"Kropka nad i"

Wojciech Smarzowski: ten film długo we mnie dojrzewał

Wojciech Smarzowski
Smarzowski: człowiek musi się dobre napracować, żeby być dobrym
Źródło: TVN24

Reżyser Wojciech Smarzowski, którego najnowszym dziełem jest film "Wesele", mówił w "Kropce nad i" w TVN24, że nie zrobił go po to, żeby "wzbudzał jakąś sensację, żeby się przekładał na frekwencję". - Ten film długo we mnie dojrzewał - przyznał. Dodał, że każdy film go zmienia. - Robię kino, które dotyka emocji, dotyka zła, te filmy zawsze jakoś odchorowuję - powiedział.

KROPKA NAD I - OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Smarzowski mówił w czwartek w "Kropce nad i" o tym, jakie emocje towarzyszyły mu przy realizacji tej produkcji. - Każdy film mnie zmienia. Robię kino, które dotyka emocji, dotyka zła, te filmy zawsze jakoś odchorowuję - przyznał.

- Ten film długo we mnie dojrzewał. To nie jest tak, że musiałem się pozbierać po jakiejś krytyce, tylko na chwilę się wyciszyć, żeby móc znowu o nim mówić - tłumaczył reżyser.

OGLĄDAJ ROZMOWĘ EWELINY WITENBERG Z WOJCIECHEM SMARZOWSKIM NA TVN24 GO

Smarzowski: człowiek musi się dobrze napracować, żeby być dobrym

Smarzowski został zapytany, czy "Wesele" pokazuje prawdziwy obraz Polaków. - To jest opowieść o ludziach, (...), ten film jest adresowany do środka, a to się łączy z tym, jaki jest człowiek - wyjaśniał. - Dla mnie człowiek ma tą ciemną i tą jasną stronę, człowiek musi się dobrze napracować, żeby być dobrym, musi niwelować tę agresywną siłę zła. Dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pusta niż pełna - dodał.

Czytaj felieton Macieja Wierzyńskiego o filmie "Wesele" >>>

Smarzowski: nasza historia jest cały czas prasowana

W tym kontekście gość "Kropki nad i" nawiązał również do problemu antysemityzmu w Polsce. Powiedział, że "nasza historia jest cały czas prasowana, najlepiej, byśmy byli bohaterami i ofiarami". - Dopóki najważniejsze informacje nie znajdą się w podręcznikach szkolnych, to nic się nie zmieni - ocenił. - Wiem, że film nic nie zmieni, ale ja zrobiłem ten film dla siebie - dodał.

- Nie po to zrobiłem ten film, żeby on wzbudzał jakąś sensację, żeby się przekładał na frekwencję. Zrobiłem go najlepiej, najuczciwiej, jak uważałem - powiedział gość TVN24.

Reżyser mówił również szerzej o tym, jak postrzega spory w polskim społeczeństwie.

- Jestem za patriotyzmem otwartym na innego człowieka, kulturę, na tolerancję, ale też na konfrontację z historią, na spojrzenie szerzej na nasze relacje polsko-żydowsko-niemieckie - powiedział.

Czytaj także: