Biorą EPO, testosteron, hormon wzrostu. "To oszuści"

"To są oszuści"
"To są oszuści"
Źródło: UWAGA! TVN

- Żal mi ich jako ludzi, że zeszli na taką drogę, która prowadzi donikąd - mówi o przyłapanych na dopingu braciach Zielińskich prof. Jerzy Smorawiński, szef polskiej komisji do zwalczania dopingu w Polsce. Materiał programu "Uwaga!" TVN.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ "UWAGI!" TVN

Czegoś takiego do tej pory nie było. Dwóch polskich sportowców, olimpijczyków zostało wyrzuconych z kadry i wioski olimpijskiej za stosowanie dopingu. Na stosowaniu niedozwolonej substancji zostali przyłapani bracia Krzysztof i Adrian Zielińscy, specjaliści od podnoszenia ciężarów. Obaj zaprzeczają, jakoby wspomagali się zabronionymi środkami i twierdzą też, że zostali "wrobieni". Tymczasem ślady tych substancji zostały znalezione w obydwu przebadanych próbkach.

Oszuści wśród sportowców

Profesor Jerzy Smorawiński, który zawodowo zajmuje się przeciwdziałaniem dopingowi, szukając określenia na wspomagających się w niedozwolony sposób sportowców, nie przebiera w słowach. - To są oszuści - powiedział w rozmowie z dziennikarzem "UWAGI!" I razem z nim ogląda zdjęcia tych, którzy wpadli.

- Lance Armstrong to największe moje rozczarowanie. Wierzyłem mu, bo miał tak piękną drogę i szlachetne uczynki - przyznaje Jerzy Smorawiński. I opowiada o tym, jakie środki są stosowane: EPO, testosteron, hormon wzrostu...

- To są właściwie trzy substancje, zmieniające się pod różnymi postaciami - mówi. Nie wyklucza też, że prowadzone są - chociaż bezpośrednich dowodów na to brakuje - prace nad dopingiem genetycznym.

Doping a amatorzy

Według niego problem jest nie tylko w sporcie zawodowym, ale też wśród amatorów. - Doszliśmy do progu, który jest niebezpiecznie przekraczany - mówi, wspominając zawody triathlonowe czy najdłuższe ultramaratony górskie. - Jestem głęboko przekonany, że część tych sportowych "rekreacjonistów" sięga do innych substancji z tej listy - twierdzi.

Jak sprawić, by młodzi sportowcy nie zdecydowali się na doping? - Tylko pokazać czystych mistrzów. Szczycimy się Korzeniowskim, Szymonem Ziółkowskim, którzy nigdy w swojej karierze nie mieli żadnej takiej wtopy. Mamy wielu innych. [Trzeba] pokazać kariery tych ludzi, [pokazać] że o sukcesie decyduje talent, który trzeba podbudować dobrze wykonaną pracą - uważa prof. Smorawiński.

Autor: tmw/twis / Źródło: UWAGA! TVN

Czytaj także: