Zgłoszenie o dronie znalezionym na terenie kopalni służby ratunkowe odebrały w czwartek po godzinie 11.
- Na terenie powiatu konińskiego, w miejscowości Galczyce na terenie kopalni węgla brunatnego, pracownik kopalni znalazł bezzałogowy statek powietrzny, typu dron. Teren zabezpieczają policjanci z Konina i Poznania, o zdarzeniu powiadomiona została prokuratura - przekazał w południe nadkomisarz Maciej Święcichowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Po kilku godzinach w rozmowie z reporterką TVN24 Nadią Rulak Marcin Jankowski z Komendy Miejskiej Policji w Koninie przekazał pierwsze ustalenia po oględzinach bezzałogowca: - Jest biały, swoim wyglądem rzeczywiście przypomina drona wojskowego wielkości może trochę ponad jednego metra kwadratowego, w kształcie trójkąta. W większości jest w jednym kawałku. Czy coś się od niego oderwało, czy coś jeszcze tutaj leży - trwają oględziny miejsca zdarzenia. Szukamy pozostałości, które mogą znajdować się w najbliższej odległości od niego - dodał. Drona znalazł operator koparki.
Podkreślił, że teren cały czas jest zabezpieczany, a funkcjonariusze czuwają, by nikt postronny nie zbliżał się do miejsca zdarzenia.
Bezzałogowiec znaleziony został w rowie przy drodze gruntowej obok odkrywki „Tomisławice”. Teren nie jest zabudowany, w pobliżu jest tylko jedno gospodarstwo z niewielkim zakładem produkcyjnym.
Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia.
Jak nieoficjalnie ustalił reporter TVN24 Łukasz Wójcik, szczątki drona zostały już sprawdzone pod względem pirotechnicznym i radioaktywnym i według służb obiekt jest czysty. Jednostka chemiczna z Krzesin ma sprawdzić teraz bezzałogowca pod kątem zagrożenia chemicznego i biologicznego. Wśród szczątków znaleziono część, która może być modułem GPS. Według rozmówców Wojcika, wygląd drona wskazuje na to, że leży tam od dawna. Został znaleziony w miejscu, gdzie mógł być niezauważony.
Meldunek u ministra obrony narodowej
Do incydentu odniósł się w czwartek podczas briefingu w Gdańsku szef MON Władysław Kosiniak Kamysz. Podkreślił, że meldunek w tej sprawie złożył mu już Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.
- Żandarmeria Wojskowa wspólnie z policją wyjaśnia sprawę. Przed chwilą minister Szwecji Pal Jonson mówił mi o naruszeniu szwedzkiej przestrzeni przez dron, najprawdopodobniej realizujący misję na rzecz naszych adwersarzy ze wschodu. Ta sprawa (z kopalni w Galczycach - red.) podlega wyjaśnieniu – dodał minister obrony.
- Na miejsce udaje się zastępca prokuratora rejonowego Poznań-Grunwald do spraw wojskowych. Pod jego nadzorem prowadzone będą oględziny, których dokona żandarmeria wojskowa - podał Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratuiry Okręgowej w Poznaniu.
Jak dowiedziała się nieoficjalnie Polska Agencja Prasowa ze źródeł zbliżonych do resortu obrony, znaleziony dron to najprawdopodobniej jeden z tych, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną kraju w nocy z 9 na 10 września ubiegłego roku.
Sprawę zbada prokuratura
Sprawę tego znalezionego na terenie kopalni węgla brunatnego w Galczycach zbada Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Rzecznik lubelskiej prokuratury Marek Zych potwierdził, że sprawę będzie nadzorował 8. Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Ten sam wydział prowadzi postępowanie w sprawie kilkunastu rosyjskich dronów, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września ubiegłego roku.
Wrześniowy nalot dronów
Przypomnijmy, w nocy z 9 na 10 września w trakcie nocnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została kilkanaście razy naruszona przez drony. Uruchomiono wówczas procedury obronne. Drony, które stanowiły bezpośrednie zagrożenie, zostały zestrzelone przez polskie i sojusznicze lotnictwo. To pierwszy raz w nowoczesnej historii Polski, kiedy w przestrzeni powietrznej kraju Siły Powietrzne użyły uzbrojenia. Podczas zestrzeliwania dronów we wsi Wyryki został uszkodzony dom.
Drony odnaleziono w pięciu województwach: lubelskim (najwięcej), mazowieckim, świętokrzyskim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.
Autorka/Autor: Filip Czekała, Martyna Sokołowska
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Bartosz Skonieczny