We wpisie w mediach społecznościowych Peter Magyar określił Andrasa Zs. Vargę jako "prezesa Sądu Najwyższego mianowanego przez Fidesz, żyjącego w luksusie za publiczne pieniądze". Stwierdził też, że prezes SN regularnie zastraszał swoich kolegów i zwrócił uwagę, że były premier Viktor Orban mianował go, mimo że Varga nigdy nie pracował jako sędzia zwyczajny.
Magyar opublikował przy tym zdjęcia luksusowo odnowionego budynku Sądu Najwyższego. Premier wymienił kilka elementów, które jego zdaniem wskazują na nadmierne wydatki: w tym złocony sufit w gabinecie prezesa, marmurowe powierzchnie w łazience, klub sędziowski z barem, ogród zimowy przykryty szklanym dachem oraz nowe tarasy z widokiem na węgierski parlament.
"Wszystko to naturalnie finansowane z publicznych pieniędzy, w tajemnicy" - zaznaczył Magyar.
Premier zakończył oświadczenie wezwaniem Vargi do ustąpienia "wraz z innymi marionetkami Orbana, które korzystają z luksusu kosztem podatników". W odpowiedzi Sąd Najwyższy oświadczył, że projekt renowacji został zatwierdzony za poprzedniego kierownictwa instytucji, a nie przez obecną administrację.
W noc wyborczą po wygranych wyborach parlamentarnych z 12 kwietnia Magyar wezwał do rezygnacji czołowych urzędników i sędziów, mianowanych przez poprzednie władze pod przewodnictwem Viktora Orbana. Dał im czas na dowolną rezygnację do 31 maja.
Porządki po rządzie Orbana
Magyar poinformował również w mediach społecznościowych, że w siedzibie Ministerstwa Budownictwa i Transportu odnaleziono co najmniej 15 worków wypełnionych zniszczonymi dokumentami oraz pudła z materiałami kampanijnymi byłego ministra Janosa Lazara i partii Fidesz.
Wśród materiałów pokazanych w sieci na nagraniu znalazły się ulotki i transparenty z hasłem "Fidesz, bezpieczny wybór", węgierskie flagi, materiały promocyjne "Lazar Info" oraz świąteczne kartki z wizerunkiem rodziny byłego ministra.
Magyar stwierdził, że odkrycie budzi podejrzenie popełnienia kilku potencjalnych przestępstw, w tym nielegalnego finansowania partii. Wezwał do zbadania, czy zasoby państwowe lub pracownicy sektora publicznego byli wykorzystywani do produkcji, przechowywania lub dystrybucji materiałów wyborczych partii Fidesz byłego premiera.
"Państwowy Urząd Kontroli powinien zbadać te sprawy i oczywiście policja również przeprowadzi swoje dochodzenie" - zaznaczył Magyar.