Zebrano "wielki i mocny" materiał dowodowy. Szef służb: przed tym uciekają politycy PiS

Marcin Romanowski
Siemoniak o tempie prac sądu w sprawie Ziobry: jestem rozczarowny
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP
Jeśli osoby podejrzane o poważne przestępstwa będą tak traktowane, będziemy w sytuacji absurdalnej - powiedział koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w "Jeden na Jeden" w TVN24. Komentował w ten sposób tempo prac sądu w sprawie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Był pytany też o miejsce pobytu Marcina Romanowskiego.

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych. Nie jest jasne, gdzie znajduje się jego były współpracownik Marcin Romanowski. W czwartek opublikował nagranie w mediach społecznościowych, ale nie powiedział, czy nadal znajduje się w Budapeszcie.

Szef służb Tomasz Siemoniak był pytany w piątek w "Jeden na Jeden" w TVN24, czy służby wiedzą, gdzie jest Romanowski. - Gdziekolwiek jest, jest ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania i gdziekolwiek się odnajdzie, polska prokuratura, polskie władze podejmą kroki, żeby go ściągnąć przed sąd - odpowiedział.

Jak dodał, "nie chce snuć spekulacji", ale "służby mają pewne przypuszczenia".

Siemoniak: Romanowski i Ziobro dokładnie wiedzą, co zrobili

Gość TVN24 komentował, że Romanowski "na tle białej ściany wydaje podejrzane, groteskowe oświadczenia". Zdaniem ministra to "próba robienia z osób podejrzanych o poważne przestępstwa kryminalne ofiar politycznych prześladowań". - Jest wielki, mocny materiał dowodowy zebrany przez ABW, przez prokuraturę, wielka praca i oni uciekają ze strachu przed tym materiałem - podkreślił.

Jak dodał, "jeśli byliby osobami obawiającymi się polityki, to byliby w Polsce, tutaj wygłaszali te podniosłe przemówienia gdzieś w telewizyjnych studiach przychylnych sobie mediów". - Dokładnie wiedzą, co zrobili. Dokładnie wiedzą, że świadek z wewnątrz, dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości (obecnie główny świadek prokuratury w śledztwie o nieprawidłowości w funduszu Tomasz Mraz - red.) wszystko obnażył, wszystko powiedział, jaki był patologiczny mechanizm udzielenia pieniędzy. I dlatego się boją - przekonywał koordynator służb specjalnych.

Śledczy podejrzewają byłego szefa MS o popełnienie 26 przestępstw w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości za rządów PiS. Jeden z zarzutów dotyczy kierowania grupą przestępczą. Romanowski ma w tej samej sprawie 11 zarzutów.

Siemoniak "rozczarowany" tempem prac sądu

Wobec Romanowskiego sąd wydał Europejski Nakaz Aresztowania. Taka decyzja nie zapadła jeszcze w przypadku Ziobry. Wniosek w tej sprawie wpłynął do sądu w lutym, ale sprawa pozostaje w zawieszeniu. Nie ma też jeszcze prawomocnej decyzji w sprawie zgody na tymczasowym areszt dla polityka. Obrońcy Ziobry złożyli zażalenie na decyzję sądu pierwszej instancji. Rozstrzygnięcie w Sądzie Okręgowym w Warszawie ma zapaść we wrześniu.

Siemoniak przyznał w TVN24, że jest rozczarowany tempem prac sądu. - Daję temu wyraz, bo uważam, że w takich sprawach prokuratura wszystko zrobiła jak trzeba - dodał.

- Sąd oczywiście miał prawo powiedzieć: nie zgadzamy się na ENA. Uważamy, że ten materiał nie jest do Europejskiego Nakazu Aresztowania, ale to, że od lutego ta sprawa trwa, że wyznaczono termin posiedzenia na wrzesień, jest po prostu niesłychane - kontynuował Siemoniak.

- Jeśli osoby podejrzane o poważne przestępstwa będą tak traktowane, będziemy w sytuacji absurdalnej - ocenił i podkreślił, że to "główna przyczyna tej całej sytuacji" z Ziobrą.

- Oczywiście Ziobro miał azyl na Węgrzech. Ziobro mógł mieć jakąś pomoc ze strony urzędników w Stanach Zjednoczonych czy jakichś sympatyków. Natomiast to jest poboczna przyczyna, bo nawet Amerykanie mogą powiedzieć: zaraz, przecież nawet nie miał Europejskiego Nakazu aresztowania - wskazał gość TVN24.

Szef służb zapewnił przy tym, że sprawa Ziobry "nie zakłóci relacji z naszym amerykańskim sojusznikiem".

Siemoniak: Ziobrę czeka smutny los emigranta

Minister był pytany, czy w sprawie Ziobry polskie służby mogły zrobić więcej. - Ziobro nie był poza Polską ścigany. Sąd nie wystawił Europejskiego Nakazu Aresztowania i świat jest tak skonstruowany, że służby specjalne czy policja nie ścigają ludzi za granicą. Występuje się do innego państwa i to państwo we właściwej procedurze decyduje o wydaniu takiej osoby - odpowiedział.

Zauważył, że również Polska suwerennie podejmuje decyzje w takich sytuacjach. Jako przykład podał sprawę obywatela Ukrainy podejrzanego o wysadzenie Nord Streamu. Polski sąd nie zgodził się na wydanie mężczyzny stronie niemieckiej. - Tak samo obywatel Rosji, który został wymieniony za Andrzeja Poczobuta, domagała się go Ukraina - dodał.

Dementował też doniesienia, że polityków PiS miałaby ścigać na Węgrzech elitarna jednostka policyjna "łowców cieni". - Policja jest w takiej samej sytuacji prawnej jak służby specjalne - podkreślił.

Tłumaczył też, że w przypadku Romanowskiego Węgry były zobowiązane stosować ENA, ale władze "nie współpracowały" z Polską. Oświadczył, że jest przeciwnikiem przeprowadzania przez polskie służby "operacji płaszcza i szpady" poza granicami kraju.

- Mamy świetnych funkcjonariuszy ABW, którzy wykonali ogromną pracę bez przecieków. Setki ludzi pracowały nad kwestią Funduszu Sprawiedliwości po to, żeby Ziobrę doprowadzić do sądu - zapewniał.

- Jeżeli Ziobro uważa, że wieloletnie ukrywanie się za granicą jest jakimś sposobem na życie, to się grubo myli (...) zdecydował się na rolę kogoś, kto ucieka przed polskim wymiarem sprawiedliwości i na tej roli nie zyska (...) Czeka go smutny los coraz mniej budzącego zainteresowanie emigranta - podsumował Siemoniak i zaapelował, aby "nie podważać siły polskiego państwa w takich sprawach".

>>> Zobacz też: "Gorzka satysfakcja" w części PiS. "On się już nie podniesie"

OGLĄDAJ: Siemoniak o Ziobrze i Romanowskim: dokładnie wiedzą, co zrobili
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: