W poniedziałek rzecznik kurii kieleckiej, ksiądz Łukasz Zygmunt, poinformował w komunikacie o "dewastacji kapliczki Matki Bożej w Kielcach". Jak wyjaśniał w rozmowie z lokalnymi mediami, brak figurki dostrzegł jeden z parafian z Domaszowic, który poinformował o sprawie proboszcza. Ten powiadomił kurię, a kuria - policję.
- Wcześniej stał tu krzyż, ponieważ prawdopodobnie w tym miejscu zginął lub został zamordowany jeden z partyzantów. W latach 70. doszło tu jednak do tragicznego wypadku, (w którym - red.) zginął syn lekarzy pochodzących z tych terenów. To właśnie oni ufundowali kapliczkę Matki Bożej. Była ona czczona przez wielu wiernych, ale także przez dyrekcję i pracowników Zieleni Miejskiej, zawsze były tu kwiaty, a sama kapliczka była zadbana - wyjaśniał cytowany przez Radio eM ksiądz Zygmunt.
Fundator "wziął ją celem odrestaurowania"
Wiele wskazywało na to, że obiekt z podobizną Matki Bożej mógł paść ofiarą wandali. Rzecznik kurii mówił, że kapliczka została ścięta prawdopodobnie przy użyciu piły i skradziona. Podkreślał, że sprawcy zniszczyli przedmiot kultu religijnego, postawionego w miejscu, w którym zginęli ludzie.
Sprawą zajęła się policja. Jak poinformował w środę starszy aspirant Jacek Borek z zespołu prasowego kieleckiej komendy miejskiej, funkcjonariusze "w toku czynności operacyjnych" ustalili osoby, które zabrały figurkę.
- Jak się okazało, jedną z osób, która zabrała kapliczkę, był jej fundator. Wziął ją celem odrestaurowania, ponieważ uległa zniszczeniu ze względu na panujące warunki atmosferyczne, a jej stan zachowania budził niepokój. W związku z powyższym zobowiązał się, że po wykonanej renowacji umieści kapliczkę z powrotem w miejscu, z którego została zabrana - powiedział Borek.
Komunikat o "dewastacji kapliczki Matki Bożej w Kielcach" zniknął ze strony kurii.
Autorka/Autor: bp/ tam
Źródło: tvn24.pl, Radio eM
Źródło zdjęcia głównego: KMP w Kielcach