Zmiany w "pakiecie naprawczym" ochrony zdrowia. Ministerstwo łagodzi przepisy i daje więcej czasu

Szpital
Sobierańska-Grenda o zmianach w systemie ochrony zdrowia. "Chcę dziś wysłać jasny sygnał"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ministerstwo Zdrowia pochyliło się nad uwagami z konsultacji społecznych i wprowadziło zmiany w ustawie z "pakietu naprawczego". Stawka maksymalna zostaje, ale z wyjątkami, podobnie jak wymóg zatrudniania medyka na minimum pół etatu. Sama ustawa, jeśli będzie przyjęta i zostanie podpisana, na faktyczne wejście w życie zaczeka rok.

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy, że nowelizacja ustawy o działalności leczniczej nie będzie procedowana na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu. Resort zdrowia tłumaczył to tym, że w konsultacjach do projektu wpłynęło ponad pięćset uwag i trzeba je rozpatrzyć. Po ich przeanalizowaniu resort łagodzi część zapisów i daje przepisom więcej czasu na wejście w życie. Ta wersja trafi dopiero pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów, a potem, najprawdopodobniej najwcześniej w październiku, do procedowania w Sejmie. Jeśli ten proces przejdzie gładko, to na prezydenckim biurku pojawi się najprędzej pod koniec roku, a jeśli zostanie podpisana - wejdzie w życie… w praktyce po roku.

Zmiany potrzebują więcej czasu

Pierwotnie w nowelizacji ustawy zapisano, że vacatio legis (okres między publikacją a wejściem w życie) dla projektowanych przepisów wyniesie 14 dni, a wszystkie umowy zawarte przed wejściem ich wejściem w życie wygasają z końcem 2026 roku.

Szereg zgłoszonych do projektu uwag dotyczył właśnie tego, że 14 dni to bardzo krótko, a placówki ochrony zdrowia powinny mieć też więcej czasu na to, by pozmieniać już zawarte umowy tak, by były zgodne z nowym prawem. Postulowano wydłużenie vacatio legis do 30 dni i wprowadzenie okresu przejściowego.

"Dostosowanie wymaga identyfikacji wszystkich umów, pozyskania oświadczeń personelu, przeliczenia równoważników czasu pracy i wynagrodzeń, renegocjacji warunków, przeprowadzenia konkursów oraz zmiany grafików i systemów informatycznych" - podnosiło Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ).

Powoływało się ono również na zapisy Prawa przedsiębiorców, które przewidują "co do zasady co najmniej sześciomiesięczny okres dostosowawczy dla regulacji zwiększających obowiązki przedsiębiorców". Postulowany przez STOMOZ okres przejściowy wynosił 12 miesięcy. O 18-miesięczny prosiło natomiast Porozumienie Lekarzy Medycyny Ratunkowej.

Resort w zmienionym projekcie przewidział 30-dniowe vacatio legis oraz 12-miesięczny okres przejściowy. Oznacza to, że w praktyce nowe przepisy zaczną w pełni obowiązywać prawdopodobnie dopiero na przełomie 2027 i 2028 roku.

Stawka maksymalna zostaje, ale z wyjątkami

A co z najszerzej komentowanymi regulacjami, które wprowadzają mechanizm ustalania maksymalnych stawek godzinowych? Przypomnijmy, ma to być jedna dwudziesta płacy minimalnej (czyli przy stawkach z 2026 roku 240 zł). Maksymalne miesięczne wynagrodzenie określono natomiast na pułapie 16-krotności płacy minimalnej, czyli 76,8 tys. zł. Prosta arytmetyka pozwala wyliczyć, że medyk będzie mógł przepracować maksymalnie 320 godzin, czyli tyle, co dwa etaty.

I te wyliczenia stawek co do zasady zostają, ale od zasad wprowadzone będą wyjątki. "W projekcie wprowadzono możliwość przyznania dodatków powyżej limitu stawki godzinowej z tytułu udzielania świadczeń w zakresie transplantologii klinicznej, świadczeń wysokospecjalistycznych lub świadczeń udzielanych w centrach urazowych" - czytamy w raporcie z konsultacji publicznych i opiniowania. Wynagrodzenie będzie mogło być też podwyższane dla pracowników obciążonych dodatkowymi zadaniami, na przykład związanymi z funkcją kierowniczą.

Pół etatu to minimum, chyba że potrzeby są inne

Krytyczne głosy w trakcie konsultacji zbierała także propozycja, by medyk w publicznej ochronie zdrowia był zatrudniany na kontrakcie w wymiarze odpowiadającym co najmniej połowie etatu. Uwagę co do tego zapisu zgłaszała m.in. Polska Federacja Szpitali.

"Przepis wyklucza zaangażowania mniejsze niż połowa etatu właśnie w tym rodzaju świadczeń, w którym są one najczęstsze i najbardziej potrzebne. Konsultant przyjeżdżający raz w tygodniu, operator wykonujący określony typ zabiegów kilka razy w miesiącu, patomorfolog opisujący preparaty dla kilku szpitali, anestezjolog obsługujący wybrane dyżury, nie mieszczą się w tej konstrukcji. Wymóg połowy wymiaru w jednym miejscu jest w tych sytuacjach niemożliwy do spełnienia nie z powodu niechęci stron, lecz z powodu wielkości lokalnego zapotrzebowania" - podnosiła PFSz i ostrzegała przed tym, że negatywne skutki regulacji odczują przede wszystkim pacjenci.

"Efektem jest likwidacja zakresu świadczeń w danej lokalizacji, a nie jego przeniesienie do innego podmiotu. Przykłady są łatwe do wskazania i dotyczą dziedzin o najniższej dostępności. Psychiatra dzieci i młodzieży przyjmujący w poradni jeden dzień w tygodniu jest w wielu mniejszych miejscowościach jedynym dostępnym, a rodzic i tak czeka na wizytę miesiącami. Podobnie działa neurolog dziecięcy, kardiolog dziecięcy wykonujący badania echokardiograficzne, endokrynolog, diabetolog prowadzący pacjentów z pompą insulinową, genetyk kliniczny, audiolog oraz chirurg dziecięcy konsultujący w wyznaczone dni. W każdym z tych przypadków wymiar zaangażowania odpowiada wielkości lokalnego zapotrzebowania, a nie chęci stron" - czytamy w uwagach do projektu.

Ministerstwo Zdrowia w komentarzu do tej uwagi pisze, że wymóg minimalnego wymiaru czasu pracy przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu leczenia szpitalnego (który jednak nie obejmuje psychiatrii) jest szczególnie uzasadniony nadrzędnymi względami bezpieczeństwa pacjenta i zapewnienia ciągłości opieki zdrowotnej.

Pracodawcy RP w konsultacjach ocenili, że projekt został przygotowany głównie z perspektywy funkcjonowania szpitali, podczas gdy jego skutki mogą w sposób niezamierzony istotnie ograniczyć dostępność na przykład ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

"W projekcie dodano wyłączenie od wymogu minimum jednej drugiej pełnego wymiaru w przypadku AOS przyszpitalnego, gdy niższy wymiar wynika z harmonogramu do umowy z NFZ" - pisze resort, uspokajając w ten sposób obawy o trudniejszy dostęp do opieki specjalistycznej.

Ministerstwo podkreśla też, że projekt przewiduje możliwość czasowego odstąpienia od wymogów dot. wymiaru czasu pracy, jeżeli będzie to niezbędne dla zapewnienia ciągłości i dostępności świadczeń opieki zdrowotnej, na podstawie zgody NFZ.

"Doprecyzowano, że wymogów dot. minimum jednej drugiej wymiaru czasu pracy nie stosuje się do świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w czasie pełnienia dyżuru medycznego albo udzielanych poza normalnymi godzinami pracy w podmiocie leczniczym wykonującym działalność w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne" - wskazuje ministerstwo w raporcie z konsultacji publicznych i opiniowania.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: