Rzecznik Praw Dziecka i minister spraw wewnętrznych o sprawie DPS w Jordanowie

Autor:
bp/gp
Źródło:
tvn24.pl
Co działo się w DPS-ie w Jordanowie? "Mojej córce leciały łzy z oczu. Jedyne, co zdołała wydukać, to: zabierzcie mnie stąd"
Co działo się w DPS-ie w Jordanowie? "Mojej córce leciały łzy z oczu. Jedyne, co zdołała wydukać, to: zabierzcie mnie stąd"TVN24
wideo 2/4
TVN24Co działo się w DPS-ie w Jordanowie? "Mojej córce leciały łzy z oczu. Jedyne, co zdołała wydukać, to: zabierzcie mnie stąd"

"Opisywane przypadki trzeba wnikliwie i szczegółowo sprawdzić" - tak sprawę podejrzeń o znęcanie się nad mieszkańcami domu pomocy społecznej w Jordanowie skomentował we wtorek w oświadczeniu Rzecznik Praw Dziecka. Mikołaj Pawlak odniósł się w ten sposób do pojawiających się pod adresem sióstr prezentek oskarżeń po publikacji reportażu Wirtualnej Polski. "Wnikliwe" zbadanie sprawy i wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które doprowadziły do wydarzeń w Jordanowie zapowiedział szef MSWiA Mariusz Kamiński. 

Portal Wirtualna Polska opublikował w poniedziałek artykuł, w którym napisał o przypadkach znęcania się nad mieszkańcami Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem, którego miały się dopuszczać zakonnice prezentki prowadzące placówkę oraz pracownicy. Wiązanie do łóżek, zamykanie w klatce, bicie mopem - to tylko niektóre kary wymierzane dzieciom z niepełnosprawnościami, o których czytamy na portalu. Informacje o znęcaniu się nad podopiecznymi w Jordanowie ujawniły portalowi pracownice DPS i rodzice dzieci po tym, jak jedna z sióstr miała pobić 13-letnią dziewczynkę.

Kamiński: sprawa będzie wnikliwie zbadana

Do sprawy odniósł się szef MSWiA Mariusz Kamiński. - Sprawa jest badana i będzie wnikliwie zbadana. Jeśli doszło do tak poważnych nadużyć, jak sugerują niektóre media, to będą wyciągnięte wszelkich konsekwencji wobec osób, które do tego doprowadziły - zapewnił minister, pytany podczas konferencji prasowej w KPRM, czy złożył już wniosek o odwołanie wojewody małopolskiego w związku z doniesieniami o znęcaniu się nad niepełnosprawnymi podopiecznymi DPS w Jordanowie.

Kamiński zastrzegł, że na tym etapie postępowania musi wypowiadać się w oparciu o dokumenty i o zweryfikowane fakty i "byłoby przedwczesne, gdybym na kogokolwiek wskazywał palcem, że jest winny, być może poważnych przestępstw".

- Ale tutaj absolutnie sprawa jest badana i wszystkie informacje, jakie płyną również z mediów, będą bardzo starannie weryfikowane. Nadużycia wobec osób nieletnich, niepełnosprawnych są czymś haniebnym - oświadczył Kamiński.

"Jeżeli zarzuty opisywane przez media się potwierdzą, osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę"

Jak wynika z komunikatu przesłanego we wtorek przez biuro Rzecznika Praw Dziecka, Mikołaj Pawlak "został poinformowany o nadużyciach, do jakich miało dochodzić w jordanowskim DPS-ie, i podjął w tej sprawie interwencję".

"Rzecznik Praw Dziecka, natychmiast po informacjach medialnych na temat traktowania podopiecznych w Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie, podjął decyzję o wystąpieniu do wszystkich instytucji zajmujących się tą sprawą oraz nadzorem nad tym DPS - w tym do sądu i prokuratury - o przekazanie informacji na temat prowadzonych czynności oraz dokonanych ustaleń" - czytamy w przekazanym przez biuro RPD oświadczeniu.

Biuro rzecznika zaznacza, że opisywane przypadki trzeba wnikliwie i szczegółowo sprawdzić. "Po analizie i przeprowadzeniu kontroli Rzecznik podejmie decyzje co do dalszych kroków w tej sprawie. Jeżeli zarzuty opisywane przez media się potwierdzą, osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę" - informuje biuro RPD.

Przedstawiciele Rzecznika Praw Dziecka zaznaczają, że wszystkim dzieciom, a w szczególności tym z niepełnosprawnościami, należy się wrażliwość i zapewnienie jak najlepszej opieki oraz pomocy państwa i społeczeństwa.

Matka podopiecznej DPS: zaczęła mi opowiadać, że jest zamykana w klatce, że jest bita

Marta Lisiak, matka jednej z mieszkanek jordanowskiego domu pomocy społecznej, opowiedziała przed kamerą TVN24 o krzywdach, jakie miały spotykać jej dziecko. Poinformowała, że z początku nie do końca wierzyła w jej opowieść, jednak z czasem zaczęła nabierać coraz poważniejszych podejrzeń.

- Kiedy zabierałam córkę na weekendy do domu, zaczęła mi opowiadać, że jest zamykana w klatce, że jest bita. Natomiast nie brałam tego tak naprawdę na serio, raczej przez pół, ze względu na chorobę mojego dziecka - relacjonowała dziennikarzom. - Kiedy tego się zaczęło pojawiać więcej, zaczynałam delikatnie dopytywać. W odpowiedzi oczywiście otrzymywałam: wszystko jest w porządku, w naszym domu nie jest stosowana żadna przemoc, jeżeli chodzi o podopiecznych - powiedziała Lisiak.

W końcu postanowiła zawiadomić o sprawie odpowiednie władze i zwrócić się z prośbą o kontrole w DPS.

Minister Maląg: wyniki kontroli poznamy na dniach

O sprawę DPS w Jordanowie pytana była we wtorek w Radiu Zet minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

- Nie ma zgody na takie postępowanie w żadnym wymiarze, dlatego też jest prowadzona teraz kontrola przez wojewodę małopolskiego. Wyniki tej kontroli poznamy na dniach - przekazała. Dodała, że po zakończonej kontroli zostaną podjęte konkretne działania.

Maląg przypomniała, że zleciła kontrolę wszystkich DPS-ów w kraju. Dopytywana o to, kto zawinił w przypadku Jordanowa - czy było to starostwo, czy może wojewoda, stwierdziła, że taka ocena będzie możliwa po zakończonej kontroli.

Jak poinformowała tvn24.pl rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo, ważnym elementem kontroli prowadzonych w DPS-ie jest to, że są one niezapowiedziane. - Ważnym elementem jest też rozmowa ze świadkami, nie zawsze się to udaje ze względu na niepełnosprawność osób, które tam przebywają. Sprawdzamy, czy są zabezpieczone podstawowe potrzeby mieszkańców, w tym związane z terapią i bezpieczeństwem - mówi Paździo. Podkreśla, że trudno przewidzieć, jak długo potrwa wszczęta w DPS-ie kontrola.

Przełożona sióstr: zależy mi na pilnym wyjaśnieniu sprawy

W związku z sytuacją w sprawie Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem matka Anna Telus, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Prezentek, przekazała w poniedziałek Polskiej Agencji Prasowej swoje oświadczenie. Zaznaczyła w nim, że jest "głęboko wstrząśnięta zarzutami, które dotyczą Domu Pomocy Społecznej dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną w Jordanowie". Zapewniła, że zależy jej "na jak najszybszym, rzetelnym i pełnym wyjaśnieniu tej sprawy".

Zarzuty dla dyrektorki i opiekunki

Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała, że prowadzone jest "śledztwo dotyczące znęcania się nad dziećmi w jordanowskim DPS. Śledczy po zebraniu dowodów wystąpili do sądu o przeniesienie jednej z dziewczynek do innego ośrodka w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa".

Jak poinformowała tvn24.pl krakowska prokuratura, dwie siostry zakonne z Jordanowa usłyszały już zarzuty. Jedna z opiekunek odpowie za znęcanie się nad podopiecznymi, a dyrektorka placówki za utrudnianie śledztwa, bo miała próbować zmusić szantażem jedną z bohaterek tekstu WP do wycofania zgłoszenia o pobiciu dziecka. Zakonnice nie przyznały się do winy. Zastosowano wobec nich dozory policyjne i zakazano kontaktowania się z pokrzywdzonymi, a także podopiecznymi i pracownikami DPS. Mają też zakaz wejścia i przebywania w placówce.

Opiekunce grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, z kolei dyrektorce DPS-u - od trzech miesięcy do pięciu lat.

- Okazało się także, że jedna z osób podejrzanych jest jednocześnie prawnym opiekunem jednej z osób pokrzywdzonych. Prokuratura wystąpiła do sądu rodzinnego o zmianę opiekuna prawnego. Trudno wyobrażać sobie, żeby ta sama osoba miała dalej sprawować pieczę nad pokrzywdzoną - przekazał tvn24.pl prokurator Krzysztof Dratwa, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Jak zaznacza Dratwa, obie pracownice DPS nie przyznały się do winy i złożyły obszerne wyjaśnienia. W planach są przesłuchania świadków, śledczy będą też weryfikować treść relacji obu kobiet.

Autor:bp/gp

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości