Rzecznik MSZ Ukrainy apeluje do Polski. "Szukajmy podstaw do walki przeciwko wspólnemu wrogowi"

Heorhii Tykhyi
Tusk: zwróciłem się do Nawrockiego i Zełenskiego, aby znaleźli lepszy sposób na deeskalację tych emocji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Hennadii Minchenko/PAP
Starajmy się szukać w przeszłości powodów do jedności - zaapelował do Polski rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. Przyznał, że "obecnie obserwowane jest zaostrzenie sporów dotyczących kwestii historycznych".

- Nasz wspólny apel do Polski, naszych sojuszników i przyjaciół, brzmi: starajmy się szukać w przeszłości powodów do jedności. Szukajmy podstaw do wspólnej walki przeciwko naszemu wspólnemu wrogowi, który dziś chce zniszczyć zarówno Ukrainę, jak i Polskę. Tak było zawsze: kiedy byliśmy zjednoczeni, nikt nie był w stanie odebrać nam wolności ani bezpieczeństwa - powiedział Heorhij Tychyj na briefingu prasowym w Kijowie.

- Jeśli będziemy szukać powodów do podziałów, to z pewnością je znajdziemy. Jeśli będziemy szukać powodów do jedności i wspólnego przeciwstawiania się wspólnemu wrogowi, również je znajdziemy. Chcielibyśmy koncentrować się właśnie na tym drugim - dodał.

Podkreślił, że jego kraj postrzega Polskę jako "pierwszego strategicznego sojusznika i przyjaciela". - To kraj, który pospieszył nam z pomocą od pierwszych minut pełnoskalowej inwazji (rosyjskiej). Kraj, który otworzył swoje domy dla Ukraińców. Kraj, który od 2022 roku odgrywał wiodącą rolę we wspieraniu Ukrainy, w tym w zapewnianiu logistyki, dostaw uzbrojenia, i w wielu innych kwestiach - wymieniał. - Bardzo chcemy, aby tak pozostało również w przyszłości - oświadczył rzecznik ukraińskiego MSZ.

Rzecznik MSZ wyraża ubolewanie

Jak podała Interfax-Ukraina, Tychyj przyznał, że "obecnie obserwowane jest zaostrzenie sporów dotyczących kwestii historycznych". Zaznaczył przy tym, że w ciągu ostatniego półtora roku "wykonano ogromną pracę, aby osiągnąć porozumienie nawet w najtrudniejszych sprawach związanych ze wspólną przeszłością", w tym "w szczególności pod koniec 2024 roku przeprowadzono szereg prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych".

- I właśnie teraz, gdy rozmawiamy, trwają kolejne prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim. Nawet na tle ostatnich, bardzo zaostrzonych, publicznych dyskusji proces ten jest kontynuowany. Co więcej, mogę powiedzieć, że po stronie ukraińskiej istnieje gotowość do dalszego wydawania zgód i współpracy - zadeklarował rzecznik MSZ w Kijowie.

Według niego odzwierciedla to ogólne podejście Ukrainy do kwestii historycznych, zgodnie z którym takimi kwestiami powinni zajmować się historycy pracujący z archiwami i dokumentami. - Wymiar historyczny nie powinien być wykorzystywany do celów politycznych. Bardzo chcielibyśmy, aby pozostał on w sferze pracy historyków – powiedział.

Tychyj w imieniu MSZ Ukrainy wyraził ubolewanie nad "obserwowanym zaostrzeniem sytuacji" oraz podkreślił, że taka sytuacja cieszy jedynie Moskwę.

Reakcja polskich władz na decyzję Zełenskiego

Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał imię "Bohaterów UPA" elitarnemu Samodzielnemu Centrum Sił Operacji Specjalnych "Północ". Decyzja ta wywołała oburzenie władz Polski.

Zgodnie z postanowieniem prezydenta Karola Nawrockiego jednym z punktów posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego w poniedziałek była kwestia odebrania Zełenskiemu tego odznaczenia. Przyznał mu je w 2023 roku ówczesny prezydent Andrzej Duda. W poniedziałek wieczorem rzecznik Nawrockiego Rafał Leśkiewicz podał na X, że Kapituła przedstawiła prezydentowi swoją opinię, a ten podejmie decyzję "w odpowiednim czasie".

Również w poniedziałek premier Donald Tusk zaapelował do prezydentów Polski i Ukrainy o "bezpośrednią i szczerą rozmowę", zanim "emocje zrujnują naszą solidarność". Podkreślił, że współpraca leży w interesie obu państw i narodów, a konflikt - interesie Moskwy.

Spotkania z szefem kancelarii Zełenskiego

W związku z napiętą sytuacją w piątek i sobotę Warszawę odwiedził szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który przeprowadził rozmowy z między innymi z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszem Grodeckim oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim.

Według historyków w lipcu 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonała skoordynowanego ataku na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B; frakcji Bandery) i podporządkowanej jej UPA.

"Dialog - Wołyń". Zobacz w TVN24+ >>>

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla strony polskiej wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, a dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

OGLĄDAJ: "Zełenski przekroczył wszelkie dopuszczalne czerwone linie"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Czytaj także: