- Producenci często obchodzą przepisy, dosładzając napoje sokami owocowymi, głównie jabłkowymi, co sprawia, że produkty te są postrzegane jako zdrowe, mimo wysokiej zawartości cukru.
- System podatkowy faworyzuje słodzone napoje z sokiem poprzez między innymi niższy VAT.
- Eksperci postulują doprecyzowanie przepisów w rozporządzeniu "sklepikowym". O co dokładnie chodzi?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie". Warto też słuchać "Wywiadu medycznego" Joanny Kryńskiej w TVN24+.
Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego już około 30 proc. dzieci i młodzieży ma nadwagę lub otyłość. Eksperci wskazują, że jednym z powodów są słodzone napoje i przekąski, które w szkolnych sklepikach wciąż łatwo kupić mimo obowiązujących ograniczeń.
Jednak producenci i sprzedawcy potrafią skutecznie obchodzić przepisy, np. oferując między innymi napoje "bez dodatku cukru", które w rzeczywistości nadal zawierają go bardzo dużo. Czy zmiany prawne ukrócą te praktyki?
Zmiany w sklepikach szkolnych
Nowe rozporządzenie sklepikowe zostało przyjęte 16 lutego i opublikowane w Dzienniku Urzędowym 20 lutego. W życie wejdzie od 1 września 2026 roku. Dokument wprowadza szereg zmian. - Przede wszystkim znika kategoria tzw. "innych produktów", która dotąd pozwalała producentom na dużą dowolność. Teraz nie będzie już możliwości eksperymentowania ze składem tylko po to, by sprzedawać w szkołach pseudozdrowe produkty - mówi w rozmowie z tvn24.pl Jan Karsznicki, adwokat, specjalista do spraw legislacyjnych w Instytucie Rozwoju Spraw Społecznych.
Nowe przepisy przewidują również ograniczenie liczby węglowodanów w napojach przygotowywanych w szkołach oraz zmniejszenie dopuszczalnego poziomu soli i cukru w pieczywie. - Z naszej perspektywy najbardziej problematyczne jest jednak to, że nadal będzie można sprzedawać tzw. napoje bez dodatku cukru i substancji słodzącycych, ale zawierające bardzo dużo węglowodanów pochodzących z naturalnych soków. Takie napoje nadal są niezdrowe, bo zawierają zbyt dużo cukrów prostych - zwraca uwagę Karsznicki.
- Wystarczy jedna puszka takiego napoju dziennie, na przykład lemoniady, ice tea czy wody smakowej, by znacząco zwiększyć ryzyko otyłości czy cukrzycy. Te produkty umykają uwadze ustawodawcy, a dokładniej ministry zdrowia. W następnej wersji rozporządzenia ta kontrowersyjna kategoria napojów powinna zostać wykreślona - dodaje. Czy to jednak nie ograniczy znacząco wyboru? - W innych częściach dokumentu wymienia się przecież zdrowe alternatywy: wody, soki 100 proc., przeciery, musy czy koktajle mleczne. To wystarczająca oferta - wskazuje.
Komu więc zależy na status quo? - Być może lobby producentów napojów słodkich jest na tyle silne, że utrudnia wprowadzenie zmian naprawdę prozdrowotnych - zauważa Karsznicki.
Choć nowe rozporządzenie sklepikowe ma wejść w życie dopiero 1 września 2026 roku, kategoria napojów bez dodatku cukru i substancji słodzących nie jest wcale nowością. Obowiązuje ona nieprzerwanie od 2016 roku i w nowym dokumencie pozostaje bez zmian. Nadal widnieje w §1 ust. 1 pkt 17 rozporządzenia. - Nic się nie zmieniło, a należałoby przynajmniej wprowadzić ograniczenia, takie jak maksymalna gramatura węglowodanów. Propozycja jest prosta. Podobnie jak przy napojach przygotowywanych w szkołach, należałoby ustalić dopuszczalny poziom cukrów w napojach gotowych, czyli tych sprzedawanych w puszkach lub butelkach. Przykładowo: nie więcej niż 4 gramy węglowodanów na 100 mililitrów - proponuje adwokat.
Słodzone sokiem jabłkowym
W praktyce producenci wykorzystują luki prawne. Formalnie nie dodają cukru, ale "dosładzają" napoje sokami, głównie jabłkowymi, bo są tanie i mają intensywny smak. - Takie napoje udają zdrowe, a w rzeczywistości dostarczają porównywalną ilość cukru, jak tradycyjne słodzone napoje. Dzieci je uwielbiają, bo smakują dobrze i uzależniają - podkreśla Karsznicki i zwraca też uwagę na niekonsekwencję w systemie podatkowym. W Polsce żywność objęta jest różnymi stawkami VAT: 5 proc., 8 proc. i 23 proc. Woda butelkowana, czyli najzdrowszy z możliwych wyborów, objęta jest najwyższą stawką 23 proc. Tymczasem słodzone napoje owocowe, które zawierają minimum 20 proc. soku owocowego lub warzywnego, korzystają z preferencji 5 proc.
- Intencja ustawodawcy była pierwotnie dobra. Chodziło o to żeby napoje z dodatkiem soków były traktowane jako zdrowsze alternatywy. Ale w praktyce producenci wykorzystują ten zapis, dodając tylko tyle soku, by zmieścić się w przepisach i jednocześnie uzyskać niższy VAT. Efekt? Woda mineralna kosztuje więcej, a słodzona lemoniada z sokiem jabłkowym trafia do kategorii "zdrowych" - wyjaśnia Karsznicki.
Zresztą to nie koniec przywilejów. Napoje z co najmniej 20-procentowym udziałem soku owocowego są częściowo zwolnione z opłaty cukrowej. Płacą ją dopiero po przekroczeniu 5 gramów cukru na 100 mililitrów. - Wystarczy więc "zmieścić się" w 4,6 grama cukru na 100 ml, by uniknąć opłat, mimo że produkt wciąż jest bardzo słodki - dodaje Karsznicki.
Eksperci podkreślają, że luka między intencją ustawodawcy a skutkami realnymi może być znacząca. Z jednej strony, państwo chciało wspierać sadowników i promować napoje na bazie naturalnych składników, z drugiej stworzyło system, w którym to właśnie produkty o wyższym poziomie cukrów są tańsze i bardziej dostępne.
W efekcie dzieci w szkolnych sklepikach częściej sięgają po słodsze napoje z sokiem, zamiast po zwykłą wodę. Rozwiązaniem mogłoby być nie tylko doprecyzowanie przepisów dotyczących dopuszczalnej zawartości cukrów w napojach, ale także uproszczenie systemu podatkowego i obniżenie VAT na wodę, czyli produkt, który rzeczywiście wspiera zdrowy styl życia.