Coś mnie interesowało w performatywnym wymiarze kleru - mówił Bartosz Bielenia w programie "Monika Olejnik. Otwarcie" w TVN24+. Aktor kilkukrotnie wcielał się w rolę księdza. Oprócz postaci Daniela w "Bożym Ciele", przyszło mu także zagrać duchownego w spektaklach Jana Klaty. W rozmowie z Moniką Olejnik wyznał, że teatr daje mu "duże pole do eksperymentu i rozwoju". - To jest poligon, gdzie można sobie najbardziej szalone pomysły wypróbować - mówił. Przyznał, że nie ma problemu z wychodzeniem z roli, ale w pandemii zdał sobie sprawę, że był uzależniony od pracy. - Po 10 latach działania z projektu na projekt, nie miałem pojęcia, co ze sobą zrobić, jak nie mam kolejnego materiału, którym mam się zająć - mówił. Odtwórca głównej roli w "Bożym Ciele" był pytany o to, jak radzi sobie z trudnymi relacjami na planie. - Im jestem starszy, tym mam więcej narzędzi, żeby powiedzieć 'nie' - powiedział. Na koniec Bartosz Bielenia wyznał, że kiedyś "wstydził się cieszyć" z otrzymanych nagród. Teraz nie widzi w tym nic złego. - Czekam na swojego Oscara - mówił.
W części #MonikaKsiążkiMuzyka Monika Olejnik rekomendowała powieści Jamesa Jonesa "Stąd do wieczności". Bartosz Bielenia polecił książkę "Inne pieśni" Jacka Dukaja. Bohaterką felietonu #TalentAktywność to #przyszłość była Nina Mazurewicz, autorka książki "Kwanty nie gryzą".