Marek M. zaginął w kwietniu 1998 roku. Mimo poszukiwań długo nie było wiadomo, co się z nim stało. Dopiero po kilkunastu latach wyszło na jaw, że mężczyzna został zamordowany.
We wtorek w Poznaniu zakończył się proces w sprawie zabójstwa Marka M. Oskarżeni to jego koledzy Piotr Z. i Maciej P., z którymi wyłudzał pieniądze z banków.
Sąd stwierdził, że obaj są winni zarzucanego im czynu. Piotra Z. skazał na 15 lat, a Maciej P. na 14 lat więzienia. Sąd przyznał również nawiązkę po 50 tysięcy złotych od każdego dla córki zamordowanego.
"Obawiałam się, że będą jakieś uniewinnienia"
- Jest to wymiar kary, o który wnosiłem, uwzględnia wszystkie okoliczności tej sprawy także to, że ten jeden oskarżony się przyznał (Piotr Z. - przyp. red.) i ta jego postawa procesowa pozwoliła w sposób istotny przyczyniła się do wyjaśnienia tej sprawy zwłaszcza dla rodziny - powiedział TVN24 prokurator Jacek Szymanowski.
Zaznaczył, że wyrok, który zapadł jest szczególnie istotny dla rodziny ofiary, która przez lata nie miała pojęcia o tym, co się stało z Markiem M. - To jaki bagaż emocjonalny ta rodzina przez te lata, widzieliśmy na poprzednich rozprawach, kiedy zeznawała matka, córka czy ówczesna partnerka - dodał prokurator.
Córka ofiary i oskarżycielka posiłkowa powiedziała po wyroku, że jest on dla niej satysfakcjonujący i ma nadzieję, że się uprawomocni. - Obawiałam się, że będą jakieś uniewinnienia, bo jednak nie znaleziono ciała i było to trudne do udowodnienia, ale udało się - przyznała
Obrońca Piotra Z., powiedział, że nie będzie dziś komentował wyroku. Obrona chce poczekać na pisemne uzasadnienie. Nie wiadomo, czy zapadnie decyzja o ewentualnej apelacji.
Wywieźli do lasu i udusili
Przełom w sprawie Marka M. nastąpił w 2011 i 2012 roku. To wtedy - jak informowała "Gazeta Wyborcza" - dwóch świadków wskazało, że zaginiony mężczyzna został zamordowany w lesie, a jego ciało zostało ukryte. Ale ciała wtedy nie udało się odnaleźć. Żaden ze wspomnianych świadków nie widział też całej sytuacji.
Śledczy wrócili ponownie do sprawy po kilkunastu latach - kiedy jeden ze wskazanych przez świadków mężczyzn, sam przyznał się do zabójstwa. Choć opisał miejsce, gdzie miał zakopać Marka M, ciała nie odnaleziono.
Na podstawie wyjaśnień podejrzanego Piotra Z., a także zeznań świadków odtworzono ostatnie godziny życia zaginionego Marka M. Mężczyzna został zamordowany w brutalny sposób. - Ustalono, że został on wywieziony do lasu w okolicy Rożnowa i Kowanówka. Tam pozbawiono go życia, dusząc rękoma i uderzając metalowym lewarkiem w głowę. Ciało zamordowanego ukryto, a należące do niego rzeczy wyrzucono do rzeki - opisywał w sierpniu 2025 r. prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Ciała mężczyzny nie odnaleziono
Według śledczych motywem zabójstwa była chęć zatuszowania udziału Piotra Z. i Macieja P. w procederze wyłudzania pieniędzy z banków za pomocą czeków bez pokrycia. Mimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań wciąż nie udało się odnaleźć ciała Marka M.
Jak podał prokurator, Piotr Z. przyznał się do zabójstwa Marka M. Nie wyjaśnił jednak, czy działał sam. - Zebrane dowody wykazały, że Maciej P. również współdziałał w zabójstwie i ukryciu ciała zamordowanego - podkreślił Wawrzyniak. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa.
Oskarżeni od dnia zatrzymania pozostają w areszcie śledczym.
Autorka/Autor: Aleksandra Arendt-Czekała /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Jakub Kaczmarczyk