Wyrok w sprawie śmierci 8-letniego Kamilka z Częstochowy

Ojczym i matka Kamila przed sądem
Rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz o wyroku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Jędrusik/ TVN24
Zapadł wyrok w głośnej sprawie Kamilka z Częstochowy. Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał ojczyma zmarłego chłopczyka na 25 lat pozbawienia wolności. Matka chłopczyka została skazana na 16 lat pozbawienia wolności. Siostra Kamilka nie kryje rozczarowania wyrokiem.

Dawid B. - ojczym maltretowanego dziecka został skazany łącznie na 25 lat więzienia, a Magdalena B. łącznie na 16 lat. Sąd skazał mężczyznę m.in. za zabójstwo. Matka chłopca odpowiedziała za pomoc w zabójstwie i za znęcanie się.

- Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał oskarżonego za winnego spowodowania u pokrzywdzonego Kamilka ciężkich obrażeń ciała, które skutkowały jego śmiercią 8 maja (po miesiącu) oraz znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad nim - powiedział TVN24 rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz.

Dodatkowo sąd uznał Dawida B. za winnego znęcania się nad swoim dzieckiem oraz dziećmi swojej żony. Dominik Bogacz dodaje, że w jej przypadku sąd uznał ją za winną pomocnictwa mężowi w czynach, które doprowadziły do ciężkich obrażeń Kamilka skutkujących śmiercią dziecka.

- Uznał ją również za winną popełnienia przestępstwa znęcania się nad swoimi dziećmi oraz sprowadzenia bezpośrednieego zagrożenia dla zdrowia i życia małoletniego Kamilka - dodał rzecznik sądu.

Dawid B. będzie musiał zapłacić zadośćuczynienie pokrzywdzonym na kwotę łącznie 101 tysięcy złotych. Magdalena B. zapłaci 40 tysięcy. Zapłacą także za koszty postępowania. Czas spędzony w areszcie zostanie zaliczony na poczet zasądzonej kary.

Aneta i Wojciech J. z karą w "zawiasach"

Rzecznik sądu powiedział także, że na rozprawie skazano Anetę i Wojciecha J. za nieudzielenie pomocy Kamilkowi, "której mogli udzielić bez zagrożenia dla siebie". Sąd skazał ich odpowiednio na 10 i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Karę jednak zawiesił wykonanie kary na okres warunkowej próby na trzy lata. Małżeństwo otrzymało również grzywnę.

Wyrok jest nieprawomocny. Strony mają 7 dni na wystąpienie o uzasadnienie wyroku, a po jego otrzymaniu 14 dni na złożenie apelacji. Przewodniczącym pięcioosobowego składu, który rozpatrywał sprawę w pierwszej instancji był sędzia Marek Garlik. Proces w Częstochowie rozpoczął się 30 czerwca 2025 r. i toczył się przy zamkniętych drzwiach. Wyrok jest jawny, choć niejawne są ustne motywy sądu.

Do udziału w rozprawie sąd dopuścił Fundację Ordo Iuris i Stowarzyszenie "Szczęśliwe Dziecko" oraz założoną przez Piotra Kucharczyka po śmierci ośmiolatka Fundację "To ja – Dziecko imienia Kamilka z Częstochowy".

Będzie apelacja? "Spodziewałam się dożywocia"

- Ten wyrok nie jest dla nas satysfakcjonujący. Pani Magdalena - to akurat okoliczność jawna - nie przyznawała się do zarzucanych czynów w tej formie, którą zrobiła prokuratura. Dlatego apelacja z naszej perspektywy raczej jest oczywista, ale tak jak powiedziałem - ostateczną decyzję podejmiemy razem z klientką - powiedział naszej reporterce Łukasz Sieja obrońca Magdaleny B.

Apelację chce też na pewno złożyć także siostra przyrodnia Kamilka. Powiedziała, że spodziewała się, że wyższych wyroków - zwłaszcza dla wujostwa Kamilka, którzy nie zareagowali na jego krzywdę.

- Spodziewałam się dożywocia dla pana Dawida, 25 lat dla pani Magdy i po 3 lata dla państwa J. - mówiła po rozprawie pani Magdalena.

Przed reporterami nie kryła rozczarowania. Rozprawa była dla niej emocjonalnie trudna.

- Na każdej rozprawie było mi ciężko, gdy było mówione, jak Kamilek cierpiał i co przeszedł. Zawsze jest mi z tym ciężko, bo nawet, jak tego nie słyszę, to wraca to do mnie w myślach - powiedziała pani Magdalena.

Niebywałe okucieństwo Dawida B.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku oskarżyła Dawida B. o zabójstwo ośmioletniego pasierba Kamila M. popełnione w warunkach recydywy, ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

29 marca 2023 r. w Częstochowie, gdzie mieszkała rodzina, Dawid B. polewał Kamila wrzącą wodą, uderzał go pięściami i słuchawką prysznicową po całym ciele, a następnie rzucił dziecko na rozżarzony piec węglowy. Dziecko miało złamaną rękę i poparzone 25 proc. powierzchni ciała. Alarm wszczął biologiczny ojciec chłopca, gdy przyszedł go odwiedzić. Kamil zmarł 8 maja 2023 r. w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach walki o życie.

Dawid B. został również oskarżony o fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 3-letnim synem Mateuszem B., 15-letnim pasierbem Dominikiem J., 11-letnim pasierbem Damianem J. oraz 9-letnią pasierbicą Julią J., 8-letnim pasierbem Kamilem M. i jego młodszym bratem, 7-letnim Fabianem M. Nakazywał m.in. Kamilowi spać na podłodze, bił go po całym ciele i przypalał papierosami, rzucał o podłogę i meble, kopał, powodując złamania kości przedramienia prawego i przedramienia lewego oraz prawego podudzia.

Mężczyzna dopuścił się przestępstw, o które jest oskarżony, w ciągu pięciu lat po odbyciu w latach 2017-2019 r. kary łącznej dwóch lat pozbawienia wolności za podobne czyny.

Ponadto, zdaniem prokuratury, Dawid B. doprowadził nie mniej niż dwukrotnie małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej polegającej na dotykaniu jej w miejsca intymne.

Matka przyzwalała na przemoc, bliscy także nie pomogli dziecku

Matkę Kamilka, Magdalenę B., oskarżono o udzielenie pomocy mężowi w popełnieniu zabójstwa, bo wbrew prawnemu obowiązkowi opieki dopuściła do pozostawienia dziecka w stanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia. Dodatkowo prokuratura zarzuciła kobiecie niepodejmowanie żadnych reakcji chroniących dzieci – a tym samym pomoc Dawidowi B. w fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad Kamilem M. i jego młodszym bratem Fabianem.

Na ławie oskarżonych zasiedli ponadto krewni matki chłopca, Aneta J. i Wojciech J. – mieli nie udzielić pomocy Kamilowi M., choć mieszkali razem.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: