Donald Trump na murawie. Gianni Infantino musiał interweniować

Donald Trump i Gianni Infantino podczas ceremonii dekoracji mistrzostw świata
Donald Trump i Gianni Infantino wybuczani podczas finału mistrzostw świata
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/WILL OLIVER
Prezydent Donald Trump i szef FIFA Gianni Infantino zostali wybuczani przez kibiców podczas finału mistrzostw świata w piłce nożnej. Trump próbował dołączyć też do świętujących Hiszpanów. Interweniował Infantino.

Prezydent USA Donald Trump pojawił się w niedzielę na rozgrywanym w Nowym Jorku finale mistrzostw świata w piłce nożnej. Był to jedyny mecz mundialu, który oglądał Trump.

Jego obecność nie spotkała się jednak z życzliwym przyjęciem części kibiców. Pierwsze buczenia rozległy się, gdy Trump został krótko pokazany na telebimie przed rozpoczęciem meczu - zauważył "Guardian".

Dużo głośniejsze buczenia i gwizdy słychać było zaś, gdy Donald Trump oraz szef FIFA Gianni Infantino weszli na murawę na ceremonię dekoracji. Poziom hałasu wzrósł z 78 do 84 decybeli, gdy Trump wkroczył na płytę boiska - odnotował zespół prasowy Białego Domu.

Trump chciał uczestniczyć w podnoszeniu pucharu

Prezydent USA próbował też dołączyć do Hiszpanów podczas świętowania. Po tym, jak razem z szefem FIFA wręczyli Hiszpanom i Argentyńczykom medale, przekazali kapitanowi Hiszpanów trofeum mistrzów świata.

Trump stanął wtedy na podium obok piłkarzy, gdy wznosili oni puchar. Ci jednak kompletnie go zignorowali. Na nagraniach widać, jak Infantino podbiegł do amerykańskiego prezydenta i delikatnie go stamtąd odciągnął.

Hiszpania mistrzem świata

Hiszpania została w niedzielę piłkarskim mistrzem świata, pokonując w finale po dogrywce Argentynę 1:0. Decydującą bramkę zdobył Ferran Torres. To drugi w historii tytuł mistrzostw świata dla Hiszpanów, którzy poprzednio wygrywali mundial w 2010 roku.

Donald Trump podczas ceremonii dekoracji mistrzostw świata
Donald Trump podczas ceremonii dekoracji mistrzostw świata
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF
Źródło: tvn24.pl, The Guardian
Czytaj także: