Groźny szczep Bundibugyo atakuje. 11 krajów zagrożonych

Przedstawiciel WHO w Demokratycznej Republice Kongo podczas kampanii prewencyjnej przeciwko Bundibugyo
Epidemia eboli w Kongu i Ugandzie
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MARIE JEANNE MUNYERENKANA
Reakcja na pojawienie się wirusa ebola była spóźniona - ocenił szef Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom. W Demokratycznej Republice Konga i w Ugandzie przybywa zakażeń. 11 państw jest zagrożonym rozprzestrzenianiem się groźnego szczepu Bundibugyo. Brak podstawowych środków higieny zgłaszają m.in. organizacje pomocowe.

Epidemia wirusa ebola - 17. w DRK i trzecia co do wielkości od czasu odkrycia tego wirusa pół wieku temu - została wywołana przez rzadki i wysoce śmiertelny szczep Bundibugyo, na który nie ma jeszcze zatwierdzonych szczepionek ani leków dedykowanych.

Do 30 maja w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie zgłoszono 263 potwierdzone przypadki eboli - poinformował szef Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Africa CDC) Jean Kaseya w wywiadzie opublikowanym w niedzielę w dzienniku "Financial Times".

Odnotowano ponad 1100 możliwych przypadków, które zostaną teraz sprawdzone, a 43 osoby zmarły w wyniku zakażenia szczepem eboli Bundibugyo - dodał Kaseya. W tej grupie testy laboratoryjne potwierdziły dotychczas 129 zakażeń w DRK oraz osiem - w sąsiedniej Ugandzie (powiązanych z podróżami z DRK).

Przedstawiciel WHO w Demokratycznej Republice Konga podczas kampanii prewencyjnej przeciwko eboli
Przedstawiciel WHO w Demokratycznej Republice Konga podczas kampanii prewencyjnej przeciwko eboli
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MARIE JEANNE MUNYERENKANA

Africa CDC wymienia 11 państw zagrożonych dalszym rozprzestrzenianiem się choroby, w tym Sudan Południowy, Rwandę, Kenię, Tanzanię i Somalię.

Epidemia eboli i problemy z pomocą

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła epidemię w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie jako zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Wirus rozprzestrzeniał się bezobjawowo lub niewykryty przez około cztery tygodnie przed oficjalnym potwierdzeniem. Dodatkowo w prowincji Ituri na wschodzie DRK dochodzi do ataków na centra medyczne i personel, co zmusza pacjentów do ucieczki i paraliżuje śledzenie kontaktów.

Zdaniem Kesaya krajowe systemy reagowania kryzysowego muszą zostać szybko aktywowane, a inwestycje w gotowość na wypadek pandemii muszą stać się trwałe. Partnerzy międzynarodowi odgrywają kluczową rolę, ale ich wsparcie jest najważniejsze, gdy jest zgodne ze strategiami tworzonymi przez afrykańskie instytucje i rządy - dodał.

Urzędnicy służby zdrowia i pracownicy organizacji pomocowych twierdzą, że brakuje im nawet podstawowych środków, takich jak maseczki po tym, gdy rozprzestrzenianie się epidemii pozostawało niewykryte przez tygodnie.

- Reakcja na epidemię była spóźniona - stwierdził Kaseya. Kryzys pogłębiły wcześniejsze cięcia w międzynarodowych funduszach pomocowych, skutkujące brakiem testów, kombinezonów ochronnych i czystej wody.

Źródło: PAP
Czytaj także: