Łódź

Łódź

Działali na terenie całego kraju, zajmowali się kradzieżami, włamaniami i rozbojami - twierdzi łódzka policja, która zatrzymała i przekazała prokuraturze czterech mężczyzn. Grupa dysponowała m.in. samochodem, który w czasie jazdy potrafił "schować" tablice rejestracyjne. Zatrzymanym grozi 12 lat więzienia.

- Sprzęt jest używany tylko w dni powszednie - rodzina mężczyzny, który zmarł w długi weekend w łódzkim szpitalu, twierdzi, że nagrała swoją rozmowę z lekarzami. Tłumaczenia osób, które zarejestrowali, różnią się od tego, co szpital przekazał mediom. Nagraniem zainteresowała sie już prokuratura. NFZ chce z kolei wyjaśnić, czy szpital mógł złamać warunki kontraktu. Lekarze sprawy już nie komentują.

W ramach śledztwa w sprawie karambolu na S8 prokuratorzy zbadają, czy gęsta mgła, w której zderzyło się 11 samochodów, mogła zostać sztucznie wygenerowana. - Sprawdzimy, czy istnieje jakiś związek pomiędzy małą widocznością, a pracą rolników przy okolicznych uprawach - informuje prokuratura, która poprosiła o pomoc w tej sprawie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Pierwsze informacje na temat „sztucznej mgły” dostaliśmy na Kontakt24.

Wstępne ustalenia biegłego badającego karambol na S8 wskazują, że kierowca samochodu, w którym zginęły trzy osoby, mógł jechać za szybko. - Rodzice i roczne dziecko mogli zginąć od uderzenia w tył tira - informują śledczy. Dotarliśmy też do relacji kobiety, od której karambol się rozpoczął.

- Miasto nie rozstrzyga przetargu, a informuje, kto go wygrał. Buduje, chociaż nie ma na to pieniędzy - atakują łódzkich urzędników radni opozycji. Chodzi o budowę trasy W-Z, która okazała się o 114 mln zł droższa niż zakładały plany. - Miasto kpi z prawa o zamówieniach publicznych i robi samowolkę - alarmują radni.

Pijana matka, pijany ojciec i dziecko, które wypada z okna kamienicy na pierwszym piętrze w Łowiczu. Pięcioletni Gracjan i tak miał dużo szczęścia, bo choć upadł na kamienną posadzkę, to jego życiu nic już nie zagraża. Jego rodzina znajduje się pod kuratelą opieki społecznej i sądu rodzinnego, ale - jak widać - efekty tej opieki są żadne.

- Nie mamy na razie podstaw, żeby twierdzić, że ktoś zawiódł - tak wojewódzki konsultant ds. ratownictwa medycznego ocenia akcję ratowniczą po karambolu na S8. Eksperci podkreślają, że nagrania rozmów dyspozytorów opublikowane przez dziennikarzy mogą być "wyrwane z kontekstu" i na ich podstawie nie wolno oceniać całej akcji. Praca pogotowia z Łodzi jest krytykowana przez świadków zdarzenia i pracowników firmy Falck, którzy również pomagali po karambolu.

Stacja TVN 24 rozmawiała z dr. Krzysztofem Niedźwiedzkim, który koordynował prace służb ratowniczych po karambolu na drodze S8. - Przeprowadziliśmy segregację rannych, nasze działania były dobrze zaplanowane - twierdzi lekarz, który nazywa "absurdalnymi' zarzuty, że na miejscu panował chaos i nikt nie potrafił skoordynować pracy ratowników.

- To straszne, że ktoś korzysta z tragedii tylko po to, żeby nas zaatakować. To manipulacja - tak dyrektor łódzkiego pogotowia ocenia opublikowane fragmenty nagrań rozmów dyspozytorów pogotowia ratunkowego w Łodzi, Rawie Mazowieckiej i Grodzisku Mazowieckim oraz Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Łodzi. Ich treść może wywołać wrażenie, że akcja ratownicza była prowadzona chaotycznie.

- Na miejscu karambolu zastaliśmy dużą ilość poszkodowanych, ranni według naszego ratownika nie byli posegregowani, a lekarz, który powinien kierować akcją ratunkową, zniknął z miejsca zdarzenia - mówił na antenie TVN24 Aleksander Hepner, przedstawiciel firmy "Falck", której karetka uczestniczyła w akcji po sobotnim karambolu na S8. Jego zdaniem, kontrola działań służb ratunkowych zapowiedziana przez ministra zdrowia jest potrzebna, bo w tej sprawie jest wiele wątpliwości.

Czy w czasie akcji ratunkowej na S8, gdzie w sobotę doszło do tragicznego w skutkach karambolu, panował chaos? "Dziennik Łódzki" twierdzi, że świadczą o tym nagrania rozmów pomiędzy dyspozytorami pogotowia ratunkowego w Łodzi, Rawie Mazowieckiej i Grodzisku Mazowieckim oraz Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Łodzi. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zlecił już kontrolę działań służb ratunkowych. Sprawę wyjaśnia też prokuratura i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Tuż przy lotnisku piotrkowskiego aeroklubu ma wkrótce wyrosnąć blisko stumetrowa elektrownia wiatrowa. Urzędnicy przekonują, że budynek spełnia wszystkie wymogi, ale piloci pukają się w czoło: - Przecież tutaj szkolą się niedoświadczeni uczniowie, obok skaczą spadochroniarze i latają szybowce. Katastrofa będzie kwestią czasu - ostrzegają i proszą o pomoc wojewodę i prokuratorów: - Zdrowy rozsądek musi wygrać z mało precyzyjną interpretacją prawa.