Mikael S. przez trzy lata był ścigany czerwoną notą Interpolu. Po zatrzymaniu w Hiszpanii i ekstradycji do Polski, od początku 2022 roku przebywał w areszcie. Jak ustaliła reporterka "Superwizjera" Ewa Galica, dziś oskarżony jest już poza zasięgiem krajowych służb.
W rozmowie telefonicznej z reporterką Mikael S. potwierdził, że przebywa na terenie Szwecji. Mężczyzna twierdzi, że wyjechał tam na leczenie i wkrótce przejdzie operację. Jego wyjazd był możliwy po decyzji Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z 3 kwietnia 2026 roku. Sąd uchylił tymczasowe aresztowanie, a Mikael S. opuścił areszt śledczy.
Sąd zdecydował. Prokuratura składa zażalenie
Z naszych ustaleń wynika, że decyzja ta zapadła wbrew prokuraturze. Sąd uznał, że stan zdrowia Mikaela S. jest na tyle zły, iż nie może być on leczony w warunkach penitencjarnych. Powołał się przy tym na opinię lekarską z jednego z warszawskich szpitali, do którego trafił oskarżony. Kluczowy jest jednak fakt, że sąd, uchylając areszt, nie zastosował żadnego innego środka zapobiegawczego. Nie wydał zakazu opuszczenia kraju, nie zatrzymał paszportu Mikaela S. ani nie wyznaczył dozoru policyjnego.
Prokuratura, która o wyjeździe oskarżonego dowiedziała się od nas, złożyła już zażalenie na tę decyzję, nazywając ją "błędną i niezasadną". Śledczy podnoszą, że brak jakichkolwiek zabezpieczeń realnie utrudni dalsze postępowanie karne.
Obecnie mamy do czynienia z sytuacją kuriozalną: sąd oficjalnie informuje, że "oczekuje na informacje ze szpitala o aktualnym stanie zdrowia oskarżonego, gdyż nie wpłynęły żadne informacje o opuszczeniu szpitala przez Mikaela S.". Tymczasem Mikael S. od wielu dni przebywa za granicą, co potwierdził w bezpośredniej rozmowie z reporterką.
W tym samym czasie jego matka, Joanna S., oskarżona o oszustwo, pranie brudnych pieniędzy i prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia, w której blisko dwa tysiące osób straciło pół miliarda złotych, nadal przebywa w areszcie.
Piramida finansowa zbudowana na dziełach sztuki
W lutym 2018 roku dziennikarze "Superwizjera" w reportażu "Piramida finansowa i dzieła sztuki" ujawnili, że Joanna S., Polka mieszkająca w Szwecji, prowadziła kilkanaście galerii, a jej klienci stracili ponad 500 milionów złotych, kupując dzieła sztuki, których nie zobaczyli - otrzymali jedynie certyfikaty mające świadczyć o ich autentyczności.
Sprzedaż certyfikatów, jak wynika z ustaleń prokuratury, była piramidą finansową. Częścią interesu Joanny S. zarządzał jej syn Mikael. Śledztwo w tej sprawie wszczęto na podstawie zawiadomienia Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie fikcyjnego obrotu artefaktami i funkcjonowania tak zwanej piramidy finansowej stworzonej wokół "Galleri New Form" z siedzibą w Trelleborgu w Szwecji.
Zarówno wobec Joanny S., jak i jej syna wystawiono list gończy, europejski nakaz aresztowania oraz czerwoną notę Interpolu. W październiku 2021 roku zostali zatrzymani w Hiszpanii. Do czasu przekazania stronie polskiej nie zastosowano wobec zatrzymanych tymczasowego aresztu, co skutkowało ucieczką. Hiszpańskim służbom udało się ponownie zatrzymać Joannę S. i Mikaela S. i przekazać stronie polskiej.
Sprawa, którą opisywaliśmy w reportażach "Piramida finansowa i dzieła sztuki", wchodzi w decydującą fazę procesową. Akt oskarżenia przeciwko Mikaelowi S. trafił do sądu w grudniu 2025 roku. Dzisiejsze ustalenia stawiają jednak pod znakiem zapytania sprawność nadchodzącego procesu.
Więcej o kulisach działalności Joanny i Mikaela S. w nowym reportażu Ewy Galicy, Łukasza Rucińskiego i Macieja Dudy "Imperium Joanny" już wkrótce w "Superwizjerze".
Źródło: "Superwizjer"
Źródło zdjęcia głównego: Superwizjer