W odpowiedzi na apelację gwiazdy muzyki pop sąd nakazał skarbowi państwa zwrot ponad 60 mln euro, w tym odsetki (ponad 250 mln złotych) - poinformowała obrona Shakiry. Sędzia orzekł, że władze nie udowodniły, iż Shakira spędziła w 2011 roku w Hiszpanii ponad 183 dni, a - zgodnie z prawem - taka długość pobytu jest warunkiem uznania za rezydenta podatkowego tego kraju. Hiszpański urząd skarbowy argumentował, że artystka była związana z tym krajem przez związek z byłym piłkarzem Gerardem Pique (para rozstała się w 2022 roku po 12 latach związku) i to Hiszpania była głównym miejscem jej aktywności. W związku z tym w 2021 roku ukarała Shakirę grzywną w wysokości 55 mln euro.
Dlaczego Shakirze nie należy się kara
Sąd orzekł jednak, że kary były niezgodne z prawem, ponieważ opierały się na założeniu, że miejsce rezydencji podatkowej artystki w roku podatkowym 2011 znajdowało się w Hiszpanii, "co nie zostało udowodnione". Od nowego orzeczenia można złożyć odwołanie do Sądu Najwyższego - odnotował Reuters.
"Ta decyzja zapadła po trwającym osiem lat koszmarze" - przekazał w oświadczeniu adwokat piosenkarki Jose Luis Prada. Sama Shakira wyraziła nadzieję, że orzeczenie stworzy precedens dla "tysięcy zwykłych obywateli, którzy są codziennie wykorzystywani i niszczeni przez system uznający ich za winnych i zmuszający do udowadniania swojej niewinności, czym naraża ich na ruinę finansową i emocjonalną".
Wcześniej, w listopadzie 2023 roku, Shakira poszła na ugodę z hiszpańską prokuraturą w sprawie niezapłacenia przez nią podatków w wysokości 14,5 miliona euro w kolejnych latach - 2012-2014. W ramach ugody gwiazda muzyki pop zgodziła na zapłacenie grzywny w wysokości połowy należnej kwoty - ponad 7,3 mln euro.
Redagował AM