Skorpion w paczce. "Nagle zobaczyłem, że coś się porusza"

screen1
USA, Boston. Kobieta ugryziona przez skorpiona na lotnisku
Źródło: CNN
Davide, mieszkaniec okolic włoskiego miasta Treviso, zamówił szachownicę na Temu - jednej z chińskich platform zakupowych. Kiedy otworzył paczkę okazało się, że znajduje się w niej nieproszony gość. Przedstawiciele sklepu internetowego wysłali nam oświadczenie.

W paczce z szachami, którą Davide zamówił na chińskiej platformie zakupowej, był żywy skorpion. Jak podał włoski dziennik "Corriere della Sera", przesyłka była szczelnie zamknięta i podróżowała z Chin kilka tygodni. - Na początku nie zorientowałem się, że coś jest nie tak. Otworzyłem pudełko, sprawdziłem, że szachownica jest w dobrym stanie i nagle zobaczyłem, że coś się porusza. Od razu zrozumiałem, co to jest. Skorpion na szczęście mnie nie użądlił - powiedział miłośnik szachów z miejscowości Spresiano położonej w pobliżu Treviso, cytowany przez dziennik "Corriere della Sera".

Skorpion w paczce z szachownicą

Davide przekazał, że skorpion miał około sześciu centymetrów długości. Kiedy wyskoczył z pudełka, zaczął szybko poruszać się po jego pokoju. - Jestem dalej trochę wstrząśnięty tym, co się stało. Wystarczyło, że otworzyłbym pudełko z drugiej strony i miałbym żywego skorpiona w rękach - powiedział. Do zdarzenia doszło w środę 4 marca. Odbiorca paczki rozważa możliwość oficjalnego złożenia zawiadomienia na policji i we władzach sanitarnych. Na razie złożył reklamację w biurze obsługi klienta firmy.

Oświadczenie platformy sprzedażowej

Agencja PR, która w Polsce reprezentuje Temu, skontaktowała się z redakcją tvnmeteo.pl.

"Temu przeanalizowało nagrania wideo z każdego etapu procesu realizacji zamówienia, a także skan rentgenowski paczki wykonany przed wysyłką, i nie znalazło żadnych dowodów na obecność jakiegokolwiek żywego stworzenia. Przesyłka została doręczona przez kuriera w zapieczętowanym stanie i pozostała zapieczętowana do momentu jej otwarcia przez konsumenta. Temu pozostaje w kontakcie z konsumentem w tej sprawie" - czytamy w przesłanym nam oświadczeniu.

Opracowała Anna Bruszewska

Czytaj także: