Policjanci z Dobiegniewa (Lubuskie) otrzymali zgłoszenie o kradzieży busa. Uszkodzone auto znaleźli kilka kilometrów od miejsca, gdzie je skradziono.
Policjanci wytypowali, kto mógł być za to odpowiedzialny. Zapukali do drzwi 21-latka, ale po wstępnym sprawdzeniu lokalu wydawało się, że mężczyzny tam nie ma.
- Czujność oraz przysłowiowy "policyjny nos" i tym razem nie zawiódł. Kiedy funkcjonariusze sprawdzili tapczan w jednym z pomieszczeń, okazało się, że w środku leży skulony 21-latek, którego podejrzewali o przestępstwo - poinformować st. asp. Tomasz Bartos, rzecznik strzeleckiej policji.
21-latek został zatrzymany. Wkrótce okazało się, że jest recydywistą. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej zakończył odbywanie kary za podobne przestępstwo. - Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące krótkotrwałego użycia pojazdu, jazdy na zakazie oraz ukrywania dokumentów innej osoby. Przyznał się do przestępstw - dodał Bartos.
Teraz mężczyźnie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Mają fantazję
To nie pierwszy raz, gdy policjanci ze Strzelec Krajeńskich wyciągają poszukiwanego z kryjówki. Jak mówi rzecznik, szafy, kanapy, szafki pod zlewami to najpopularniejsze skrytki.
Policjantom zdarzało się już znaleźć pod kanapą klapę, która zasłaniała przejście do plantacji konopi w piwnicy. Był też i 39-latek, który wizytę policjantów próbował przeczekać w gołębniku na strychu.
W innych częściach Polski zdarzało się, że ktoś chował się w ścianie czy w polu rzepaku.