Play-off NBA

Play-off NBA

Golden State Warriors po czterdziestu latach znowu będą mogli sięgnąć po mistrzostwo NBA. W finale Konferencji Zachodniej Wojownicy pokonali w piątym meczu 104:90 Houston Rockets, a w całej serii triumfowali 4-1. O końcowy triumf powalczą z Cleveland Cavaliers.

LeBron James wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności, a do tego pokazał niezłomną wolę. W ostatnich sekundach dogrywki "Król" trafił dwa bardzo ważne rzuty i poprowadził Cavaliers do zwycięstwa nad Atlanta Hawks 114:111. Do awansu do finału NBA Kawalerzystom brakuje już tylko jednego zwycięstwa.

Na nic zdał się powrót do Teksasu. Rockets wciąż nie potrafią znaleźć recepty na fenomenalną grę Golden State Warriors i zostali rozniesieni w trzecim meczu finału Konferencji Zachodniej aż 80:115. W rywalizacji jest już 3:0 dla koszykarzy z Kalifornii.

Koszykarze Atlanty Hawks byli najlepszą drużyną na wschodzie w sezonie zasadniczym, ale w fazie play off nie imponują formą. Z kłopotami wyeliminowali Brooklyn Nets i Washington Wizards Marcina Gortata, a w pierwszym meczu finału Konferencji Wschodniej okazali się gorsi od Cleveland Cavaliers. Jastrzębie przegrały u siebie 89:97.

Bez niespodzianki w pierwszym finałowym spotkaniu fazy play-off Konferencji Zachodniej. Najlepsza ekipa sezonu zasadniczego Golden State Warriors pokonała na własnym parkiecie Houston Rockets 110:106. Wszystkiemu przyglądał się z trybun bokserski mistrz świata Floyd Mayweather.

Marcin Gortat ma problem. Przez absencję doskonałego rozgrywającego Johna Walla polski środkowy dostaje mało okazji do zdobywania punktów. Traci na tym jego pewność siebie, indywidualne statystyki, a przede wszystkim drużyna Washington Wizards.

Myśl o pierwszym w historii klubu finale konferencji chyba musiała spętać nogi koszykarzom Los Angeles Clippers, bo w Teksasie zaprzepaścili szansę na postawienie kropki nad "i". W piątym meczu serii przegrali wyraźnie Rakietom, które wreszcie do lotu poderwał James Harden.

Najlepszy zawodnik NBA sezonu zasadniczego Stephen Curry w końcu zagrał na miarę swoich możliwości. MVP zdobył 33 punkty oraz pięć asyst i poprowadził mających nóż na gardle Golden State Warriors do zwycięstwa nad Memphis Grizzlies 101:84.

Na to się nie dało patrzeć. Trener Houston Rockets Kevin McHale kazał swoim zawodnikom w każdej akcji faulować gracza Clippersów DeAndre Jordana licząc, że ten nie będzie trafiał z rzutów wolnych. Środkowy z Los Angeles męczył się okrutnie, a wraz z nim kibice.