Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa Katowice-Południe w Katowicach. Akt oskarżenia skierowany został do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.
Zarzut niedopełnienia obowiązków postawiony funkcjonariuszom dotyczy przede wszystkim nieprawidłowego zabezpieczenia miejsca wypadku drogowego. Według ustaleń śledczych, policjanci nie zapewnili bezpieczeństwa uczestnikom ruchu, a także nie zabezpieczyli w odpowiedni sposób śladów kryminalistycznych, narażając je na utratę lub zniekształcenie.
Dodatkowo zarzut obejmuje dopuszczenie przez policjantów do zmiany położenia pojazdu marki Volkswagen Passat, którym kierowca - Daniel O. - potrącił 14-latkę, jeszcze przed przybyciem na miejsce funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Śledczy wskazują również na zaniechanie ustalenia danych świadków obecnych na miejscu zdarzenia oraz ich zwolnienie przez funkcjonariuszy prewencji przed przyjazdem policjantów z drogówki.
Jak informowali śledczy, policjanci nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Złożyli wyjaśnienia, w których negowali swoje sprawstwo i minimalizowali zakres skutków swoich działań.
Sprawdzili połączenia i przeanalizowali policyjną notatkę
Śledczy przeanalizowali także połączenia telefoniczne osób będących na miejscu zdarzenia. Kierowca - Daniel O. - jest mężem policjantki, która pracuje w policji w Rzeszowie. Z ustaleń śledczych wynika, że ani kierowca, ani policjanci nie próbowali w jakikolwiek sposób wpływać na działania funkcjonariuszy pracujących na miejscu zdarzenia.
Śledczy przeanalizowali też policyjną notatkę sporządzoną po wypadku. Z dokumentu wynikało, że 14-latka przebiegła przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Tymczasem nagranie z monitoringu, które opublikował w mediach społecznościowych ojciec nastolatki, pokazuje, że dziewczynka przechodziła prawidłowo - po wyznaczonym przejściu dla pieszych.
Jak ustalono, funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego, działając "w warunkach bardzo ograniczonych możliwości zebrania danych na miejscu zdarzenia" spowodowanych wcześniejszymi zaniedbaniami policjantów prewencji, nieświadomie zawarł w notatce informację niezgodną z rzeczywistością. Swoje ustalenia oparł na jedynym dostępnym w tamtym momencie źródle, czyli rozmowie z kierowcą Volkswagena Passata, który brał udział w zdarzeniu - poinformowali śledczy. Podkreślili przy tym, że notatka urzędowa "nie ma znaczenia dowodowego w procesie".
Zgodnie z Kodeksem karnym, za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Jak przekazała nam podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, policjanci, którym postawiono zarzuty, pełnią obowiązki służbowe w Komisariacie Policji I w Rzeszowie i są zatrudnieni w pionie patrolowym. Obaj wrócili już do pracy.
Wjechał w dziewczynkę na pasach
Do wypadku doszło 18 grudnia 2023 roku, około godziny 6 rano, na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Rzecha i Załęskiej w Rzeszowie. Czternastoletnia Daria szła wtedy na przystanek autobusowy - miała jechać do szkoły. Sygnalizacja świetlna w tym miejscu była wyłączona, działało jedynie pulsujące żółte światło. Dziewczynka spokojnie weszła na pasy.
Przejście w tym miejscu jest rozdzielone wyspą. Nastolatka przeszła pierwszą część jezdni i weszła na drugą. Gdy znalazła się mniej więcej w jej połowie, została z dużą siłą uderzona przez kierującego Volkswagenem Passatem. Siła uderzenia była tak duża, że 14-latka została odrzucona na kilkadziesiąt metrów. Samochód zatrzymał się dopiero kawałek dalej.
Nastolatka odniosła w wypadku bardzo poważne obrażenia. Miała m.in. złamany kręgosłup, miednicę, obojczyk i rękę, a także doznała wstrząśnienia mózgu. Pierwsze dwa tygodnie spędziła na oddziale ortopedycznym, kolejne półtora miesiąca - na oddziale rehabilitacyjnym. Lekarze musieli zastosować metalowe druty, aby ustabilizować złamane kości.
W listopadzie 2024 roku do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Kilka miesięcy później, w marcu 2025 roku, sąd wyrokiem nakazowym - a więc bez przeprowadzenia rozprawy - uznał kierowcę za winnego i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 6 tysięcy złotych oraz nawiązkę w kwocie 5 tysięcy złotych na rzecz pokrzywdzonej.
Z takim rozstrzygnięciem nie zgodzili się ojciec nastolatki i prokurator, określając wyrok w rozmowie z tvn24.pl jako "rażąco niski", a wymierzoną karę - "niewspółmierną do popełnionego czynu".
Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie. Daniel O. przed sądem nie przyznał się do winy i odmówił odpowiedzi na pytania sądu i prokuratora.
hcesz podzielić się ważnym tematem z Podkarpacia? Skontaktuj się z autorką tekstu: martyna.sokolowska@wbd.com.