Tomczyk: jadę do USA z wiadomością od Tuska

Cezary Tomczyk
Tomczyk: w sprawie bezpieczeństwa państwa wszystkie ręce na pokład
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Nie mam żadnych wątpliwości co do trwałości sojuszu polsko-amerykańskiego - podkreślił Cezary Tomczyk, odnosząc się do doniesień medialnych w sprawie obecności sił amerykańskich w Polsce. Wiceszef MON zwrócił się też do Karola Nawrockiego. - Stanowisko Polski musi być jednolite - powiedział.

Agencja Reuters informowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.

Wiceszef MON wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, że on i przedstawiciele jego resortu udadzą się w poniedziałek do USA. Celem tego - jak mówił - są spotkania z Departamentem Wojny oraz kongresmenami, "żeby umacniać sojusz polsko-amerykański" oraz "żeby komunikaty płynące ze strony Stanów Zjednoczonych zawsze były jednoznaczne".

- Nie mam żadnych wątpliwości co do trwałości sojuszu polsko-amerykańskiego - zapewnił. Dodał też, że "dostaliśmy jasne zapewnienie ze strony Głównodowodzącego Sił Amerykańskich w Europie, że "burza, która dotyczy żołnierzy amerykańskich, nie dotyczy Polski". -  To jest oficjalne stanowisko przedstawione przez generała [Alexusa - red.] Grynkewicha - wyjaśnił.

- Dzisiaj zadaniem administracji rządowej, ale też właśnie prezydenta czy kancelarii prezydenta jest wykonanie po prostu swojej roboty, czyli ustabilizowanie tej sytuacji,  tak żeby komunikaty, które wychodzą na zewnątrz były jasne i proste - dodał Tomczyk.

Tomczyk: w sprawie bezpieczeństwa państwa wszystkie ręce na pokład

Wiceminister obrony był też pytany o słowa szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosza Grodeckiego. W sobotę szef BBN odniósł się we wpisie w serwisie X do informacji o zmniejszeniu amerykańskiej obecności w Polsce.

Stwierdził tam też, że "MON nie pozyskało wyprzedzających informacji w zakresie zmian w harmonogramie przemieszczenia sił USA do Polski, co utrudnia zaangażowanie Ośrodka Prezydenckiego we wsparcie MON w negocjacjach z naszym partnerem strategicznym."

Cezary Tomczyk
Cezary Tomczyk
Źródło zdjęcia: TVN24

- Nie wiem, jakie ćwiczenia robi akurat Karol Nawrocki i o czym myśli akurat, ale jedno jest pewne - pan prezydent Karol Nawrocki ma pełną informację ze strony ministra obrony na temat stosunków polsko-amerykańskich i obecności amerykańskiej w Polsce - zapewnił.

Przypomniał też, że Karol Nawrocki spotkał się z szefem MON Władysławem Kosiniakiem Kamyszem oraz szefem Sztabu Generalnego Wiesławem Kukułą, "żeby wszystkie te informacje przedstawić i uściślić". Tomczyk zaznaczył, że spotkanie miało miejsce "pod koniec ubiegłego tygodnia".

Zaapelował też do polityków związanych z prezydentem i jego samego. - W sprawie bezpieczeństwa państwa wszystkie ręce na pokład. Ja jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Donalda Tuska i od ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce i że to jest oficjalne stanowisko rządu - podkreślił.

Dodał też, że chciałby, żeby "każdy, niezależnie od poglądów politycznych, szczególnie jeżeli jest bliski prezydentowi Nawrockiemu, wspierał to stanowisko". - Stanowisko Polski musi być jednolite, bo Polska jest jedna i politykę zagraniczną ma jedną - stwierdził.

Przydacz: w pierwszej kolejności trzeba opanować chaos

Do sprawy obecności wojsk USA odniósł się też Marcin Przydacz. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, który towarzyszy prezydentowi Karolowi Nawrockiemu podczas wizyty we Włoszech, został zapytany na poniedziałkowym briefingu, czy kwestia stacjonowania w Europie i wstrzymania rotacji amerykańskich żołnierzy będzie też tematem rozmów z włoskimi politykami i czy prezydent zamierza skontaktować się osobiście w tych kwestiach z Białym Domem. Według Przydacza, kluczowe obecnie zadanie ma Ministerstwo Obrony Narodowej, które w jego ocenie, przez ostatnie miesiące "nie zawsze zbyt aktywnie uczestniczyło w tej dyskusji", czego efektem było jego zdaniem "pewne zaskoczenie" decyzjami podjętymi przez USA.

Marcin Przydacz podczas wizyty prezydenta we Włoszech
Marcin Przydacz podczas wizyty prezydenta we Włoszech
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

- Będziemy na pewno współdziałać (…), ale liczymy na to, że w pierwszej kolejności to zamieszanie i chaos komunikacyjny zostanie w odpowiedni sposób przecięty i wyjaśniony na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej - powiedział. Podkreślił, że jeśli to nie przyniesie skutku, to zarówno prezydent, jak i jego zaplecze zaangażują się w sprawę bardziej i intensywnie, gdyż jest ona rzeczywiście ważna. - W pierwszej kolejności trzeba opanować chaos, w drugiej kolejności przeciwdziałać możliwym zapowiadanym potencjalnym decyzjom. Trzeba to najpierw zrobić w relacji bezpośredniej z Pentagonem, z Departamentem Wojny, przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku w perspektywie następnych godzin, maksymalnie dni, to oczywiście będziemy realizować także zadania na poziomie politycznym - powiedział Przydacz.

- Z jednej strony Pentagon, urzędnicy Pentagonu i Departament Wojny mówili jedne rzeczy, z drugiej strony politycy, także i w Kongresie prowadzili ten dialog w pełni zaskoczeni w samym dyskursie wewnątrzamerykańskim, więc widać tutaj pewnego rodzaju niekonsekwencję wewnętrzną, ale przede wszystkim - w moim przekonaniu - niepełną informację zgromadzoną przez MON, przynajmniej na pierwszym etapie - powiedział Przydacz. Ocenił, że premier Donald Tusk zapewniając w minionym tygodniu o stabilności sytuacji, zapewne opierał się o informacje przekazane mu przez MON.

- Pan prezydent jest w bezpośredniej relacji zarówno z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, bo jest to mu podległe biuro, ale także z Ministerstwem Obrony Narodowej (…). Informacje dopłynęły w zasadzie w zbieżnym terminie z tymi publikacjami medialnymi. Wcześniej nie było takich sygnałów, przynajmniej ja nic nie wiem o tym, aby prezydent wcześniej posiadał takie informacje - powiedział Przydacz. Dodał jednak, że strona prezydenta słyszała "o pewnej psującej się atmosferze w Pentagonie" w kontekście, jak mówił, kwietniowego wywiadu premiera Donalda Tuska dla "Financial Times".

Tusk: te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski

Po doniesieniach o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce kolejnej zmiany amerykańskiej brygady podczas piątkowej konferencji prasowej premier Tusk zapewnił, że on i wicepremier Kosiniak-Kamysz są w kontakcie między innymi z dowodzącym wojskami USA w Europie generałem Alexusem Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. - Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał szef rządu.

Kosiniak-Kamysz poinformował piątek wieczorem w programie "Fakty po Faktach", że w środę spotka się z generałem Danem Caine'm, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA. Dzień wczesniej Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła spotka się z dowódcą wojsk USA i NATO w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.

OGLĄDAJ: "Słyszę, że to początek rewizji pozycjonowania wojsk USA w Europie"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: