Lekarz radzi, jak prawidłowo rozgrzać się "od środka"

shutterstock_2591278817
Dr Grzesiowski: Mróz nie zabija wirusów
Źródło: TVN24
Synoptycy przewidują, że w najbliższych dniach temperatura może spaść nawet do około minus 30 stopni Celsjusza. Lekarz rodzinny przypomina, że tak ekstremalny mróz to duże wyzwanie dla naszych organizmów. Jak się do niego przygotować, kto powinien unikać wychodzenia na zewnątrz i co zrobić, żeby się bezpiecznie rozgrzać?
Kluczowe fakty:
  • Ważne jest nie tylko to, jak przygotujemy się do wyjścia na mróz, ale też co zrobimy po powrocie do domu - zwraca uwagę dr Michał Sutkowski.
  • Ekspert radzi, jak prawidłowo rozgrzać się "od środka" i wyjaśnia, czemu wówczas należy unikać alkoholu.
  • Osoby z niektórymi chorobami, np. cukrzycą, powinny unikać wychodzenia na zewnątrz.
  • Więcej artykułów o tematyce związanej z systemem ochrony zdrowia znajdziesz tutaj.

- Takie warunki nakazują nam zachować ogromną ostrożność. Dotyczy to wszystkich, a szczególnie osób chorych, z niepełnosprawnościami i w kryzysie bezdomności, a także osób starszych i małych dzieci - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl dr Michał Sutkowski, prezes-elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

"Na cebulkę", czapka, szalik, rękawiczki…

Lekarz podkreśla, że gdy temperatura spada tak mocno, jak przewidują to w najbliższych dniach synoptycy, lepiej nie wychodzić z domu bez potrzeby. W jego ocenie najbardziej powinny tę radę wziąć sobie do serca osoby z niewydolnością krążenia, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, po udarach, z otyłością czy cukrzycą.

Nie zawsze jednak da się zostać w domu. Trzeba przecież iść do pracy, na zakupy, do lekarza czy odśnieżyć chodnik. Dr Sutkowski radzi, by w takich sytuacjach racjonalizować wizyty na świeżym powietrzu .- Czasem po prostu dublujemy wyjścia, więc dobrze jest je sobie wcześniej mądrze zaplanować - w drodze od lekarza lub z pracy załatwić zakupy - mówi.

Ważne jest też to, jak się na taką wizytę na świeżym powietrzu ubierzemy. Wiele zależy tu od tego, jaka będzie to aktywność .- Jeśli idziemy odśnieżać chodnik przed swoją posesją, to możemy się ubrać nieco lżej, aby się zbyt mocno nie zagrzać. Kiedy się spocimy i będziemy chcieli chwilę odpocząć, to właśnie wtedy najłatwiej nas zaatakują wirusy. Jeśli natomiast będzie to zwykły spacer, to ubieramy się "na cebulkę", bo kilka warstw odzieży da nam więcej ciepła. Obowiązkowo zakładamy czapkę, szalik i rękawice. Pamiętajmy, że skarpetki muszą być suche, a buty - najlepiej ocieplone lub o rozmiar większe, niż takie, jakie nosimy latem, aby zapewnić sobie izolację termiczną - wymienia lekarz.

Jak dodaje, należy też pamiętać o ochronie skóry, szczególnie w miejscach, które pozostaną odsłonięte. - Natłuszczamy twarz i ręce. No i bądźmy na dworze najkrócej, jak to tylko możliwe - radzi.

A jak zimą ubierać dzieci? Pisaliśmy o tym niedawno w TVN24+. Lek. Łukasz Durajski mówił wtedy, że dziecko powinno mieć na sobie o jedną warstwę więcej niż dorosły. Dotyczy to zwłaszcza noworodków, które mogą, a nawet powinny być wyprowadzane na krótkie zimowe spacery. - Już z tygodniowym noworodkiem można wyjść na kilkunastominowy spacer, nawet przy mrozie - wyjaśniał lekarz, ale zaznaczył, że przy temperaturach rzędu -15 czy -20 stopni Celsjusza spacer można sobie odpuścić, ponieważ taki chłód jest już groźny dla każdego.

Lekarz radził też, w co ubrać dziecko, by nie traciło ciepła. - Najwięcej ciepła ulatuje nam przez tułów, ale ponieważ zimą zawsze go zasłaniamy, musimy zadbać o te części, które nie są okryte, czyli po prostu rączki i główka - tłumaczył Durajski. Dlatego czapka i rękawiczki to absolutna podstawa.

"Wirusy czują się dobrze"

Przy okazji silnych ochłodzeń lekarze odkłamują też wciąż obecne w świadomości ludzi przekonanie, że silny mróz zabija wirusy. W ubiegłym tygodniu wyjaśniał to na antenie TVN24 dr Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny. - Nie, mróz nie wytłucze wirusów - mówił wprost. - Mikroorganizmy w niskich temperaturach wchodzą w formę mniej aktywną, ale przeżywają. My wirusy w laboratoriach zamrażamy nawet do minus 80 stopni Celsjusza - podkreślał.

W rozmowie z tvn24.pl przypomina też o tym dr Michał Sutkowski. - Jest taki mit, że jak 25 czy 30 stopni mrozu, to wszystkich bakterii czy wirusów nie będzie. Wirusy będą, bakterie też. Tylko po prostu my się wtedy trochę lepiej czujemy, bo zwykle jest tak, że temperatura co prawda niska, ale świeci słońce i mamy wyż. Bakterie i wirusy też się wtedy czują nieźle - żartuje Sutkowski i dodaje, że kiedy temperatura oscyluje około zera stopni, to przeziębiamy się częściej dlatego, że nie do końca wiemy, jak się ubrać i popełniamy błędy, za które płacimy gorszym samopoczuciem i obniżeniem odporności organizmu.

Jak rozgrzać się "od środka"?

Lekarz mówi, że ważne jest nie tylko to, jak przygotujemy się do wyjścia na zewnątrz, ale też co zrobimy po powrocie do domu. Michał Sutkowski radzi, by zdjąć z siebie przynajmniej dwie warstwy ubrań i sprawdzić, czy mamy suche skarpetki.

Jeżeli czujemy, że trochę jesteśmy podziębieni, to możemy usiąść blisko, ale nie bardzo blisko, czegoś ciepłego, takiego jak kominek, kaloryfer i "złapać" trochę ciepła. Pamiętajmy, że powinniśmy się rozgrzać od środka. Najlepiej jeśli to będzie pożywna zupa jarzynowa, polecam też herbatę z cytryną i odrobiną miodu, może to być nawet odrobina cukru, który w normalnych warunkach odradzam

- opisuje ekspert.

- Na pewno nie powinna to być herbata po góralsku, czyli z prądem. Alkohol daje złudne i krótkotrwałe uczucie ciepła, a potem następuje cała kaskada niekorzystnych problemów krążeniowych. Do tego działa moczopędnie, czyli przyspiesza odwadnianie, a nawodnienie zimą jest wcale nie mniej ważne, niż latem - mówi Sutkowski.

Lekarz rodzinny radzi natomiast, by w kuchni nie bać się zimą sięgać po nieco pikantniejsze przyprawy. - Może niech to nie będzie od razu papryczka jalapeno, ale nieco zwykłej ostrej papryki czy cynamon dobrze nas rozgrzeją - wskazuje.

Wychłodzenie organizmu
Wychłodzenie organizmu
Źródło: PAP

"Babcine sposoby"? Tak, ale głównie prewencyjnie

Nie zawsze udaje się jednak zapobiec przeziębieniu. Wiele osób sięga wtedy po "babcine sposoby", takie jak syrop malinowy, napar z lipy, syrop z cebuli czy czosnek. Dr Michał Sutkowski przyznaje, że takie sposoby sprawdzają się najlepiej w profilaktyce i kiedy mówimy o początku infekcji.

Często są to ciepłe napoje, a poza tym zawierają składniki, jak czosnek, cebula, kwercytyna czy flawonoidy. W miodzie znajdziemy natomiast defensynę. To jest dobre i skuteczne albo jako profilaktyka, albo jeśli objawy [infekcji - red.] są bardzo, bardzo łagodne

- zaznacza Sutkowski. I dodaje: jeśli choroba się nasila, pojawia się gorączka, zdecydowanie trzeba odwiedzić lekarza.

Zamiast do lekarza często jednak wolimy pójść do apteki, a jeszcze chętniej sięgamy do domowej apteczki, a w niej - po popularne leki "na grypę", zawierające paracetamol (bo boli głowa i mamy gorączkę) oraz pseudoefedrynę (bo męczy nas katar). Lekarz rodzinny radzi, by stosować je bardzo ostrożnie. Mimo że są dostępne bez recepty, zawierają substancje, które przyjęte w nadmiarze mogą być niebezpieczne.

- Przesadzanie z dawkami to jest droga do klęski, do kłopotów dużo większych niż choroba przeziębieniowa czy grypa. Niektórymi lekami możemy się potężnie zatruć. Charakterystycznym środkiem jest pseudoefedryna, po którą nie mogą sięgać dzieci i kobiety w ciąży oraz osoby z chorobami serca, problemami dotyczącymi układu oddechowego czy nadczynnością tarczycy. To substancja, która działa też psychostymulująco. Nie mówię oczywiście, że takie środki to jest samo zło, ale zdecydowanie zalecam ostrożność i krótkotrwałe ich stosowanie - radzi Sutkowski i dodaje, że bez konsultacji z lekarzem nie można też sięgać po antybiotyki, które często zalegają w domowych apteczkach po wyleczeniu dawnych infekcji.

Michał Sutkowski poleca korzystanie z testów, które pozwalają szybko określić, czy zmagamy się z chorobą przeziębioniową, czy może jednak dopadła nas grypa. W aptekach dostępne są odpłatnie, ale lekarz podstawowej opieki zdrowotnej wykona taki test za darmo. To ważne, bo grypę można leczyć przeznaczonym do tego lekiem przeciwwirusowym.

Redagowała Milena Zawiślińska

Czytaj także: