Na Lagoa Stadium, gdzie rywalizują podczas igrzysk wioślarze, przez całą sobotę osady walczą nie tylko z konkurencją, ale i mało sprzyjającymi warunkami. Szalejący wiatr co chwila dawał się we znaki. Problemy z utrzymaniem się na powierzchni miała startująca m.in. w jedynkach Egipcjanka Nadia Negm. - W takich warunkach jeszcze nie startowałam - utyskiwała. Ona akurat jakimś cudem się uratowała i nie zaliczyła wywrotki. Co innego Vasić i Bedik, swoją drogą bardzo doświadczeni wioślarze, bo w końcu Vasić to brązowy medalista mistrzostw Europy, a jego kolega para się wiosłowaniem od 2001 roku. W pewnym momencie, po przepłynięciu kilometra z hakiem trzeciego wyścigu, serbska dwójka bez sternika wywróciła się. Publiczność obserwująca ćwierćfinałowe zmagania na chwilę zamarła. Wszystko skończyło się szczęśliwe. Po chwili Serbowie wypłynęli na powierzchnię, z pomocą ekipy technicznej dobili do brzegu, a na koniec czekała na nich dobra wiadomość.
Miękkie serca sędziów
Sędziowie doświadczonej parze dali szansę walki o półfinał. Jest to o tyle dziwne, bo żeby startować w repasażach, trzeba przynajmniej dopłynąć do mety. Widocznie na igrzyskach jurorzy mają miękkie serca.
W sobotę prawo kwalifikacji do najlepszej dziesiątki zapewniły sobie po trzy najlepsze osady z każdego z trzech wyścigów (z najlepszym czasem Australijczycy Spencer Turrin i Alexander Lloyd). O ostanie wolne miejsce w niedzielę rywalizować będą więc trzy osady plus Serbowie.
Autor: twis / Źródło: sport.tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Twitter