W sobotę po południu samochód jadący z prędkością około 100 kilometrów na godzinę uderzył w grupę przechodniów w centrum Modeny w regionie Emilia-Romania.
Obrażenia odniosło osiem osób, wśród nich Polka mieszkająca w pobliskiej miejscowości.
W szpitalach w Modenie i Bolonii przebywa nadal pięć rannych osób - poinformowały we wspólnym komunikacie służby medyczne obu miast.
53-letnia Polka, jak przekazały służby medyczne w oświadczeniu, jest w poważnym stanie, który określono jednak jako stabilny.
W szpitalu w Modenie jest 69-letnia Niemka, która w zdarzeniu straciła obie nogi. Jej stan jest ciężki, ale ulega stopniowej poprawie. Hospitalizowano także 59-letniego mężczyznę z urazem twarzy, jest w dobrym stanie.
W bolońskim szpitalu przebywa z licznymi obrażeniami małżeństwo w wieku 55 lat. Stan kobiety jest krytyczny, ale nieznacznie się poprawił - przekazano w biuletynie medycznym.
Co wiadomo o sprawcy?
Za kierownicą siedział 31-letni obywatel Włoch pochodzenia marokańskiego, który został aresztowany. Nadal nieznane są motywy sprawcy. Jak ustaliły włoskie media, w tym dziennik "La Repubblica", syn imigrantów z Maroka był leczony psychiatrycznie i miał objawy schizofrenii.
Minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Piantedosi powiedział w poniedziałek, że atak w Modenie nie był aktem terroru. W wywiadzie dla lokalnego dziennika "Il Resto del Carlino" zaznaczył, że konieczne jest zwiększenie monitoringu w kwestii zdrowia psychicznego.