Jak wyjaśniła synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek, w poniedziałek na pierwszy plan wybija się potężny Wyż Azorski z centrum przesuniętym nad północny Atlantyk, pomiędzy Irlandię i Islandię. Blokuje on zachodnią cyrkulację powietrza w naszej części globu, wymuszając wymianę mas powietrza północ-południe oraz kierując wiry niżowe na północne i wschodnie obrzeża wyżu.
>>> CZYTAJ TEŻ: Pogoda na 16 dni: to może być najchłodniejszy moment wakacji
Anomalia temperatury. Gdzie odchylenie będzie największe
Wyż sięgnie dziś klinem południowej i południowo-wschodniej Polski. Reszta kraju pozostaje pod wpływem układu niżowego Cerry z centrum nad krajami bałtyckimi. To jeden z wielu niżów uformowanych na troposferycznym froncie chłodnym, rozciągniętym od rosyjskiej Nowej Ziemi aż po Portugalię.
- To potężna strefa starcia mas powietrza: chłodnego, polarnego i arktycznego wlewającego się z północy, z ciepłymi zwrotnikowymi masami wbijającymi się klinem nad południową i wschodnią Europę - tłumaczyła synoptyk.
Co oznacza to dla Polski? Nasz kraj objęła rozległa zatoka chłodu, której rdzeń zalega nad Oceanem Arktycznym. W swobodnej atmosferze nad Polską, na wysokości około 1500-1600 metrów nad poziomem morza, temperatura spadła do 3-4 stopni Celsjusza. Przełoży się to także na wartości maksymalne, które na północy i zachodzie Polski nie przekroczą w poniedziałek 20 stopni. Po południu odchylenie temperatury poniżej normy wynieść ma od 2-4 st. C na południowym wschodzie, poprzez 5-6 st. C w centrum, po 8-10 st. na północnym zachodzie.