Pożar wybuchł pod koniec ubiegłego tygodnia nieopodal wsi Zvirnjacza w zachodniej części Bośni i Hercegowiny, nieopodal granicy z Chorwacją. Zaczął się szybko rozprzestrzeniać w kierunku miasta Tomislavgrad.
Walczą ogniem z ogniem
Bośniaccy strażacy ruszyli do walki z ogniem, ale warunki nie były sprzyjające. Pożar trawi trudno dostępny teren, a dodatkowo jest bardzo sucho i gorąco. W poniedziałek przedstawiciele służb nie byli optymistami, jeśli chodzi o powstrzymanie rozprzestrzeniania się ognia.
- Postaramy się opanować sytuację, ale obawiam się, że nam się to nie uda - powiedział Marko Vidakusić. Dodał, że mimo przeciwności strażacy się nie poddają. - Zajmujemy się głównie obroną domów i ochroną ludności. Radzimy sobie z tym całkiem dobrze - przyznał Vidakusić.
Bośniacki dziennik "Dnevni avaz" donosi, że strażacy zastosowali niestandardową metodę walki z ogniem, a mianowicie wywołanie kontrolowanego pożaru. W ten sposób zredukowali ilość materiału palnego dostępnego dla "głównego" pożaru, a tym samym ograniczyli ryzyko rozprzestrzeniania się żywiołu.
Zła jakość powietrza w Chorwacji
Ogień szalejący w okolicach Tomislavgradu stanowi zagrożenie nie tylko dla mieszkańców Bośni i Hercegowiny. Jak informuje portal Klix.ba, dym z pożarów, niesiony przez wiatr bora, dociera do dalmatyńskiej części Chorwacji, znacznie pogarszając jakość powietrza. Stacje pomiarowe w Dubrowniku i Splicie, dwóch dużych miastach na chorwackim wybrzeżu, w niedzielę były oznaczone na czerwono, co oznacza złą jakość powietrza.