Źródło wideo: Tomasz Zieliński / tvnarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Nadwiślański Oddział Straży Granicznej
W obu przypadkach "żarty" padły podczas standardowych pytań zadawanych przez obsługę lotniska.
Sprowadzono pirotechników
- 39-letni mężczyzna udający się na urlop do Bułgarii, stwierdził, że ma bombę w bagażu, natomiast 73-letnia kobieta podróżująca do Tunezji, poinformowała personel naziemny o dwóch bombach w walizce. Obydwoje tłumaczyli później, że ich wypowiedzi miały charakter żartu - przekazał rzecznik prasowy Komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr SG Dagmara Bielec.
Pirotechnicy odizolowali podróżnych od pozostałych pasażerów i skontrolowali bagaż. W obu przypadkach nie znaleziono przedmiotów niebezpiecznych.
Mandaty zamiast urlopów
Podróżni zostali ukarani mandatami karnymi, a decyzją przewoźników nie zostali dopuszczeni do zaplanowanych rejsów.
Źródło: PAP