrali się przed sobolewskim urzędem gminy, aby zademonstrować swój sprzeciw wobec warunków, w jakich przebywały czworonogi. To wójt gminy Maciej Błachnio dzierżawił grunt pod schronisko za symboliczną kwotę oraz - podobnie jak kilkadziesiąt innych samorządów - zlecał placówce zadanie opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Protestujący domagali się zerwania umowy ze schroniskiem. Pojawiały się też głosy postulujące odwołanie wójta.

Demonstracja przeniosła się przed bramę "Happy Dog". Jego właścicielem jest Marian D., na którym od kilku lat ciążą prokuratorskie zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Kolejna rozprawa w jego sprawie zaplanowana jest na 18 lutego.

Czytaj także: