Nie wstydzę się mówić o tym, że mam depresję. Kiedy powiedziałam o tym bliskim i znajomym, poczułam ogromną ulgę, jakbym zrzuciła z siebie ciężki sekret - powiedziała Małgorzata Serafin w programie "Bez polityki" w TVN24+. Dziennikarka, podcasterka i autorka książek o kryzysach psychicznych w rozmowie z Piotrem Jaconiem opowiedziała o chwili, w której zrozumiała, że nie poradzi sobie bez pomocy specjalisty, a troska o zdrowie psychiczne stała się dla niej koniecznością. - Byłam w takim stanie, że myślałam: niech mi ktoś da zastrzyk, żebym przestała cierpieć, żebym przestała czuć tę pustkę, żeby ktoś mnie z powrotem "napompował" chęcią do życia - opowiadała. - Byłam zmęczona, nieszczęśliwa i myślałam, że tak wygląda dorosłe życie po prostu - dodała. Serafin zwróciła uwagę, że depresji często towarzyszy głębokie poczucie bezradności. - W depresji nawet umycie zębów nie ma sensu. Odkurzanie nie ma sensu. Wyjście na dwór nie ma sensu, bo nie czujesz już tego, co kiedyś było dla ciebie oczywiste - powiedziała. Opowiedziała również o pracy nad swoim podcastem "Bez farbowania". Wyznała, że czasem dopadają ją kryzysy związane z pracą. - Wtedy kosmos wysyła mi wiadomość, na przykład SMS albo wiadomość w mediach społecznościowych od kogoś, kto obejrzał odcinek i pisze: "pani Małgosiu, obejrzałem rozmowę, idę do psychiatry". I wtedy myślę: to ma sens - wyznała.