Brakuje młodych pielęgniarek. "System opiera się na tych, które mogłyby już odejść z zawodu"

Protest pielęgniarek przed kancelarią premiera
Z czym muszą mierzyć się pielęgniarki? "Wyzwiska, szarpanie, gryzienie, pobicia"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Tomasz Gzell
Ponad pięć tysięcy pielęgniarek w Polsce przekroczyło 70. rok życia i wciąż pracuje z pacjentami. Średni wiek odejścia z zawodu jest już o cztery lata wyższy niż w przypadku ogółu kobiet. Eksperci Naczelnej Rady Lekarskiej przestrzegają: system ochrony zdrowia stanął w obliczu poważnego problemu kadrowego, a czas na działanie dramatycznie się kurczy.
Kluczowe fakty:
  • Wskaźnik zatrudnienia pielęgniarek w Polsce pozostaje jednym z najniższych w Europie. Ile wynosi?
  • Choć liczba pielęgniarek w statystykach nieznacznie wzrosła, eksperci wskazują, że to pozorny trend.
  • Choć więcej osób rozpoczyna studia licencjackie na kierunku pielęgniarstwo, liczba absolwentów może niedługo ulec zatrzymaniu. Dlaczego?
  • Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl. Warto też posłuchać "Wywiadu medycznego" Joanny Kryńskiej w TVN24+.

Brakuje młodszych pielęgniarek, a system ochrony zdrowia utrzymują te, które mogłyby już zakończyć pracę - mówili eksperci podczas konferencji zorganizowanej w Warszawie w poniedziałek przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

- Pogłębione analizy pokazują, że jest jeszcze gorzej, niż się może wydawać. Już praktycznie pięć tysięcy pielęgniarek pracujących z pacjentem, czyli na co dzień przychodzących do szpitali powiatowych, do placówek ochrony zdrowia, przekroczyło 70. rok życia. To jest w tym momencie codzienność praktycznie każdego szpitala w Polsce - mówił Krzysztof Zdobylak, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia, członek zarządu Stowarzyszenia IFIC Polska.

Nadciąga "klif kadrowy"

Kadry wciąż się starzeją, a wskaźnik zatrudnienia pielęgniarek w Polsce pozostaje jednym z najniższych w Europie - 5,8 pielęgniarki na 1000 mieszkańców drastycznie odbiega od średniej OECD.

Choć liczba pielęgniarek w statystykach nieznacznie wzrosła, eksperci wskazują, że to pozorny trend. - Liczba pielęgniarek wzrosła z 216 tysięcy do ponad 219 tysięcy, ale też wzrasta liczba kadr, które nabyły prawa emerytalne. Dzięki tym pielęgniarkom poprawiła się sytuacja w ochronie zdrowia - powiedziała Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP.

- Już za około 10 lat czeka nas klif związany ze znaczącym ograniczeniem kształcenia pielęgniarek przed 2000 rokiem - przewiduje Krzysztof Zdobylak.

- Wszystkie roczniki, które sięgały około 10 tysięcy pielęgniarek, w tym momencie to są już osoby po 50. roku życia, a kolejne roczniki były cztery, pięć razy mniej liczne. Opieranie systemu ochrony zdrowia na pielęgniarkach, które mają już uprawnienia emerytalne, jest drogą do katastrofy i tylko odwleka w czasie skalę problemów i wyzwań - ostrzegł Zdobylak.

Brak działań i nierówności regionalne

- Na ten moment podtrzymujemy prognozę na 2039 rok, ponieważ wygląda na to, że pomimo iż w 2024 liczba pielęgniarek była wyższa, niż się spodziewaliśmy, to jednak te osoby kiedyś przejdą na emeryturę i nastąpi to najprawdopodobniej przed końcem naszego okresu prognozy. Co więcej, nie tylko podaż pielęgniarek delikatnie wzrosła, ale także popyt na nie - tłumaczył ekspert.

- Możemy zauważyć, że w wielu miejscach w Polsce luka pomiędzy dostępną liczbą pielęgniarek a zapotrzebowaniem urosła. Jest jeden powiat zaznaczony na niebiesko, to jest powiat leżajski, gdzie różnica pomiędzy zapotrzebowaniem a podażą zmniejszyła się, natomiast nie ulegajmy pozorom, ponieważ w powiecie leżajskim nadal jest notowany niedobór pielęgniarek, podobnie jak w trzystu innych powiatach, tylko jest to niedobór trochę mniejszy niż rok wcześniej - dodał.

W ciągu roku uległy też pogłębieniu różnice geograficzne. - W tych województwach, gdzie liczba pielęgniarek była już trochę wyższa, uległa ona szybszemu wzrostowi niż średnio w Polsce, natomiast tam, gdzie była niższa, ten wzrost był najwolniejszy. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne i w poprzednim raporcie rekomendowaliśmy szereg działań, które mogą doprowadzić do zmniejszenia tej luki. Jak spojrzymy na tę listę, to chyba nie mamy wątpliwości, że nic nie zostało wdrożone - podsumował Zdobylak.

Edukacja pielęgniarek w kryzysie

- Kolejny wskaźnik, który pozornie się poprawia, to kształcenie pielęgniarek na poziomie rozpoczynania studiów licencjackich. Od 2019 do 2024 roku ta liczba urosła niemal dwukrotnie. Natomiast jeśli chodzi o konwersje rozpoczynających na kończących studia, to ulega ona ciągłemu pogorszeniu. To oznacza, że liczba absolwentów może już niedługo ulec zatrzymaniu albo nawet zmniejszeniu - mówił ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jak wskazała Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP, wskaźniki dotyczące zatrudnienia personelu medycznego wyraźnie pokazują wyzwania, przed jakimi stoi system ochrony zdrowia w Polsce. Średnia dla krajów OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) to 10 pielęgniarek na tysiąc mieszkańców, podczas gdy w sąsiadujących z Polską Czechach współczynnik ten kształtuje się na poziomie 9,4. W Polsce wynosi on zaledwie 5,8.

Przewodnicząca OZZPiP podkreśliła, że wieloletnie zaniedbania oraz luka pokoleniowa doprowadziły do sytuacji, w której polski system ochrony zdrowia utrzymuje się w dużej mierze dzięki pielęgniarkom posiadającym już prawa emerytalne. Jej zdaniem z ostatniego raportu organizacji jasno wynika, że kryzys kadrowy stale się pogłębia.

- Opierane systemu na pielęgniarkach, które osiągnęły wiek emerytalny, jest drogą do katastrofy - powiedział Krzysztof Zdobylak.

Zmiany w ustawie o zawodzie pielęgniarki i położnej

29 maja w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Pielęgniarek i Położnych zajmie się ministerialnym projektem ustawy o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej. Według Ministerstwa Zdrowia nowe przepisy mają pomóc położnym lepiej odnaleźć się na rynku pracy. Istotną zmianą w ustawie jest zastąpienie podziału zadań trójstopniowym systemem kompetencji zawodowych. Resort proponuje trzy wyraźne poziomy: pielęgniarka/położna ogólna, pielęgniarka/położna kwalifikowana i pielęgniarka/położna kliniczna.

Projekt wywołał gorącą dyskusję w zeszłym tygodniu. Kontrowersje dotyczą przede wszystkim nowego modelu kształcenia położnych. Jak podkreśliła szefowa samorządu zawodowego, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, co oznaczają dla położnych zmiany demograficzne, związane ze starzejącym się społeczeństwem. Przedstawicielki zawodu nie zgadzają się jednak z propozycją Ministerstwa Zdrowia, by kwalifikacje zawodowe położnej były uzyskiwane po studiach pierwszego stopnia z pielęgniarstwa i co najmniej 18-miesięcznych (3 tysiące godzin) studiach uzupełniających z położnictwa. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl.

- Rozwiązania dotyczące odejścia od samodzielnego kształcenia na kierunku położnictwo nie były rozwiązaniami, które zostały wypracowane przez zespół powołany przez ministra zdrowia w 2023 roku. Zespół zakończył prace w lipcu 2024 roku i na biurko ówczesnej minister zdrowia został złożony projekt nowelizowanej ustawy o zupełnie innym kształcie niż to, co się ukazało teraz - mówiła Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Resort podkreśla, że celem jest wzmocnienie zawodów, a nie likwidacja położnictwa, oraz uporządkowanie kompetencji i kształcenia. Ministerstwo planuje także wprowadzenie nowego zawodu - pielęgniarki i położnej zaawansowanej praktyki (Advanced Practice Nurse - APN). Taki status zyskają osoby z tytułem magistra, specjalizacją i minimum 10-letnim doświadczeniem zawodowym.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: