Pracownik jednej ze stacji diagnostycznych w powiecie piotrkowskim zatrzymany został w czwartek. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna zatrudniony jako diagnosta poświadczał w dokumentach sprawność techniczną pojazdów, mimo że nie przeprowadzano ich badań.
- W wielu przypadkach samochody nie pojawiały się w stacji diagnostycznej. Wydawał decyzje dopuszczające te pojazdy do ruchu drogowego, mimo że nie przyjechały na stację diagnostyczną i fizycznie nie miały przeprowadzonego badania, a tym samym ich stan nie był zweryfikowany - wyjaśnia młodszy aspirant Mateusz Piliński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Na drogi mogły trafiać samochody w złym stanie technicznym. Jak podkreśla Piliński, stwarzało to realne zagrożenie dla kierowców, pasażerów oraz innych uczestników ruchu drogowego.
Zabezpieczono dokumentację
Policjanci przeszukali stację diagnostyczną oraz mieszkanie zatrzymanego 68-latka. - Zabezpieczyli liczne dokumenty, w tym dowody rejestracyjne oraz zaświadczenia o przeprowadzonych badaniach technicznych - podaje Piliński.
- Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie procederu polegającego na potwierdzaniu wykonania badań technicznych kilkunastu pojazdów, które nie zostały zrealizowane lub zostały zrealizowane w sposób nierzetelny. Aktualnie w sprawie przedstawiono zarzuty jednej osobie - informuje prokurator Dorota Mrówczyńska z Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim.
Diagnosta usłyszał zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych oraz poświadczania nieprawdy w dokumentach. Grozi mu do 10 lat więzienia. Został objety dozorem policji i ma zakaz opuszczania kraju.