Po złożeniu przysięgi Karol Nawrocki wygłosił przed Zgromadzeniem Narodowym swoje pierwsze prezydenckie orędzie. Magdalena Rigamonti (onet.pl) nazwała je "absolutnie konfrontacyjnym". Swoje słowa kierował do własnego elektoratu. Nawiązywał m.in. do premiera Donalda Tuska czy jego ministrów, m.in. Waldemara Żurka i Barbary Nowackiej. Tomasz Żółciak (money.pl) zgodził się, że to przemówienie "w dużej mierze było konfrontacyjnie skierowane do konkretnych osób". Dziennikarz zwrócił także uwagę na wątki aspiracyjne w przemówieniu Nawrockiego. - Będzie zaczynał od składania projektów ustaw. Użył słów, że nie chce, by Pałac Prezydencki był redutą kontestacji wszystkich działań rządu - powiedział Żółciak. - Niewątpliwie to będzie prezydent, który będzie starał się być proaktywny, bo to wstęp do kampanii wyborczej całego obozu - tłumaczył. Żółciak wcześniej mówił także, że dzień zaprzysiężenia Nawrockiego to "dzień celebry i zwycięstwa obozu prawicowego". - Wyciskany wizerunkowo jak cytryna - dodał.