- NATO musi powrócić do swoich korzeni jako "twardego" sojuszu wojskowego - powiedział sekretarz wojny Pete Hegseth podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli.
Zapowiedział, że Stany Zjednoczone przeprowadzą przegląd obecności sił zbrojnych USA i ich baz w Europie. - Jego celem jest upewnienie się, że NATO zmierza nieodwracalnie w kierunku przewodnictwa Europy w Sojuszu - wyjaśnił Hegseth. Jak mówił, przegląd ten potrwa do sześciu miesięcy. - Niektóre państwa go obleją, a inne przejdą celująco - ocenił.
Hegseth wzywa do wywiązania się z zobowiązań
Hegseth zwrócił uwagę, że część państw sojuszniczych jest na drodze do wydania na obronność co najmniej pięciu procent PKB ustalonych podczas zeszłorocznego szczytu NATO w Hadze. Jak jednak zaznaczył, część "nie wskazała jeszcze wiarygodnej ścieżki wypełnienia swoich zobowiązań".
Jak ocenił Hegseth, w tej kwestii wśród części sojuszników "jest za dużo słów, a za mało działań". - Stany Zjednoczone będą szczerze mówić publicznie i prywatnie o krajach, które muszą zrobić więcej, aby wywiązać się ze swoich zobowiązań - powiedział.
Koniec z ulicą jednokierunkową
- W przyszłości nasze coroczne składki członkowskie w NATO będą uzależnione od realizacji przez inne kraje ich celów w zakresie wydatków na obronę - zapowiedział. - Tam, gdzie sojusznicy nie będą wydawać pieniędzy w trybie pilnym, nasze składki spadną. NATO będzie działać w obie strony.
- Zbyt długo NATO było papierowym tygrysem i jednokierunkową ulicą. Koniec z tym - podkreślił Hegseth.