TVN24 | Polska

Tomasz Grodzki o migrantach, w tym także dzieciach, odesłanych z Michałowa na Białoruś

TVN24 | Polska

Autor:
akr
Źródło:
TVN24
Grodzki: jestem tym oburzony, wstrząśnięty - to za mało powiedzieć
Grodzki: jestem tym oburzony, wstrząśnięty - to za mało powiedziećTVN24
wideo 2/30
TVN24Grodzki: jestem tym oburzony, wstrząśnięty - to za mało powiedzieć

Odesłanie migrantów, wśród których były dzieci, na Białoruś to według Tomasza Grodzkiego (KO) "sytuacja druzgocąca moralnie".- Nie mogłem spać tej nocy, jak widziałem te Bogu ducha winne małe dzieci - powiedział marszałek Senatu. Wskazywał, że "strzeżenie granicy to jest rzecz bezdyskusyjna, ale Polska w konstytucji szczególną opieką otacza dzieci".

26 migrantów - w tym kobiety oraz ośmioro dzieci - znalezionych w poniedziałek rano w Szymkach przebywało później tego dnia przed placówką Straży Granicznej w Michałowie na Podlasiu. W środę rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału SG Katarzyna Zdanowicz przekazała w rozmowie z reporterką TVN24, że wobec migrantów "zastosowano procedurę zgodnie z rozporządzeniem". Potwierdziła, że wśród nich były kobiety i dzieci. Przekazała też, że migranci "zostali doprowadzeni do linii granicy i teraz znajdują się na Białorusi".

Reporterzy TVN24 próbują ustalić, dokąd dokładnie zostali doprowadzeni: na przejście graniczne, do lasu, czy na teren konkretnej miejscowości. Straż Graniczna, powołując się na ograniczenie dostępu do informacji dotyczącej czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym w związku z ochroną granicy państwowej, odmawia udzielenia szczegółowych informacji.

OGLĄDAJ "FAKTY PO FAKTACH" W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Grodzki o migrantach odesłanych z Michałowa na Białoruś

Marszałek Grodzki komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 tę sytuację.

- Jestem tym oburzony - to za mało powiedzieć. Jestem tym wstrząśnięty - to za mało powiedzieć. Ja nie mogłem spać tej nocy, jak widziałem te Bogu ducha winne małe dzieci - powiedział. - Mam wnuczki, wielu z nas ma wnuki i wnuczki. Wyobraźmy sobie, w jaki sposób byśmy reagowali, gdyby taka krzywda tym niewinnym dzieciom się działa i moglibyśmy to obserwować - wskazywał. Jego zdaniem "to jest sytuacja druzgocąca moralnie".

Grodzki: jestem tym oburzony, wstrząśnięty - to za mało powiedzieć
Grodzki: jestem tym oburzony, wstrząśnięty - to za mało powiedziećTVN24

- Strzeżenie granicy to jest rzecz bezdyskusyjna, ale Polska w konstytucji szczególną opieką otacza dzieci. Polska na forum ONZ, jako ogromny sukces, przeprowadziła Konwencję o prawach dziecka. A tymczasem depczemy tę konwencję, depczemy naszą konstytucję - ocenił marszałek Senatu.

Jak dodał, "Bogu ducha winne dzieci, paromiesięczne czy paroletnie, które na pewno nie zagrażają bezpieczeństwu kraju, skazujemy na poniewierkę i nie wiadomo na co, bo zostały wywiezione gdzieś do lasu na mróz, na ciemność". - Wyobraźmy sobie tę sytuację. To jest absolutnie nie do zaakceptowania, to idzie w świat i to wystawia nam jak najgorsze świadectwo - stwierdził Grodzki.

Grodzki o konferencji Kamińskiego i Błaszczaka: dziwię się, że ministrowie polskiego rządu na takie kłamstwo się zdecydowali

Grodzki skomentował również poniedziałkową konferencję ministrów Kamińskiego i Błaszczaka.

Przedstawiono na niej materiały, które - jak poinformowano - pochodzą z telefonów komórkowych zatrzymanych imigrantów i wskazują na ich możliwą działalność terrorystyczną lub powiązania z organizacjami paramilitarnymi. Ponadto służby badające tożsamość i wiarygodność osób przebywających w ośrodkach strzeżonych miały zidentyfikować dowody na działalność pedofilską oraz dowody zoofilii.

Zdaniem marszałka Senatu, "to, co pokazano, było obrzydliwe". - Zwłaszcza że to było zmanipulowane, jakieś filmiki sprzed lat z internetu, jakieś niesprawdzone podłożone wiadomości. To jest rzecz nie do zaakceptowania i dziwię się, że ministrowie polskiego rządu na takie kłamstwo się zdecydowali - powiedział.

- Przecież było wiadomo, że w dobie internetu to ma krótkie nogi, że internauci natychmiast wychwycą fałsz - ocenił Grodzki. W jego opinii "próby dehumanizowania, odhumanizowania ludzi, istot ludzkich, to jest bardzo niebezpieczna droga, którą posługiwały się różne zbrodnicze reżimy". - Nie idźmy tą drogą - zaapelował.

Grodzki: raport NIK spisuje na papierze to, o czym wszyscy po kątach szeptali

Gość "Kropki nad i" mówił również, że przedstawiony w poniedziałek przez Najwyższa Izbę Kontroli raport z kontroli Funduszu Sprawiedliwości "tylko spisuje na papierze to, o czym wszyscy po kątach szeptali i widzieli, że ten fundusz jest wydawany jako prywatny fundusz Solidarnej Polski i ministra Ziobry na cele kompletnie niezwiązane ze wsparciem ofiar przestępstwa czy ludzi, którzy po okresie więzienia chcą wrócić do społeczeństwa".

CZYTAJ WIĘCEJ: NIK o wynikach kontroli Funduszu Sprawiedliwości

Zdaniem Grodzkiego, "jeżeli zwycięży arytmetyka sejmowa i nikt nad tym raportem się poważnie nie pochyli i nie zdymisjonuje ministra Ziobry, to będzie oznaczało, że jest przyzwolenie na tego typu działania i na marnotrawienie publicznych pieniędzy na prywatne cele rządzącej partii, poszczególnych ministrów czy poszczególnych nominatów tej partii". - To będzie milczące przyzwolenie na niewłaściwe wydawanie pieniędzy, żeby najdelikatniej powiedzieć - dodał.

>> NIK skontrolował Fundusz Sprawiedliwości. Były szef Izby: już trzy lata temu mówiliśmy, że złamano prawo <<<

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli przedstawili w czwartek wyniki kontroli dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości, który podlega ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze. Podali, że łączna wartość środków wydatkowanych "niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie wyniosła ponad 280 milionów złotych". Z wniosków po kontroli wynika między innymi to, że jedynie 34 procent Funduszu Sprawiedliwości było przeznaczone na swój cel, czyli na pomoc ofiarom przestępstw. Wśród przykładów znalazła się organizacja konferencji, gdzie środki na wynajem sali wyniosły 250 tysięcy złotych, na catering - 250 tysięcy, a na bankiet - 200 tysięcy złotych.

Grodzki o raporcie NIK po kontroli Funduszu Sprawiedliwości: tylko spisuje na papierze to, o czym wszyscy po kątach szeptali i widzieli
Grodzki o raporcie NIK po kontroli Funduszu Sprawiedliwości: tylko spisuje na papierze to, o czym wszyscy po kątach szeptali i widzieliTVN24

Tomasz Grodzki o epidemii COVID-19: trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest wojna

Marszałek Grodzki, który jest też lekarzem, mówił w "Faktach po Faktach" również o sytuacji epidemicznej w kraju i rozprzestrzeniającym się koronawirusie. - Trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest wojna. Wojna z groźnym, potężnym przeciwnikiem, który zabrał życie ponad 70 tysięcy Polaków - powiedział.

- Jeżeli wszyscy będziemy mówić jednym głosem i namawiać ludzi do szczepień (przeciw COVID-19 - red.), to być może w końcu osiągniemy te 70-80 procent wyszczepialności naszej populacji. Jest to bezwzględnie konieczne, gdyż inaczej ludzie będą umierać. A jeżeli będziemy zaszczepieni, to nawet jeżeli się zakazimy, ryzyko, że umrzemy, jest zniwelowane w absolutnie ogromnym stopniu - kontynuował.

Pytany, czy jego zdaniem powinno się wprowadzić jakieś przywileje dla zaszczepionych przeciw COVID-19 i ograniczenia dla niezaszczepionych, Grodzki zauważył, że "wiele krajów tak postępuje". - Nie możemy ulegać dyktatowi fundamentalistycznej mniejszości, jeżeli większość obywateli chce żyć normalnie - dodał.

- Jako lekarz nie mam co do tego wątpliwości, ludzie zaszczepieni powinni korzystać ze swobód normalnego życia w normalnym kraju, ludzie niezaszczepieni, ryzykujący swoje zdrowie i życie, ale tym samym ryzykujący zdrowie i życie innych, powinni podlegać pewnym restrykcjom - powiedział Grodzki.

Autor:akr

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości