Chamenei zginął 28 lutego, w pierwszym dniu wojny USA i Izraela z Iranem. Aragczi poinformował, że tego dnia, podczas pierwszych fal ataków, przebywał w biurze Chameneiego - najwyższego duchownego i politycznego przywódcy Iranu. W pobliżu jak co tydzień obradowała doradcza Rada Strategiczna do spraw Stosunków Zagranicznych. Zebrała się też Rada Obrony.
>>> Nowa trasa dla irackiej ropy. "Ormuz stanie się kwestią drugorzędną"
- Organizowanie jednoczesnych spotkań nie było wówczas niczym niezwykłym - przyznał minister, cytowany przez portal Times of Israel. - Wiedza wroga [USA i Izraela] o tych spotkaniach była skutkiem wycieku informacji, który prawdopodobnie nadal istnieje - oznajmił szef irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Nowy najwyższy przywódca Iranu
Aragczi dodał, że nie spotkał się jeszcze osobiście z nowym najwyższym przywódcą, Modżtabą Chameneim. - Spotkała go tylko garstka osób - wyjaśnił. Obok Alego Chameneiego, ojca Modżtaby, w wyniku pierwszych ostrzałów podczas amerykańsko-izraelskiej ofensywy zginęło też około 40 innych wysokich rangą irańskich dowódców i przedstawicieli władz.
Władze Iranu ogłosiły w sobotę, że wstrzymują wykonanie porozumienia pokojowego z USA. Najwyższy przywódca Iranu oznajmił, że "USA dopuszczają się ciągłych naruszeń porozumienia zawartego z Teheranem". Oznacza to - jak dodał - że "podpis Trumpa jest całkowicie bezwartościowy i pozbawiony wiarygodności".
"Zastraszanie, ambicje, by być hegemonem, i brutalność to nieodłączne elementy amerykańskiej doktryny" - głosi oświadczenie prezentowane w irańskiej telewizji państwowej. Chamenei zarzucił w nim Waszyngtonowi, że stara się podsycać wojnę. Zagroził "lekcją nie do zapomnienia" ze strony - jak to ujął - "frontu oporu" i narodu irańskiego.