"Widzimy teraz nadchodzącą drugą falę. To absolutnie, obawiam się, nieuniknione"

TVN24 | Świat

Autor:
asty\mtom
Źródło:
PAP

W wielu krajach Europy odnotowywane są wzrosty zakażeń koronawirusem. Część państw przywraca obostrzenia – o nowych restrykcjach mówi między innymi premier Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Holandii. W Bułgarii główny inspektor sanitarny zaproponował przedłużenie stanu nadzwyczajnej sytuacji epidemicznej, a rząd Islandii na cztery dni zamyka puby.

Brytyjski premier Boris Johnson powiedział w piątek, że druga fala epidemii koronawirusa nieuchronnie nadchodzi do kraju i choć nie chce nowej ogólnokrajowej blokady, jej wprowadzenie może być konieczne. - Widzimy teraz nadchodzącą drugą falę. To absolutnie, obawiam się, nieuniknione, że zobaczymy ją w tym kraju - powiedział Boris Johnson podczas wizyty w hrabstwie Oxfordshire.

Wcześniej w piątek podano, że w ciągu ostatniej doby wykryto 4322 nowe zakażenia, co jest kolejnym w ciągu ostatnich dwóch tygodni rekordowym wynikiem, jeśli chodzi o okres od czasu spowolnienia epidemii i poluzowania pierwszych restrykcji. To zarazem najwyższy dobowy bilans infekcji od 8 maja. - Oczywiście, patrząc na to, co się dzieje, zastanawiamy się, czy nie powinniśmy iść dalej niż zasada sześciu, którą wprowadziliśmy - przyznał Boris Johnson, odnosząc się do obowiązującego od poniedziałku zakazu spotkania się w grupach większych niż sześć osób.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

- Kiedy patrzymy na tę konkretną krzywą i na to, co dzieje się teraz, jest jasne, że musimy dokonać całościowego przeglądu. Absolutnie nie chcę drugiej ogólnokrajowej blokady, to ostatnia rzecz, której ktokolwiek chce - dodał. W piątek rano stacje BBC i Sky News podały, że rząd rozważa wprowadzenie takiej blokady - ogólnokrajowej, ale nieco łagodniejszej niż w marcu, bo szkoły i większość miejsc pracy pozostałyby otwarte - na stosunkowo krótki czas, aby przerwać dalszą transmisję wirusa.

Wieczorem BBC podała, że innym rozważanym rozwiązaniem jest wprowadzenie trzystopniowej skali restrykcji. Na najniższym poziomie byłyby one podobne do tych, które obecnie obowiązują na większości terytorium Anglii, czyli główny akcent byłby położony na utrzymywanie dystansu społecznego. Restrykcje na drugim poziomie przypominałyby te, które od piątku obowiązują w północno-wschodniej Anglii, tzn. zabronione są spotkania osób z różnych gospodarstw domowych, a lokale gastronomiczne muszą pozostawać zamknięte między godz. 22 a 5 rano, a najwyższy poziom byłby pełną ogólnokrajową blokadą.

Według BBC brane pod uwagę jest wprowadzenie restrykcji z poziomu drugiego, choć nie wiadomo, czy jednocześnie, czy też stopniowo w poszczególnych regionach. Wcześniej w piątek rząd ogłosił, że lokalne restrykcje, które są wprowadzane na obszarach z dużą liczbą zakażeń i które są obecnie główną strategią walki z epidemią, zostają rozciągnięte na kolejne tereny. Znacznie rozszerzono zakres ich obowiązywania w północno-zachodniej Anglii, dodając m.in. Liverpool i całe hrabstwo Merseyside, a także większość Lancashire i część Cheshire, a ponadto miasto Wolverhampton w środkowej Anglii.

Rząd Irlandii podnosi zagrożenie wirusowe w Dublinie

We wtorek irlandzki rząd, w ramach średnioterminowego planu walki z epidemią, wprowadził pięciostopniową skalę zagrożenia wirusem. Wskazuje ona, jakie obostrzenia obowiązywać mają w zależności od aktualnego poziomu zagrożenia. Do tej pory cały kraj znajdował się na drugim poziomie. Jednak w piątek zgodnie z przewidywaniami zagrożenie w Dublinie, gdzie nowych przypadków koronawirusa jest najwięcej, zostało podniesiono do poziomu trzeciego.

Restrykcje na poziomie trzecim oznaczają, że wizyty w domach są ograniczone do członków jednego innego gospodarstwa domowego, nie są możliwe żadne spotkania towarzyskie w pomieszczeniach zamkniętych, na otwartych przestrzeniach maksymalna liczba osób, które mogą się spotkać zostaje ograniczona do 15 osób, wesela muszą być ograniczone do 25 osób, nie mogą się odbywać żadne wydarzenia w pomieszczeniach zamkniętych, czyli z powrotem zostają zamknięte kina, muzea czy galerie, nie mogą się odbywać żadne rozgrywki sportowe z wyjątkiem sportu zawodowego, restauracje, puby, bary i kawiarnie mogą pozostać otwarte, ale z dodatkowymi ograniczeniami, nie mogą się też odbywać nabożeństwa, choć kościoły i inne świątynie pozostaną otwarte dla indywidualnych modlitw. Zalecane jest ograniczenie przemieszczania się do minimum i niewyjeżdżanie bez uzasadnionego powodu poza granice hrabstwa.

KORONAWIRUS – NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE

- Wiem, że te ograniczenia rozzłoszczą wiele osób, ale dostaliśmy bardzo jasną radę, że one ratują życie - oświadczył, ogłaszając restrykcje premier Micheal Martin. Dodał, że on sam jest nie tylko premierem, ale też ojcem, mężem, bratem, fanem sportu i kimś, kto lubi pójść do pubu z przyjaciółmi, więc dotkną go tak samo jak innych.

- Jako naród, w całej naszej historii, przeszliśmy przez wszelkie próby i trudy. I tę też przejdziemy. Wielką odpowiedzialnością, która spoczywa na barkach każdego z nas, jest zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić, że kiedy to minie, będziemy mieć przy sobie jak najwięcej naszych rodzin, przyjaciół i sąsiadów, żywych i w dobrym zdrowiu, aby cieszyć się lepszymi i jaśniejszymi dniami, które są przed nami - mówił.

Dodatkowe ograniczenia w Dublinie mają obowiązywać przez co najmniej trzy tygodnie. Późnym popołudniem ministerstwo zdrowia podało, że w ciągu ostatniej doby wykryto 253 kolejne zakażenia koronawirusem i zarejestrowano trzy zgony z powodu COVID-19. Jeśli chodzi o zakażenia, to ich liczba jest minimalnie większa od średniej z ostatnich siedmiu dni. Niemal połowa z nowo stwierdzonych infekcji ma miejsce w Dublinie. Od początku epidemii w Irlandii wykryto 32 271 zakażeń, z czego 1792 zakończyły się zgonem chorych.

Islandia zamyka puby i lokale rozrywkowe

Na cztery dni w Islandii zostaną zamknięte puby i lokale gastronomiczne. Ma to pomóc w zapobieganiu rozprzestrzeniania się koronawirusa - poinformował w piątek w oświadczeniu rząd. Lokale będą zamknięte od 18 do 21 września. Obostrzenia obejmą siedem miast: Reykjavik, Mosfellsbaer, Hafnarfjoerdur, Gardabaer, Kopavogur, Kjosarhreppur i Seltjarnarnes. Restauracje, które mają licencję na sprzedaż alkoholu, nie będą zamykane.

Jak podały lokalne media, w ciągu ostatnich trzech dni potwierdzono 53 przypadki zakażenia koronawirusem. 21 z nich zdiagnozowano w czwartek. 12 przypadków zostało powiązanych z lokalem "Irishman Pub", w którym zakażeni przebywali 11 września. Władze zaapelowały do wszystkich, którzy tego dnia byli w pubie między godz. 16 a 23, o zachowanie szczególnej ostrożności i jak najszybsze zgłoszenie się do pobrania próbek do testów.

Według Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, który prowadzi statystyki dotyczące COVID-19, w Islandii potwierdzono łącznie 2230 przypadków zakażenia koronawirusem. W wyniku pandemii zmarło 10 osób.

Zaostrzenie przepisów na Węgrzech

Na Węgrzech trwa druga fala epidemii koronawirusa, która jest ostrzejsza pod względem liczby zakażeń. W piątek stwierdzono rekordową liczbę 941 zakażeń w ciągu doby.

Węgierskie Centrum Informacyjne Rządu podkreśliło, że od nowego tygodnia obowiązkowe będzie noszenie masek ochronnych nie tylko – jak dotąd – w sklepach i środkach transportu publicznego, ale także w salach kin, teatrów, muzeów i bibliotek odwiedzanych przez publiczność, jak również w instytucjach opieki zdrowotnej oraz w urzędach świadczących usługi publiczne i na poczcie. Nie wystarczy – jak dotąd – zasłanianie twarzy szalem.

Za nieprzestrzeganie tego obowiązku grozić będą kary do 50 tysięcy forintów (618 złotych), a osoby bez masek będą mogły zostać wyproszone ze środka transportu publicznego. Jeśli sprawca wykroczenia nie będzie współpracować i zakłóci komunikację publiczną, może dojść do interwencji policji i aresztowania.

Od poniedziałku lokale gastronomiczne i rozrywkowe będą czynne tylko do godz. 23 i nie mogą gościć więcej niż 500 osób. Również od poniedziałku wchodzi w życie urzędowa cena na test na koronawirusa – nie będzie on mógł kosztować więcej niż 19 500 forintów (241 zł). W razie skierowania lekarskiego na wykonanie testu jest on nadal bezpłatny.

Od 1 października pracownicy i uczniowie szkół będą mogli do nich wchodzić tylko po zmierzeniu temperatury. Dziecko z gorączką trzeba będzie natychmiast odizolować i powiadomić rodzica.

Bułgarski inspektor sanitarny chce przedłużenia sytuacji nadzwyczajnej

Główny inspektor sanitarny Bułgarii prof. Angeł Kunczew zaproponował przedłużenie stanu nadzwyczajnej sytuacji epidemicznej w kraju do końca listopada - na razie obowiązuje on do 30 września. Kunczew zastrzegł, że zgodnie z propozycją, która zostanie złożona w kancelarii rządu w przyszłym tygodniu, nie będą przewidziane bardziej restrykcyjne niż obecnie kroki do walki z epidemią.

- To, czego spodziewamy się, nie jest optymistyczne z trzech względów. Początek roku szkolnego, nowa fala zakażeń w południowej Europie oraz możliwość pojawienia się nowych wirusów układu oddechowego w następnych dwóch miesiącach – podkreślił Kunczew w wywiadzie dla radia publicznego. Podkreślił, że w ostatnich dniach już obserwuje się wzrost liczby nowych zakażeń. Władze sanitarne spodziewają się przyśpieszenia tego trendu, nie tylko z powodu czynników zewnętrznych, lecz przede wszystkim z powodu początku roku szkolnego.

- Do końca następnego tygodnia liczba zakażeń w szkołach będzie rosnąć - stwierdził. - To, co obserwujemy teraz, jest po prostu wynikiem większej liczby testów, spodziewamy się, że po ujawnieniu obecnych zakażeń, sytuacja unormuje się – mówił. Według niego na tle Europy Południowej sytuacja w Bułgarii jest względnie normalna – w ostatnich dwóch tygodniach odnotowano spadek liczby nowych przypadków zakażeń o 2,7 proc., podczas gdy w niektórych europejskich państwach wystąpił wzrost o 20, a nawet 80 proc.

Najważniejszym pytaniem, na które na razie nie ma odpowiedzi, jest to, czy druga fala, która w Europie Południowej już jest faktem, dotrze do Bułgarii. Gdyby dotarła, będzie to najgorszy wariant - dodał. Bułgarskie media informują w piątek o licznych przypadkach zakażeń w szkołach w Burgasie, Jambole, Montanie, Warnie, Ruse, Sofii i innych miastach, w których całe klasy są objęte kwarantanną. Wiceminister oświaty Tania Michajłowa poinformowała w wywiadzie telewizyjnym, że szkoły nie będą zamykane.

W ciągu ostatniej doby w Bułgarii odnotowano 154 nowe przypadki zakażenia koronawirusem, 10 osób zmarło - podał w piątek resort zdrowia. Od marca łącznie zakażone zostały 18 544 osoby. Eksperci prognozują, że do końca września liczba ta wzrośnie do 20-22 tys.

Zaostrzone restrykcje na obszarze Aten

Restrykcje mające na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się koronawirusa na obszarze Aten zostaną zaostrzone - poinformowały w piątek władze Grecji. Nowe obostrzenia będą obowiązywały od poniedziałku do 4 października. Władze ustaliły górny limit dla zgromadzeń na świeżym powietrzu na dziewięć osób, zawiesiły koncerty zarówno w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz, ograniczyły też liczbę uczestników pogrzebów, wesel i chrzcin do 20. 40 proc. pracy w sektorach publicznym i prywatnym ma być wykonywana w domu, a nie w biurze.

Osoby powyżej 68. roku życia zachęcono do rezygnacji z przemieszczania się, unikania transportu publicznego i noszenia maseczek. Wzrost liczby zakażeń w ostatnich miesiącach zmusił władze do stopniowego przywracania obostrzeń, w tym obowiązkowego używania maseczek we wszystkich zamkniętych przestrzeniach publicznych i prywatnych.

W piątek poinformowano o 339 nowych infekcjach, dzień wcześniej - o 359. Około połowę z nich wykryto w obszarze metropolitalnym Aten. Łącznie od lutego potwierdzono 14 738 przypadków zakażenia, zmarło 327 osób.

Dobowy rekord w Hiszpanii. Zwiększona dynamika zakażeń w Portugalii

W Hiszpanii zanotowano największą dobową liczbę zakażeń koronawirusem od początku epidemii – ponad 14 tysięcy przypadków - podał w piątek hiszpański resort zdrowia. Podczas minionej doby w całym kraju potwierdzono 14 389 nowych zakażeń na Covid-19 oraz 90 zgonów spowodowanych tą chorobą.

Ze statystyk służb medycznych Hiszpanii wynika, że liczba potwierdzonych dotychczas przypadków infekcji SARS-CoV-2 wynosi już 640 040, a ofiar śmiertelnych – 30 495. Resort zdrowia sprecyzował, że zarówno liczba zakażeń, jak i zgonów mogła być podczas ostatniej doby wyższa, gdyż w piątkowych statystykach nie uwzględniono danych ze wspólnoty autonomicznej Murcji, na południowym wschodzie.

Dynamika dobowych zakażeń koronawirusem zwiększyła się w ciągu ostatniej doby także w Portugalii, gdzie od czwartku zanotowano 780 nowych infekcji, czyli najwięcej od kwietnia. W piątkowym komunikacie portugalskie ministerstwo zdrowia wskazało też na wciąż wysoką liczbę aktywnych zakażeń.

Resort podał, że wśród 67 176 zanotowanych dotychczas infekcji 20 229 stanowią przypadki osób zdolnych zakażać innych. Podczas ostatnich 24 godzin liczba zmarłych na Covid-19 wzrosła w Portugalii o sześć. W sumie z powodu koronawirusa zmarły w tym kraju 1894 osoby.

Rekord liczby zakażeń we Francji

Francuskie ministerstwo zdrowia poinformowało w piątek o 13 215 zakażeniach koronawirusem wykrytych w ciągu ostatniej doby. To najwyższy dobowy wzrost liczby infekcji od początku pandemii w tym kraju. Poprzedni rekord odnotowano w czwartek, gdy poinformowano o 10 593 nowych zakażeniach w ciągu doby. W sumie od początku pandemii koronawirusem zakaziło się 428 696 osób.

Resort zdrowia podał również w piątek, że łączna liczba zgonów z powodu Covid-19 wzrosła o 123, do 31 249. To oznacza, że liczba zgonów w ciągu ostatniej doby była najwyższa od trzech miesięcy. Agencja Reutera zauważyła jednak, że w czwartek resort podawał, iż łączna liczba zgonów w wyniku COVID-19 wynosiła 31 095. Oznaczałoby to, że między czwartkiem a piątkiem zmarły 154 osoby, a nie 123, i byłaby to najwyższa liczba zgonów od czterech miesięcy.

W związku ze wzrostem liczby zakażeń poszczególne regiony zaostrzają restrykcje. W Nicei wprowadzono zakaz gromadzenia się grup powyżej 10 osób w miejscach publicznych i nakazano wcześniejsze zamykanie barów. W poniedziałek podobne środki wprowadziły Marsylia i Bordeaux.

Koronawirus powraca w Holandii

Bary i kawiarnie w najgęściej zaludnionych regionach Holandii od niedzieli będą zamykane wcześniej w związku z rosnącą liczbą przypadków zakażenia koronawirusem, w szczególności wśród studentów i osób powyżej 20. roku życia - ogłosił w piątek rząd. Premier Mark Rutte powiedział na konferencji prasowej, że lokale mają być zamykane najpóźniej o godz. 1, a każde zgromadzenie powyżej 50 osób będzie musiało się odbywać za pozwoleniem lokalnych władz.

- Koronawirus powraca - stwierdził premier Rutte i ostrzegł, że konieczne mogą być dalsze środki, jeśli wskaźniki infekcji nie zaczną wkrótce ponownie spadać. Ograniczenia obowiązują w sześciu regionach, głównie w zachodniej części kraju, a władze tych regionów prawdopodobnie wprowadzą również inne środki. Restrykcje dotyczą m.in. Amsterdamu, Rotterdamu, Hagi i Utrechtu.

Rutte ostrzegł, że jeśli kraj nie zdoła opanować wirusa, liczba nowych infekcji może wzrosnąć w ciągu trzech tygodni do ponad 10 tys. dziennie. Wezwał do przestrzegania zasad dystansu społecznego i środków higieny oraz do pracy z domu tak często, jak to możliwe.

- Czy to druga fala? Tak, jeśli spojrzymy na liczbę infekcji, to jest druga fala - powiedział minister zdrowia Hugo de Jonge. - Jeśli spojrzymy na sytuację w szpitalach, to jeszcze nie ma. Razem musimy dopilnować, żeby do tego nie doszło - dodał. Przyjęcia do szpitali i na oddziały intensywnej terapii pozostają znacznie poniżej poziomów osiągniętych podczas pierwszego szczytu epidemii w marcu i kwietniu, ale w ostatnich tygodniach ich liczba wzrasta.

Jacco Vonhof, szef grupy lobbingowej małych i średnich przedsiębiorstw, skrytykował decyzję o nałożeniu obostrzeń na lokale gastronomiczne, które już odczuwają skutki gospodarcze wybuchu epidemii. Nazwał nakaz ich wcześniejszego zamykania "całkowicie nieproporcjonalnym" i ostrzegł, że pijący po prostu przeniosą się gdzie indziej. - Doprowadzi to do wzrostu liczby ludzi gromadzących się w domach i na nielegalnych imprezach po północy - ostrzegł.

Holandia odnotowała w piątek najwyższą dotąd liczbę nowych infekcji - 1972. Był to czwarty z rzędu dzień z rekordową liczbą nowych zakażeń. Od wybuchu epidemii w Holandii na COVID-19 oficjalnie zmarło ponad 6250 osób. Prawdziwa liczba zgonów w wyniku pandemii jest jednak wyższa, ponieważ wiele zmarłych osób, które mogły być chore na Covid-19, nie zostało przebadanych.

Autor:asty\mtom

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: