Szef zabitego ochroniarza: zginął na posterunku

Przed filharmonią ludzi palą znicze i przynoszą kwiaty
Przed filharmonią ludzi palą znicze i przynoszą kwiaty
Źródło: A.Pawlukiewicz/ansa | TVN24 Wrocław
- To był bardzo dobry pracownik. Spokojny, sumienny człowiek. Chciał pracować w filharmonii, bo przychodzą do niej ludzie kulturalni i nie ma żadnych zagrożeń – tak 60-letniego Pawła K., zamordowanego w Filharmonii Dolnośląskiej, wspomina jego szef.

- Jest to dla nas głębokie przeżycie. Zginął nasz kolega. Zginął na posterunku. Wykonywał zadania w ochronie, oddał życie – mówi Andrzej Dochomirecki, który był szefem zabitego ochroniarza z filharmonii. – Znałem go z najlepszej strony. Był pracownikiem sumiennym, rzetelnym – dodaje.

Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że 60-letni ochroniarz zmarł w wyniku doznanych obrażeń głowy.

- W poniedziałek biegli przeprowadzą szczegółową sekcję i po południu będziemy mogli przekazać informacje, co do przyczyny zgonu Viktorii J. oraz Pawła K. – zapowiedziała Violetta Niziołek z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Flagi z kirami, zapalone znicze

Od piątku pod drzwiami filharmonii mieszkańcy Jeleniej Góry składają kwiaty i palą znicze. Budynek jest zamknięty, a do biało-czerwonych flag doczepiono czarne wstęgi.

W sobotę w budynku filharmonii odbyła się wizja lokalna z udziałem prokuratorów i oskarżonego Michała M. Nie wykluczone są jednak kolejne wizje. Pracownicy będą mogli wrócić do normalnej pracy najwcześniej we wtorek.

- Jest to obiekt uważany za spokojny. Pracują tu ludzie kulturalni, miłujący sztukę. Jeden z najspokojniejszych obiektów w Jeleniej Górze z bardzo małymi prawdopodobieństwami wystąpienia zagrożenia – ocenia Dochomirecki i przyznaje, że ochroniarze właśnie ze względu na spokój chcieli pracować w filharmonii.

Dożywocie za podwójne zabójstwo?

29-letni Michał M. usłyszał w sobotę zarzuty zabójstwa harfistki i ochroniarza Filharmonii Dolnośląskiej. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Przyznał się do winy, ale podczas przesłuchania wiele razy zasłaniał się niepamięcią. Grozi mu od 8 lat więzienia do dożywocia.

Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów w piątek po południu. Aresztowali go w pociągu w Jaworznie, jadącym z Krakowa do Katowic.

- Był kompletnie zaskoczony, nie stawiał oporu - relacjonował nadkom. Bogumił Kotowski z jeleniogórskiej policji.

Tragedia w filharmonii

Do podwójnego zabójstwa doszło w Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze. W piątek rano, gdy pracownicy nie mogli wejść do budynku, wezwali na pomoc straż pożarną. Strażacy, po wybiciu szyby, weszli do środka i na parterze znaleźli ciało 60-letniego pracownika ochrony. Mężczyzna leżał w kałuży krwi, tuż przy dyżurce. Kiedy dotarli do niego strażacy, już nie żył.

Po przeszukaniu budynku, w jednym z pokoi gościnnych, znaleziono ciało 27-letniej harfistki z Warszawy. Kobieta przyjechała do Jeleniej Góry na koncert. W czwartek wieczorem wzięła udział w próbie generalnej i została w filharmonii na noc.

Autor: ansa//ec / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: