Pożar mostu Krymskiego. Ekspert: nie wiadomo, czy będzie mógł wrócić do użycia

Autor:
Maciej
Michałek
Źródło:
tvn24.pl

Znając "kozacki" charakter Rosjan, możliwe, że będą jeździć po tym moście pomimo jego deformacji, by pokazać, że nic się nie stało. Ale pożar na pewno spowodował tam bardzo poważne uszkodzenia - mówi o kolejowej części mostu Krymskiego ekspert ds. budowy mostów, prof. Kazimierz Kłosek. - Konieczne są badania specjalistyczne, prześwietlenia, a tam przecież trwa wojna: podejrzewam, że nikt o tym teraz nie myśli - dodaje.

W sobotę około godziny 6 rano doszło do eksplozji i pożaru na moście Krymskim łączącym Półwysep Krymski z terytorium Rosji. W jego wyniku do wody runęła jedna z dwóch jezdni drogowych, zaś na kolejowej części mostu przez wiele godzin płonęły znajdujące się na jednym z torów cysterny z paliwem.

Mimo to według rosyjskiej agencji informacyjnej TASS już w niedzielę mostem przejechał pierwszy pociąg pasażerski, zaś od poniedziałku ruch kolejowy po moście Krymskim ma się odbywać "planowo". Czy to oznacza, że wielogodzinny pożar cystern z paliwem nie wyrządził konstrukcji mostu żadnych szkód?

Most Krymski - pożar i zawalenie części przeprawyAnadolu

ZOBACZ TEŻ: Most Krymski "dumą całej Rosji". Co to za most? Kiedy powstał i ile kosztowała jego budowa?

Pożar a konstrukcja mostu

Poważnie wątpi w to ekspert ds. budowy dróg i mostów, profesor Kazimierz Kłosek z Akademii Śląskiej w Katowicach. Jak zauważa, choć sam most jest zbudowany z materiałów niepalnych, głównie z betonu i stali, to "eksplozja materiału wybuchowego i pożar są w stanie go uszkodzić i zapalić". Ogniem zająć mogą się m.in. instalacje znajdujące na moście czy elementy drewniane np. podkłady kolejowe.

- Aby pożar był poważnym zagrożeniem dla konstrukcji mostu, jego temperatura musi osiągnąć około tysiąc stopni Celsjusza. I taka temperatura jest jak najbardziej do osiągnięcia w rezultacie wybuchu i pożaru wysokooktanowego paliwa - zaznacza prof. Kłosek.

Ekspert wyjaśnił, w jaki sposób tak wysoka temperatura działa na most. - Gdy dochodzi na moście do takiego pożaru, beton traci swoją strukturę i się odkształca, a stal zaczyna się topić jak wosk. Tymczasem ze stali wykonane są na moście elementy zginające, dzięki którym most może "pracować" pod obciążeniem, czyli zachowywać sprężystość i bezpiecznie uginać się pod ciężarem, a następnie powracać do swojego poprzedniego kształtu - wyjaśnia.

- Gdy stal zaczyna się topić, dochodzi do tak zwanych przegubów plastycznych, czyli uplastycznienia: most przestaje w ten sposób "pracować". Można tę sytuację porównać do położenia poziomo długiej świeczki, którą od spodu ogrzewa płomień. Świeczka zacznie się uginać, aż w końcu runie. Tak samo uginać się i "płynąć" zaczyna konstrukcja mostu w czasie pożaru. Most ulega deformacji, odkształceniu, a w konsekwencji może się zawalić - mówi.

Zniszczony Most Krymski Twitter/@pravda_eng

ZOBACZ TEŻ: Zniszczony most Krymski na zdjęciach satelitarnych

Trwałe uszkodzenia mostu

W przypadku części kolejowej mostu Krymskiego konstrukcja nie zawaliła się w wyniku pożaru, jednak według eksperta "temperatura musiała spowodować trwałe jej uszkodzenia". - Elementy konstrukcyjne uległy najpierw gwałtownemu nagrzaniu, a następnie stygnięciu, co powoduje pęknięcia oraz utratę swoich właściwości przez beton i stal - ocenia. - Most jest konstrukcją kruchą, a dodatkowo jego wrażliwości sprzyja duża rozpiętość przęseł, w tym przypadku wynosząca ponad 200 metrów, które muszą posiadać precyzyjnie określoną sprężystość i wytrzymałość. Oba te parametry są bardzo szybko tracone na skutej wysokiej temperatury - zwraca uwagę prof. Kłosek.

Zdaniem eksperta na to, że pożar rzeczywiście osiągnął niebezpieczną temperaturę tysiąca stopni Celsjusza, wskazywać mogą stalowe barierki na moście, które, jak widać na zdjęciach, "zwiędły" na skutek nadtopienia. - Tak samo mogły też zostać uszkodzone szyny czy zbrojenia w konstrukcji mostu. Należy pamiętać, że po eksplozji cystern reszta paliwa wylała się z nich właśnie w dół, na tory i konstrukcję mostu, ogień był więc również pod składem kolejowym - podkreśla.

Z tego powodu zdaniem prof. Kłoska rosyjskie sugestie, jakoby most w pełni wrócił już do użytku, należy traktować z dużą rezerwą. - To nie jest tak, że pożar ugaszono, most stoi i nic się nie stało. Tam na pewno są bardzo poważne uszkodzenia i nie wiadomo, czy most w ogóle będzie jeszcze mógł wrócić do użycia - ocenia ekspert. - To kwestia, czy zachowana została jego odporność na zmienne obciążenia. Taki pożar na pewno spowodował zmiany w strukturze konstrukcji, konieczne są badania specjalistyczne, prześwietlenia, a tam przecież trwa wojna: podejrzewam, że nikt o tym teraz nie myśli - zauważa profesor.

Jego zdaniem kolejowa część mostu Krymskiego, na której doszło do pożaru, "na pewno ma ślady trwałych uszkodzeń". - A w przypadku uszkodzeń takich jak odkształcenia nie ma możliwości szybkiego przywrócenia mostu do użytku, bo konstrukcja może runąć - podkreśla.

Most KrymskiPAP - Maciej Zieliński, Maria Samczuk

ZOBACZ TEŻ: Most Krymski zniszczony. Andrzej Zaucha: dla Władimira Putina to był symbol

Most Krymski może się zawalić?

Mimo wszystko rosyjskie media deklarują wznawianie ruchu kolejowego na moście Krymskim. - Znając 'kozacki' charakter Rosjan, możliwe, że będą oni jeździć po tym moście pomimo jego deformacji, by pokazać, że nic się nie stało. Ale te uszkodzenia będą się wtedy tylko pogłębiać. Do tego dochodzą jeszcze wymagające warunki, w jakich most ten się znajduje: wysokie temperatury w dzień i niskie w nocy, a dodatkowo trwałe oddziaływanie słonej wody morskiej, która powoduje korozję - wskazuje prof. Kłosek.

Ekspert ds. budowy mostów przypomina, że to, do czego mogą doprowadzić zaniedbania uszkodzonego mostu, pokazał przykład wiaduktu Ponte Morandi w Genui, który w 2018 roku runął na skutek właśnie wieloletnich zaniedbań. Zginęły wówczas 43 osoby. - Na tym moście przez wiele lat pojawiały się kolejne problemy konstrukcyjne, ciągle coś pękało, ale wszyscy to traktowali doraźnie, ludzka pazerność powodowała, że nie został zamknięty, gdy tego wymagał - mówi.

Kazimierz Kłosek przypomina także pożar Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, na którym w 2015 roku na skutek zaprószenia ognia zapaliły się drewniane deski oraz instalacje. - Ten znacznie mniej widowiskowy pożar spowodował zamknięcie mostu na ponad 8 miesięcy. Ale palące się drewno na pewno nie osiągnie takiej temperatury, jak eksplodujące paliwo. Więc most Krymski był narażony na o wiele wyższe temperatury i o wiele poważniejsze uszkodzenia niż Most Łazienkowski - ocenia. 

Profesor przypomina także historię pierwszego mostu żelaznego w Europie, którego przęsła zostały odlane w XVIII wieku w Gliwicach. - Ten żelazny most powstał na Dolnym Śląsku nad rzeką Strzegomką i po 150 latach runął właśnie na skutek płomieni - mówi. - Choć most był z żeliwa, to zawalił się po pożarze leżącej na nim drewnianej kładki. Symbolicznie można więc zauważyć, że już pierwszy żelazny most, pozornie niepalny, runął właśnie na skutek ognia - zwraca uwagę prof. Kłosek.

Przywrócenie ruchu na moście Krymskim bardziej propagandowe niż rzeczywiste. Relacja korespondenta TVN
Przywrócenie ruchu na moście Krymskim bardziej propagandowe niż rzeczywiste. Relacja korespondenta TVNTVN24

ZOBACZ TEŻ: Dowód na to, że "armia rosyjska nie może obronić żadnego z regionów, które ostatnio anektowała"

Autor:Maciej Michałek

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Anadolu

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości