W ostatnich tygodniach administracja podejmuje szereg kroków mających złagodzić skutki kryzysu. W rekordowym tempie uwalniana jest ropa z amerykańskich rezerw strategicznych, zniesiono część ograniczeń w żegludze, a także złagodzono niektóre sankcje wobec Rosji i Wenezueli.
Choć pojawiały się inne pomysły - jak zawieszenie federalnego podatku paliwowego - eksperci są zgodni: Trumpowi pozostała właściwie tylko jedna realna dźwignia, by obniżyć ceny paliw - ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, w taki czy inny sposób.
Ceny ropy i prognozy
Zdaniem Jana Stuarta, globalnego stratega ds. energii w Piper Sandler, kryzys energetyczny może się pogłębić wiosną i latem, a ceny benzyny mogą osiągnąć poziom pięciu dolarów za galon już w najbliższych tygodniach.
Stuart prognozuje, że notowania ropy Brent sięgną średnio 130 dolarów za baryłkę w kolejnym kwartale - bijąc wcześniejsze rekordy - i utrzymają się w okolicach 100 dolarów w przyszłym roku.
Rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers podkreśla, że obecne zakłócenia mają charakter krótkotrwały. Jej zdaniem, gdy ruch w cieśninie Ormuz wróci do normy, ceny energii powinny gwałtownie spaść.
Wakacje podatkowe? Minimalny efekt
Trump niedawno poparł zawieszenie federalnego podatku paliwowego w wysokości 18,4 centa za galon. Analiza Penn Wharton Budget Model wykazała jednak, że takie rozwiązanie w trakcie 122 dni letniego sezonu podróży kosztowałoby fundusz Highway Trust Fund 11,5 miliarda dolarów utraconych przychodów, przynosząc konsumentom jedynie symboliczne oszczędności.
Dla przeciętnego kierowcy, tankującego 15-galonowy bak raz w tygodniu, oznaczałoby to zaledwie około 35 dolarów oszczędności.
Według Jasona Bordoffa z Uniwersytetu Columbia, zawieszenie podatku mogłoby wręcz zwiększyć popyt na paliwo w czasie ograniczonej podaży, co przyniosłoby efekt odwrotny do zamierzonego.
Nie dziwi więc, że republikanie w 2022 roku odrzucili podobny pomysł jako "chwyt marketingowy". Podobnie krytycznie oceniał go Barack Obama w 2008 roku, gdy Hillary Clinton i John McCain poparli zawieszenie podatku paliwowego.
Czytaj też: Rosyjska ropa bez sankcji. Jest decyzja USA
Zakaz eksportu - ryzykowny pomysł
Niektórzy ustawodawcy sugerują wprowadzenie zakazu eksportu amerykańskiej ropy i produktów naftowych. Choć mogłoby to chwilowo obniżyć ceny w kraju, eksperci ostrzegają, że taki krok wywołałby chaos na światowych rynkach i doprowadził do strat amerykańskich firm naftowych, szczególnie w Teksasie.
Rafinerie mogłyby bowiem ograniczyć produkcję, a globalne ceny ropy poszybowałyby w górę.
Arabia Saudyjska i ograniczone możliwości
Historycznie skutecznym sposobem obniżania cen paliw była interwencja dyplomatyczna - telefon do Arabii Saudyjskiej z prośbą o zwiększenie produkcji. Jak podkreśla Bob McNally z Rapidan Energy Group, to narzędzie działało w przeszłości.
Tym razem jednak sytuację komplikuje zamknięcie cieśniny Ormuz, które uniemożliwia eksport dużej części saudyjskiej ropy.
Widmo nowej rundy walk
Wielu ekspertów rynku energii obawia się, że impas w regionie doprowadzi do nowej rundy działań zbrojnych w konflikcie z Iranem.
Rapidan Energy Group ocenia szanse na szybkie porozumienie otwierające cieśninę na zaledwie 10 proc., przy 20 proc. szans na utrzymanie obecnego status quo i aż 70 proc. na wznowienie walk w ciągu najbliższych czterech do sześciu tygodni.
McNally ostrzega, że jeśli dyplomacja zawiedzie, pozostanie tylko eskalacja konfliktu - a to może doprowadzić do dalszego wzrostu cen energii, zwłaszcza jeśli infrastruktura w regionie zostanie poważnie uszkodzona.
W takim scenariuszu ceny ropy Brent mogą wzrosnąć nawet do 150 dolarów za baryłkę, zbliżając się do rekordu z 2008 roku.
Jedyna droga to otwarcie cieśniny Ormuz
Eksperci są zgodni: problem wysokich cen paliw można rozwiązać tylko w jeden sposób - poprzez ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. To kluczowy punkt światowego handlu ropą, którego blokada ogranicza globalną podaż i napędza inflację.
- To problem, który można rozwiązać tylko w jeden sposób: ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. Kropka. Koniec historii - podsumowują.