"Ósmy park" znajduje się tuż przy osiedlu mieszkaniowym, na tyłach Fortu VIII (Służew), u zbiegu Doliny Służewieckiej i Nowoursynowskiej. Całość jest w rękach prywatnych - należy do firmy Turret Development.
Wejście do parku tylko z kartą wstępu
W regulaminie tego terenu czytamy: Z uwagi na prywatny charakter parku oraz jego usytuowanie na terenie dawnej fosy Fortu i związane z tym ryzyka do korzystania z parku są uprawnione wyłącznie osoby, które:
- podpisały porozumienie z administratorem parku;
- uzyskały kartę dostępu umożliwiającą wejście na teren parku;
- nie zostały pozbawione prawa wstępu do parku z uwagi na zachowanie naruszające niniejsze reguły postępowania.
W praktyce oznacza to tyle, że do parku przy Forcie VIII na Ursynowie od lat mogą wejść tylko ci, którzy za to zapłacą. Aby otworzyć znajdującą się tam furtkę - potrzebna jest karta wstępu. Choć jednorazowa opłata przy podpisywaniu porozumienia z administracją parku wynosi 30 złotych, koszty się na tym nie kończą.
Użytkowanie parku wiąże się także z obowiązkiem wsparcia fundacji Laetitia, sprawującej pieczę nad tym terenem. Jak ujawnił portal radiozet.pl, aktualnie roczny koszt takiej darowizny wynosi około 240 złotych. Zebrane w ten sposób środki są reinwestowane w bieżącą pielęgnację i ochronę obiektu, a dostęp do parku wymaga ponawiania wpłaty każdego roku.
Park zamknięty. "To kwestie bezpieczeństwa"
Kilka lat temu park z wąwozem przez pewien czas był dostępny dla każdego. Ale wejście do niego zostało zamknięte i pozostaje takie do dzisiaj. Ci, którzy chcą dostać się do środka, zatrzymają się na furtce otwieranej kartą magnetyczną. Jak tłumaczyła w rozmowie z tvnwarszawa.pl przedstawicielka dewelopera, decyzja taka była podyktowana względami bezpieczeństwa.
- Teren był otwarty dla wszystkich mieszkańców, jako forma przejściowa przed przekazaniem go urzędowi dzielnicy - tłumaczyła nam w 2020 roku Maria Mikołajczak. I zaraz podkreśliła, że park musiał zostać zamknięty ze względów bezpieczeństwa. - Zdarzały się akty wandalizmu. Zorientowaliśmy się również, że odbywał się tam paintball. To o tyle niebezpieczne, że mogłoby się coś stać, gdyby przechodziła tam na przykład rodzina z dziećmi. To teren prywatny i my odpowiadamy za bezpieczeństwo - podsumowała Mikołajczyk.
Dodatkowym czynnikiem, który miał wówczas przemawiać za zamknięciem parku był fakt, że jest to teren naturalny - nierówny, nie jest też oświetlony.
Park w zamyśle miał zostać przekazany dzielnicy. Jeszcze w 2020 roku przedstawicielka dewelopera przekazała, nam że "firma złożyła niezbędne dokumenty do wydziału geodezji i katastru, a teraz czeka na informację o wyodrębnieniu działki". Dzielnica wówczas informowała nas, że formalnie teren musi zostać przejęty przez miasto. Tak się jednak nie stało, czego powodem były zbyt duże koszty utrzymania terenu.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy ponownie Urząd Dzielnicy Ursynów. - Mogę jedynie poinformować, że stanowisko zarządu dzielnicy Ursynów nie uległo w tej sprawie zmianie - przekazał nam w poniedziałek Paweł Ciach, rzecznik dzielnicy Ursynów.
Radny interweniuje. "Tereny zielone powinny być ogólnodostępne"
W ostatnich dniach po raz kolejny o zielonym terenie na Ursynowie, który jest niedostępny dla mieszkańców, przypomina dzielnicowy radny.
- To bardzo dziwne. Tereny zielone w mieście powinny być ogólnodostępne, a nie za pomocą kluczyka, czy innego specjalnego systemu dostępu – komentuje Paweł Lenarczyk, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Ursynów ze Stowarzyszenia Otwarty Ursynów.
Radny ponownie w tej sprawie złożył interpelację, o czym poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych. Lenarczyk chce, by miasto znów przyjrzało się sprawie parku.
Autorka/Autor: ag/gp
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl