Wszystko zaczęło się we wtorek od zgłoszenia, że na klatce schodowej jednego z bloków przy ulicy Zdrowej w Krakowie znajduje się duży wąż. Na miejsce przyjechały policja, straż miejska i straż pożarna.
- Wąż miał około metra długości. Został włożony do wiaderka. W takich sytuacjach mamy do dyspozycji specjalne rękawice czy chwytaki, ale w tym przypadku wystarczyły działania improwizowane - powiedział tvn24.pl st. asp. Maciej Podymkiewicz, oficer prasowy krakowskiej straży pożarnej.
Policjanci otrzymali informację, że złapany wąż nie jest jedynym gadem, który znajduje się w jednym z mieszkań w tym bloku. Gdy weszli do środka z biegłym z zakresu weterynarii, znaleźli całą hodowlę - 148 pytonów królewskich.
Węże bez dostępu do światła
Trzej mężczyźni, którzy byli w mieszkaniu, zostali wylegitymowani, a biegły sprawdził dobrostan zwierząt.
- Węże nie miały wymaganego przez ten gatunek dostępu do światła, przetrzymywano je w pojemnikach. Postępowanie prowadzone jest w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Badamy też, czy właściciel miał odpowiednie pozwolenia na przetrzymywanie takich zwierząt - powiedziała tvn24.pl sierż. Elżbieta Znachowska-Bytnar z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Pytony zostały przekazane do gabinetu weterynaryjnego.
Jak dotąd nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów. Dochodzenie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Kraków Prądnik Biały.
Pytony królewskie nie są jadowite i zwykle nie stanowią dla człowieka zagrożenia. Węże te osiągają długość do około półtora metra i są popularnym wyborem właścicieli terrariów. Jednocześnie jest to jednak gatunek objęty międzynarodową konwencją CITES, dlatego posiadanie tych gadów jest ściśle regulowane i wymaga odpowiedniej dokumentacji.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP w Krakowie