Polska będzie miała stałą bazę USA? "To możliwe z paru powodów"

Richard Fontaine
Richard Fontaine o stałej bazie USA w Polsce: to nie jest decyzja dotycząca jutra
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Biorąc pod uwagę znaczenie Polski jako państwa frontowego, a także największe zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, którym jest Rosja, stała baza w Polsce ma sporo sensu - ocenił amerykański analityk polityki Richard Fontaine w rozmowie z korespondentem "Faktów" TVN Marcinem Wroną. Fontaine przenalizował również politykę administracji Donalda Trumpa wobec NATO i sytuację na ukraińskim froncie.

Polska stara się o utworzenie nowej, stałej bazy USA w naszym kraju. Propozycja miała zostać już przedstawiona szefowi Pentagonu, Pete'owi Hegsethowi. Rząd przyjął w tej sprawie specjalną uchwałę. W tym czasie Pentagon planuje również "przegląd sił USA w Europie", a zmniejszenie liczby amerykańskich żołnierzy na Starym Kontynencie wydaje się nieuniknione.

Na ile, w tym nowym układzie możliwa jest stała baza USA w Polsce? O to korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona pytał Richarda Fontaine'a - amerykańskiego analityka polityki zagranicznej, który obecnie pełni funkcję dyrektora generalnego think tanku Center for a New American Security.

- Myślę, że to możliwe z paru powodów - zaczął Fontaine, mówiąc o stałej bazie USA w naszym państwie.

Stała baza USA w Polsce? "Istnieje dobra polityczna wola"

Jako pierwszy powód analityk wskazał, że dla obecnej administracji w Waszyngtonie "Polska jest dobrym sojusznikiem". Nawiązał też do wypowiedzi Donalda Trumpa, że amerykańscy żołnierze wycofani z Niemczech mogliby trafić do Polski.

- Myślę, że istnieje dobra polityczna wola i uznanie zwiększonych wydatków obronnych w Polsce, a także wiele innych kwestii związanych z Ukrainą - dodał.

Fontaine przyznał, że całościowo liczba żołnierzy USA w Europie zostanie w pewnym stopniu obniżona, ale "wciąż będzie ich dużo". Według eksperta pytanie brzmi, gdzie będą się znajdować i czy pozostaną na Zachodzie lub "przeniosą się bardziej na Wschód". - Biorąc pod uwagę znaczenie Polski jako państwa frontowego, a także największe zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, którym jest Rosja, stała baza w Polsce ma sporo sensu - ocenił.

Stała baza w USA "to nie jest decyzja dotycząca jutra"

Wrona pytał analityka amerykańskiego think-tanku, jaka jest atmosfera w Waszyngtonie wokół stałej bazy USA w Polsce. - To jest znak zapytania. Były różne pomysły, co do liczby wojska w Europie - odparł. Przypomniał, że w kwestię dalszej obecności USA na Starym Kontynencie zaangażował się także Kongres USA.

Zdaniem analityka wynika to z obawy kongresmenów przed "gwałtownymi i nieprzemyślanymi" decyzjami Trumpa. Jak dodał, wątpliwości budzą też pytania o to, czy decyzje o liczebności wojsk w poszczególnych państwach mogą zostać podjęte na podstawie sympatii do wybranych przywódców, zamiast w oparciu o strategię.

Wrona dociekał, czy to oznacza, że decyzja o stałej bazie w Polsce jest jeszcze daleką perspektywą. - Zapewne tak. Nawet gdyby decyzja została podjęta jutro, to nie oznacza, że pojutrze stała baza będzie tworzona. Polski rząd wykonał ruch mówiąc: tutaj jest zaproszenie, pracujemy nad infrastrukturą takiej bazy, ale oczywiście wiele kolejnych kroków będzie trzeba wykonać - mówił i podkreślił, że "to nie jest decyzja dotycząca jutra".

Korespondent "Faktów" TVN pytał analityka również o miejsce Polski na mapie bezpieczeństwa Europy. - Jesteście na pierwszej linii mapy bezpieczeństwa - odpowiedział Fontaine i podkreślił, że "nie rysują" jej USA, ale Europa i w szczególności Rosja.

- Rosja stanowi zagrożenie dla Europy. Takie, którego nie widzieliśmy od czasu zakończenia zimnej wojny, oczywiście w Ukrainie, ale są hybrydowe ataki, wlatywanie dronów w przestrzeń powietrzną Polski, a także innych państw, cyberataki, sabotaż, potencjalne ataki na infrastrukturę energetyczną, dezinformacja - wymieniał. W jego ocenie wszystko to w tej chwili "stanowi środek ciężkości bezpieczeństwa, który przesuwa się na Wschód".

- Nie chodzi tutaj o Niemcy, Francję, Wielką Brytanię. Chodzi o takie kraje jak Polska - przekonywał i dodał, że jego zdaniem "w coraz większym stopniu tak myśli się w Waszyngtonie".

OGLĄDAJ: "Absolutne zaskoczenie dla wielu służb na świecie". Tak działają rosyjscy szpiedzy
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Trump krytykuje sojuszników. Ekspert: robi to od 10 lat

Korespondent "Faktów" TVN rozmawiał z Fontainem po wizycie szefa NATO Marka Ruttego w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. W trakcie dyskusji w Gabinecie Owalnym sekretarz generalny NATO starał się odpowiadać na krytykę amerykańskiego przywódcy pod adresem europejskich sojuszników o braku pomocy w wojnie z Iranem.

Rutte przyznał, że "są powody do rozczarowania", ale jego zdaniem "byłoby bardzo trudno z Iranem bez Europy". Po raz kolejny przekonywał też Trumpa o tym, że kraje europejskie są gotowe do zwiększenia wydatków na obronność.

Mark Rutte i Donald Trump
Mark Rutte i Donald Trump
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL

Czy te argumenty trafiają do amerykańskiej administracji? - Myślę, że w pewnym stopniu jest otwarta - odpowiedział.

Jak mówił, Europa "posiada pewne zdolności marynarki wojennej, których Stany Zjednoczone nie mają, albo mają ich zbyt mało". Fontaine przyznał, że "pozostały jeszcze jakieś elementy niezadowolenia", co do "dostępności europejskich baz, czy zgód na przelot (amerykańskich sił z europejskich baz)" podczas wojny z Iranem.

Wrona pytał swojego rozmówcę także o zwiększone wydatki w Europie na obronność. - Prezydent narzeka na wydatki obronne Europy od 10 lat. To jest bardzo ważny element jego kampanii w obydwu kadencjach, ale prawda jest taka, że wydatki europejskie na obronność wzrosły w ogromnym stopniu w stosunku do tego, co było 10 lat temu - przyznał Fontaine.

Zwrócił też uwagę, że Polska jest "absolutnym wzorcem" w tej kwestii. Jak podkreślił, amerykańska administracja "chciałaby to widzieć w innych krajach sojuszniczych w Europie".

Co dalej z wojskami USA w Europie?

Dyrektor Center for a New American Security pytany był również o relację USA i Europy w kontekście bezpieczeństwa. - Rola Europy w bezpieczeństwie amerykańskim będzie kluczowa. Dziesiątki tysięcy amerykańskich żołnierzy pozostaną na (Starym) Kontynencie - stwierdził Fontaine.

Przypomniał, że w Europie "brakuje kluczowych zdolności" zapewnianych dotąd przez Stany Zjednoczone, w tym zdolności jądrowych. Wspomniał także o wsparciu w postaci wywiadu, rozpoznania, możliwości uderzeń dalekiego zasięgu oraz systemach obrony powietrznej.

- Stany Zjednoczone odgrywają tutaj rolę kluczową. Moim zdaniem nie zniknie to w najbliższym czasie - ocenił. Dodał, że USA stanowią "kluczowy element obrony Europy", a administracja zwraca obecnie uwagę na "wspólne ponoszenie obciążeń" związanych z bezpieczeństwem.

Sytuacja na froncie w Ukrainie. "Wielki dzwonek alarmowy"

Dziennikarz pytał Fontaine'a również o wojnę w Ukrainie i to, czy technologia dronowa pozwala Kijowowi zdobywać przewagę nad armią Putina. - Rosjanie, przynajmniej w oparciu o pewne wiarygodne raporty, po raz pierwszy od trzech lat stracili terytorium na wschodzie Ukrainy. Oczywiście ataki, które Ukraina była w stanie wykonać na cele znajdujące się głęboko w Rosji, tak daleko jak na przykład Petersburg, czy na elementy infrastruktury energetycznej, czy na rafinerie, to faktycznie jest wielki dzwonek alarmowy - przyznał ekspert.

Przekonywał też, że Ukraina dokonała "znaczących zdobyczy, jeśli chodzi o ilość i jakość dronów" oraz tego, jak daleko w głąb Rosji są w stanie je wysłać. - Jak to wszystko razem połączymy, odbieramy to w taki sposób, jakby dynamika na polu walki zmieniała się w kierunku Ukrainy - podsumował.

Wrona dociekał, czy w takiej sytuacji słabszy Putin staje się bardziej niebezpieczny. - Nie wiem, czy bardziej niebezpieczny. Słabszy Putin i mocniejszy Putin są tak samo niebezpieczni. Prowadzi to jednak do tego, że mało prawdopodobne jest, że walki zostaną wkrótce zakończone, a Ukraińcy z powodów oczywistych są bardzo mocno zainteresowani tym, żeby bronić się na terytorium - odpowiedział ekspert.

- Putin wciąż jeszcze nie zrezygnował ze swoich wstępnych celów na Ukrainie i cały czas walczy o to, pomimo ogromnych strat po stronie rosyjskiej - zastrzegł.

Fontaine nie miał wątpliwości, że Moskwa stanowi zagrożenie dla Polski i NATO. - Myślę, że nie jest specjalnie prawdopodobne, że wkrótce albo kiedykolwiek rosyjskie siły wejdą do Warszawy - powiedział. Zwrócił uwagę, że w kontekście zagrożeń hybrydowych to "bardziej spójne NATO i Europa mogą się bronić".

Dziennikarz zauważył, że Putin może próbować podważyć spójność sojuszu, a według doniesień brytyjskiego dziennika "The Guardian", Rosja przygotowuje możliwą prowokację w państwach bałtyckich lub w Polsce. - To wszystko zatem pasuje do narracji, że Putin nigdy swoich planów nie odpuści. Nawet pomimo strat, które ponosi w Ukrainie - skomentował Fontaine. Zdaniem analityka plany rosyjskiego przywódcy obejmują także wizję powodowania "różnych pęknięć w NATO".

Wrona zapytał wobec tego, czy wywieranie presji na Sojusz Północnoatlantycki może też objąć operację pod fałszywą flagą. - Tak, oczywiście. To jest rosyjska specjalność - ocenił.

Co Polska może zrobić, aby być gotowa między innymi na rosyjskie prowokacje? Według Fontaine'a nasz kraj robi już "większość" tego, co powinien". - Prawdopodobnie jedną z rzeczy, którą musi zrobić Warszawa, to, żeby jakoś ustawić się w tych zmianach amerykańskich - odpowiedział.

Dodał, że część państw próbuje testować zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w NATO. - Polska stara się jakoś to wszystko wypośrodkować. Jest to pewien element związany z ustawieniem się w odpowiedniej pozycji - przeanalizował.

Klatka kluczowa-521605
Cała rozmowa Marcina Wrony z amerykańskim analitykiem Richardem Fontaine'm
Źródło: TVN24
Źródło: TVN24
Czytaj także: