Swatch zamknął część swoich sklepów w Wielkiej Brytanii, Europie i USA po premierze kolekcji Royal Pop stworzonej we współpracy z luksusowym producentem zegarków Audemars Piguet. Klienci ustawiali się w kolejkach przez całą noc, a niektórzy czekali nawet kilka dni, by kupić nowe modele.
Chaos przed sklepami Swatch
Do interwencji policji doszło między innymi w Manchesterze, Cardiff, Birmingham, Liverpoolu czy Londynie. W Birmingham wprowadzono nakaz rozejścia się tłumu, w Cardiff zatrzymano 25-letniego mężczyznę, a w Londynie do zabezpieczenia sytuacji skierowano psy policyjne.
Nagrania publikowane w mediach społecznościowych pokazywały przepychanki przed sklepami i osoby forsujące ochronę. Według doniesień bójka wybuchła także w centrum handlowym Trafford Centre w Manchesterze.
"W trosce o bezpieczeństwo naszych klientów i pracowników prosimy, aby nie przychodzić do sklepów w dużych grupach w celu zakupu tego produktu" – przekazał Swatch we wpisie na platformie X po premierze kolekcji AP x Swatch Royal Pop. Komunikat pojawił się po chaosie i interwencjach policji przed sklepami marki w Europie i USA
Gaz łzawiący i bójki przed sklepami
We Francji przed sklepami Swatch ustawiały się wielosetkowe kolejki. Policyjne źródło przekazało, że funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego wobec około 300-osobowego tłumu przed salonem w Paryżu. Uszkodzone miały zostać metalowe rolety i bramki zabezpieczające. Francuska policja oceniła, że sklepy nie doszacowały skali potrzebnego zabezpieczenia.
Do przepychanek doszło także we Włoszech. Lokalnie media informowały o bójce przed sklepem Swatch w Mediolanie tuż po jego otwarciu.
W Holandii policja interweniowała w centrum handlowym w pobliżu Hagi, gdzie zebrały się setki osób. Sklep ostatecznie nie został otwarty. Zamknięte pozostały także salony w Amsterdamie i Utrechcie.
W Nowym Jorku klienci również informowali o chaosie przed sklepem na Times Square. "To było jak mosh pit" – powiedział John McIntosh, który czekał w kolejce od środy.
Klienci odsprzedawali zegarki kilka razy drożej
Nowe zegarki kosztują około 400 dolarów w USA i 335 funtów w Wielkiej Brytanii. Wielu klientów kupowało je jednak z myślą o szybkiej odsprzedaży.
McIntosh przyznał, że liczył na natychmiastowy zarobek dzięki dużemu zainteresowaniu kolekcją. Inny klient, przedstawiający się jako Mac, powiedział, że udało mu się kupić zegarek po pięciu dniach oczekiwania.
- Było naprawdę nerwowo… to nieprzyjemne, ale udało mi się wejść – relacjonował.
- Cena detaliczna to około 400 dolarów - właśnie sprzedałem jeden za 4 tysiące dolarów - dodał.
30-letni Benny stwierdził z kolei, że zamiast stać w kolejce, zapłacił wyższą kwotę za zakup od innej osoby.
- To około 2 tysiące dolarów ponad cenę detaliczną, ale nie da się kupić AP [Audemars Piguet] za mniej niż 2 tysiące dolarów, więc uważam, że to była okazja – powiedział.
Tłumy także w Polsce
Marka wcześniej informowała o zamknięciu sklepu w Krakowie oraz salonów w warszawskich Złotych Tarasach i Galerii Mokotów.
Jednocześnie firma podkreśliła, że kolekcja Royal Pop nie jest ograniczona. "Przypominamy, że kolekcja Royal Pop nie jest limitowana" – zaznaczył Swatch.
Duże zainteresowanie premierą było widoczne również w Polsce. Jak informował Wrocławski Reporter, około 300 osób czekało przez całą noc przed galerią Wroclavia na otwarcie sklepu Swatch. Według relacji część klientów miała ze sobą turystyczne krzesełka, koce i śpiwory.