"Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie" - przekazali policjanci. Jak wyjaśniają, zostali powiadomieni, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu.
"Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol policji" - czytamy. Policja podkreśla, że informacja dotycząca realnego zagrożenia czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu.
Policja: nikt nie został zatrzymany
"Funkcjonariusze zastali w nim kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki" - głosi komunikat.
Dodali, że zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja sytuacji na miejscu pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość "o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych".
"Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany" - podsumowuje komenda.
Na antenie TV Republika przekazywane były informacje, że policja weszła do domu prezesa Republiki i skuła jego asystentkę.
Komenda Stołeczna Policji: wiadomość trafiła do biura Rzecznika Praw Dziecka
W sprawie komunikat wystosowała też Komenda Stołeczna Policji. "W przypadku interwencji przy ulicy Wiktorskiej, o której informowała między innymi TV Republika, przekazany Policji sygnał dotyczył realnego zagrożenia życia" - informuje.
"Wiadomość taka została najpierw przesłana poprzez internet do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie przekierowana do Policji. Dziecko lub osoba podająca się za dziecko informowała, że w jednym z mieszkań znajduje się osoba wymagająca natychmiastowej pomocy" - wyjaśniła policja.
W komunikacie przedstawiono też wyjaśnienia tożsame z przytoczonym wcześniej oświadczeniem.
Późnym wieczorem KSP pokazała "wydruk zgłoszenia odnotowanego w policyjnym systemie obsługi interwencji".
Kierwiński i Kosiniak-Kamysz odpowiedzieli na pytania TV Republika
Szef MSWiA Marcin Kierwiński, pytany o tę sprawę przez pracownika TV Republika, odpowiedział, że "policja i wszystkie służby reagują" w związku ze zgłoszeniami. - Reagują w sposób jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny - mówił. Zaznaczył, że "nie są prowadzone działania wobec jakiejkolwiek stacji".
- Jeżeli zgłaszane są informacje na temat zagrożenia dla jakiejkolwiek osoby, służby reagują i będą reagować - zadeklarował Kierwiński.
Później minister opublikował też wpis w portalu X.
Na konferencji do sprawy odniósł się również wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Powiedział, że pretensje ze strony pracownika stacji byłyby uzasadnione, gdyby służby nie działały wobec informacji o zagrożeniu. - Macie pretensje o to, że policja dba o wasze bezpieczeństwo? To już bez przesady - podsumował.