Znajomy z aplikacji randkowej i inwestycje w kryptowaluty. Straciła oszczędności i się zadłużyła
Mieszkanka Białołęki od połowy sierpnia wymieniała wiadomości z poznanym na popularnym portalu randkowym mężczyzną. Ten poinformował ją, że pochodzi z Niemiec i dawał poczucie, że "jest bardzo zainteresowany stałą relacją". Przyznał się, że inwestuje na giełdzie w kryptowaluty i może ją tego nauczyć.
Kilka przelewów i "wysoki podatek"
Kobieta skuszona obietnicą zysku wykonała kilka przelewów. Gdy "zarobiła" pierwsze kilkaset złotych stwierdziła, że transakcja jest opłacalna, a giełda jest wiarygodna. Inwestowała dalej, obserwując na platformie inwestycyjnej swój coraz większy "zysk".
"W pewnym momencie otrzymała informację o konieczności zapłaty bardzo wysokiego podatku - 150 tysięcy złotych. Ponieważ nie dysponowała taką sumą pieniędzy, zaciągnęła w kilku bankach pożyczki, na łączną kwotę 127 tysięcy złotych. Reszta pieniędzy potrzebnych do opłacenia podatku pochodziła z jej konta oszczędnościowego. Całą zgromadzoną gotówkę mieszkanka Białołęki przelała na konto giełdowe. To jednak nie wystarczyło, by pokryć wymagane koszty i by kobieta otrzymała zarobione pieniądze" - poinformowała oficer prasowa policji nadkomisarz Paulina Onyszko.
Jak dodała policjantka, kobieta zaczęła szczegółowo weryfikować w internecie platformę, poprzez którą inwestowała. Okazało się, że jest ona fałszywą domeną.
"Mieszkanka Białołęki uświadomiła sobie, że została oszukana. Straciła ponad 180 tysięcy złotych. Sprawę zgłosiła policji" - wskazała policjantka.