Na Kontakt24 otrzymaliśmy informację o dzikach, które w poniedziałek wieczorem "uwięziły" w budynku świetlicy osiedlowej grupę dzieci oraz ich opiekunów.
Jak poinformowała czytelniczka, do sytuacji doszło przy ulicy Barcelońskiej na warszawskim Mokotowie. Na teren przy Ośrodku Kultury Aktywne Stegny dostała się duża grupa dzików. W tym samym czasie w budynku odbywały się wieczorne zajęcia dla dzieci. Na miejsce wezwano policję.
Nie mogli wyjść przez dziki
Redakcja Kontaktu24 skontaktowała się z panią Darią, która była świadkiem tego zdarzenia.
- Wychodziłam z domu około godziny 18.40 i już wtedy te dziki krążyły po osiedlu. Po godzinie 19 zostały przegonione przez grupę nastolatków na teren budynku osiedlowej świetlicy, który należy do administracji. Często są tam organizowane różne aktywności dla dzieci i seniorów. Podejrzewam, że nie wiedzieli, że w świetlicy przebywają jeszcze jakieś osoby. A przebywały, odbywały się jeszcze zajęcia z baletu - powiedziała pani Daria i sprecyzowała, że była to piątka dzieci w wieku od 8 do 12 lat, opiekunka i jeszcze dwóch dorosłych.
Kobieta przekazała, że na terenie świetlicy znalazły się cztery dorosłe dziki i dwanaście młodych. - Osoby uwięzione w świetlicy nie miały możliwości opuszczenia budynku, bo świetlica nie ma drugiego wyjścia, brakuje wyjścia ewakuacyjnego. Została wezwana policja, a wraz z nią pojawili się aktywiści. Było bardzo głośno i nieprzyjemnie. Trafiliśmy na fantastycznych policjantów, którzy od razu podkreślili, że nie pozwolą na odstrzał zwierząt, jednak aktywiści robili swoje i atakowali policję. Na miejscu było 10 policjantów i przedstawiciele Lasów Miejskich - mówiła.
Policja zapewniała bezpieczeństwo
O szczegóły zapytaliśmy policję. - Funkcjonariusze zabezpieczyli teren. Ich zadaniem było zapewnienie porządku i bezpieczeństwa. Podczas działań nikomu nic się nie stało. W sprawie dzików działania prowadziły Lasy Miejskie - poinformowała asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.
Dziki zostały przepędzone
Lasy Miejskie potwierdziły, że w poniedziałek wieczorem ich pracownicy interweniowali w rejonie ulicy Barcelońskiej, gdzie kręciła się spora grupa dzików, licząca około 20 osobników. W odpowiedzi na pytania naszej redakcji pracownicy miejskiej jednostki przekazali, że wewnątrz osiedlowego budynku była grupa osób, która nie mogła go opuścić przez obecne w pobliżu zwierzęta. - Te osoby, będąc w środku, nie mogły wyjść inaczej, niż przechodząc przy dzikach - one były bezpośrednio przy wyjściu, w przestrzeni ogrodowej, pomiędzy drzwiami do ośrodka a furtką. Nie było jak ich ominąć - opisał Łukasz Karabowicz z Lasów Miejskich.
- Do zadań Lasów Miejskich należało zabezpieczenie terenu w taki sposób, aby zapewnić bezpieczeństwo osobom, przebywającym w okolicy i na terenie ośrodka - przekazał Karabowicz.
- Przez cały czas monitorowaliśmy sytuację. W bezpieczny sposób dla mieszkańców dziki zostały przepędzone z terenu - dodał. Po przepędzeniu zwierząt, osoby będące w budynku bezpiecznie go opuściły.
- Wszystko odbyło się bez większych incydentów. Wszystko przebiegło spokojnie - zapewnił Karabowicz.